szkolne zamyślenia

Archiwum


  • odliczanie...

    Dziś, choć nieco poirytowałam się podczas prób akademii i to niekoniecznie z powodu dzieciaków, był pełen dobrych przeżyć... Cieszę się, że ostatnie dni, które dają uczniom więcej swobody pokazują, że tak naprawdę ta klasa była zżyta. Jasne, że nie w 100%, ale w znacznej większości. Dyskoteka też pokazała, że potrafią się bawić a i frekwencja dopisała. I znów nachodzą mnie myśli, szkoda, że nie są w szkole do ósmej klasy... ale to już temat na inną notkę ;o))


  • PS do wczorajszego wpisu...

    No cóż, my się za dwa miesiące pożegnamy, rodzice będą się borykać z owocami wychowania swoich pociech do końca życia...


  • uczniowskie zagrywki..

    Kilka dni temu wpisywałam do dziennika w jednej z szóstych klas oceny z zeszytów, potem ołówkiem przewidywane oceny na koniec roku szkolnego. W tym czasie grupa uczniów zabawiała się rzucaniem przyborami szkolnymi po klasie. Musiałam ich kilkakrotnie upomnieć. Za którymś tam razem poleciłam wpisać rozrabiającym do dzienniczków uwagi.


  • bezradność?

    Pisząc poprzedni wpis, nie miałam zamiaru narzekać, czy pisać o swojej bezradności wobec swoich uczniów. W zbyt wielu sprawach czuję się bezradna, zwłaszcza w relacjach z ludźmi. Ta bezradność nie oznacza, że przestaję mieć pomysły, jak działać, a to, że działam sobą, z całym bagażem swoich zranień, słabości i czasem trudnych doświadczeń. Dlatego zakładam, że popełniam błędy, czasem zawinione, bo np. nie panuję nad złą emocją, czasem zupełnie niezawinione, bo działam tym, co jest we mnie, a na co tak do końca nie miałam wpływu.


  • nie wiem, co o tym myśleć

    Po wczorajszym zebraniu z rodzicami jedna z mam uświadomiła mi, że jej córka 21 marca (w tzw. dzień wagarowicza) była na wagarach. Byłam wtedy na zwolnieniu lekarskim, stąd po powrocie, gdy obliczałam frekwencję, nie skojarzyłam daty, choć widziałam brak usprawiedliwień. Spojrzałam w dziennik, pięć osób miało nieusprawiedliwione nieobecności w tym dniu.

Ostatnio dodane

Polecam

Bądź na bieżąco