Cóż więc mamy czynić? – ciągle aktualne pytanie

Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie obchodzone w Kościele dwie uroczystości: uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela (24.06) i uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła (29.06). Każdy z nich otrzymał od Boga misję w stosunku do ludu żyjącego w okresie ich życia.

Czytaj dalej

24.06.2018

Czy wiesz, że zostałeś powołany do świętości?

Tak niedawno (19.03.2018) ukazała się adhortacja apostolska Ojca Świętego Franciszka „Gaudete et exsultate” („Cieszcie się i radujcie”). Tytuł adhortacji to słowa Jezusa, którymi się zwraca do nas (Mt5,12). Ten, kto się cieszy i raduje jest człowiekiem szczęśliwym a życie szczęśliwe to życie prawdziwe. Takie życie oferuje nam Stwórca, ponieważ po to zostaliśmy przez Niego stworzeni. Bóg chce, abyśmy byli świętymi. Jednak w dzisiejszym świecie określenie „święty” odbierane jest negatywnie - bo jak zareagujesz, gdy ktoś nazwie cię świętym? Często słyszę kpiące wołanie (nawet od najbliższych) „Nie bądź takim świętym!” lub „O jaki święty!”. Zwracają się tak do mnie, gdy widzą, jak próbuję żyć tak, jak oczekuje ode mnie sam Jezus. A On nie oczekuje ode mnie, że zadowolę się życiem przeciętnym, rozwodnionym, pustym, bez celu i jakiegokolwiek sensu.

Wielokrotnie słyszałem, że chrześcijanin to człowiek, który przyjął sakrament chrztu i ma świadomość, że stał się „nowym stworzeniem” posiadającym Ducha Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego. Takiego człowieka w pierwszych wiekach chrześcijaństwa nazywano świętym*). Co przeszkadza mi dzisiaj być pozytywnie nastawionym do kogoś, kto nazwie mnie świętym? Może nie spełniam w ich mniemaniu kryteriów świętości? A jakie to kryteria? Są nimi miłość w wymiarze krzyża i życie wspólnotowe. Miłość do nieprzyjaciół, miłość, która kosztuje nawet życie oraz jedność, do której zachęcał sam Jezus w modlitwie podczas ostatniej wieczerzy.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa nikt z ochrzczonych nie wstydził się życia w miłości i jedności. Inni widząc ich, zastanawiali się mówiąc: "Zobaczcie jak oni się miłują" i sami często szukali drogi do życia we wspólnocie świętych. Taką wspólnotą była ówczesna gmina – odpowiednik dzisiejszej parafii. Ten sposób życia chrześcijan miał również przeciwników. Nie byli głaskani przez władze cywilne. Wielokrotnie znosili prześladowania a nawet ponosili śmierć męczeńską. Mimo tego Kościół rozwijał się. Działo się tak, gdyż każdy, kto zapragnął zostać świętym (chrześcijaninem) i żyć we wspólnocie (w Kościele) musiał przeżyć czas "próby" we wspólnocie chrześcijańskiej. Uczestniczył w cotygodniowych zgromadzeniach, słuchał Słowa Bożego. Nie mógł natomiast uczestniczyć w pełni w Eucharystii - wychodził ze zgromadzenia po liturgii Słowa. Był to dla niego czas dochodzenia do zdolności życia wiarą w codziennych trudach bytowania. Wspólnota pomagała kandydatowi dojść do wiary żywej, dojść do życia wiarą. Uwieńczeniem tego czasu był przyjęty przez niego chrzest święty. Chrzest powodował, że "umierał stary człowiek" i „rodził się nowy”, zdolny do życia według Ducha Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego. Rodził się święty nazwany później chrześcijaninem. Unikał on zajęć i działań niezgodnych z nauką Jezusa Chrystusa a jego życie było odzwierciedleniem wiary. Z biegiem czasu zaczął się proces zanikania życia wg kryteriów wiary chrześcijańskiej. Przyczyn było wiele – rewolucja francuska, rewolucja komunistyczna a dzisiaj jest tak mocno odczuwalny, lansowany przez ośrodki wrogie Kościołowi – liberalizm i relatywizm moralny. W obliczu propagowania nowoczesnego stylu życia społecznego wielu ochrzczonych zaczęło odczuwać, że bycie chrześcijaninem (świętym) jest wstydliwe i niemodne. Stopniowo znaki wiary dawane przez ludzi ochrzczonych były mało czytelne. Następował rozdźwięk między życiem a wiarą. Wiele parafii zaczęto traktować jak instytucje świadczące usługi religijne.

Ale Duch Święty był zawsze w Kościele i nadal w Nim żyje. On to daje nowe impulsy w środowiska dzisiejszych katolików. Jednym z takich impulsów jest wspomniana na wstępie adhortacja papieża Franciszka, w której przekonuje, że każdy jest powołany do świętości. Ukazuje cechy świętości człowieka, który przyjął łaskę wiary. Są nimi:1) stała koncentracja na Bogu i mocne trwanie w Tym, który kocha i wspiera; 2) radość i dobry nastrój (humor) tego, który doświadczył spotkania z Panem; 3) śmiałość i zapał ewangelizacyjny pozostawiający ślad na tym świecie; 4) trwanie we wspólnocie wiernych; 5) otwartość na transcendencję wyrażająca się w modlitwie i adoracji. Te cechy pozwalają ocenić moją świętość.

Adhortacja jest więc na ten czas ogromnym wsparciem dla wszystkich, którzy odkryli na nowo wartości płynące z otrzymanego niegdyś w dzieciństwie sakramentu chrztu św. Daje ona odwagę pozytywnej oceny siebie jako potencjalnego świętego. Jednocześnie mówi mi o potrzebie okazywania siły w opieraniu się pokusom diabła oraz o potrzebie głoszenia Dobrej Nowiny innym. Przypomina, że życie chrześcijanina jest ciągłą walką a pomocą w tej walce zawsze będzie Słowo Boże i liturgia sprawowana we wspólnocie wiernych.

Zbigniew Stachurski

_________________________

*) Termin „święty” w pierwotnej wspólnocie stał się powszechnym określeniem chrześcijan najpierw w Palestynie (Dz9,13.32.41; Rz15,26.31; 1Kor16,1.15) a później we wszystkich Kościołach (Rz8,27; 12,13; 16,2.15; 1Kor6,1; 14,33; 2Kor13,12; Ef1,15; 3,18, 4,12; 6,18; Flp4,21n;) - na podstawie przypisów z Biblii Jerozolimskiej wyd. Wydawnictwo Pallottinum, Poznań 2

 

17.05.2018

Kerygmat, katechumenat i chrzest...

Zbliża się maj. Miesiąc w szczególny sposób poświęcony Matce Bożej. Będziemy świadkami lub sami uczestniczyć będziemy w modlitwie do Stwórcy za pośrednictwem Maryi na pięknych nabożeństwach majowych. Odmawianie w kościołach a także przy przydrożnych kapliczkach Litanii Loretańskiej w maju to piękna tradycja polskiego Kościoła i świadczy o pobożności wiernych wynikającej głównie z religijności naturalnej człowieka. My jako dzisiejsi chrześcijanie jesteśmy ciągle w większości na etapie wiary takiej, jaką przyjęliśmy w dzieciństwie. Wiara dziecinna w nas dorosłych sprawia, że często w sytuacjach życiowo trudnych opuszczamy Kościół i szukamy już rozwiązania swoich problemów u psychiatry, u lekarza i w nauce. Człowiek, będący z natury religijny, słucha dziś mniej tego co Kościół głosi, gdyż funkcjonuje u niego następujący schemat: życie jest próbą, a Bóg jest sędzią, który na koniec osądzi w zależności od twoich uczynków, i albo pójdziesz do nieba, albo do piekła, w zależności od tego, czy zasługujesz na nagrodę czy karę.

Ale ten schemat funkcjonujący wśród większości ochrzczonych jest niekompletny, ponieważ w nim wszystko zależy od samego człowieka, od wypełniania przez niego prawa. Chrześcijaństwo natomiast nie opiera się na prawie, ale na Dobrej Nowinie, która zwiastuje, że zostały już osądzone nasze grzechy i zostały nam już odpuszczone, i że teraz następuje drugi sąd, którym jest przyjęcie, albo nie, tego darmowego przebaczenia grzechów, i że ten, który przyjmie to odpuszczenie grzechów otrzyma Ducha Świętego, życie samego Boga. Dzieje się to z inicjatywy Boga Ojca, który poświęcił Swego Syna Jezusa Chrystusa dla naszego zbawienia. Wiara w Jego zmartwychwstanie daje nam życie.

 Ta Dobra Nowina ciągle przepowiadana w Kościele jest kerygmatem. Przyjęcie kerygmatu daje poczęcie wiary. Wiara rodzi się bowiem ze słuchania. Poczęcie wiary to dopiero początek nawrócenia. Potem następuje dojrzewanie (wychowanie) wiary. Winno ono następować we wspólnocie Kościoła – potocznie się mówi „w łonie Kościoła”. Efektem końcowym nawrócenia jest świadomie przyjęty sakrament chrztu świętego. W momencie chrztu rodzi się „nowy człowiek” – chrześcijanin. Taką świadomość mieli ludzie w czasach, gdy następował rozwój chrześcijaństwa – początek Kościoła powszechnego.

Dzisiaj jest podobnie lecz nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Ci, którzy słysząc Słowo przepowiadania i przyjęli Dobrą Nowinę, i którzy uwierzyli, że Bóg ma moc zmienić ich życie na zdolne do pełnienia dobrych uczynków, do tego, by nawet oddać swoje życie za wroga – zostali napełnieni Duchem Świętym. Zstąpił na nich i zaczął powodować w nich wzrost nowego stworzenia do czasu jego narodzin (chrztu św.). Czy dzisiaj jesteśmy tego świadomi?

Przypatrzmy się teraz życiu Matki Bożej, którą nazywamy Matką Kościoła. Zwiastowanie Maryi to dla nas głoszony przez posłańców kerygmat. Obwieszczony i przyjęty przez nas słuchających sprawił, że poczęło się w nas, za sprawą Ducha Świętego, nowe życie . Później przychodzi u Maryi okres ciąży, w czasie którego Jezus rośnie w jej łonie. Na początku dziecka  nawet się nie zauważa, ale później zaczyna kopać, aż wreszcie pragnie przestrzeni, aby wyjść na zewnątrz. Każdy, kto przyjął kerygmat potrzebuje takiego okresu ciąży, którym jest katechumenat. Bez katechumenatu nie uformuje się w nas Jezus.  W tym okresie, nasienie–Słowo, które człowiek otrzymał podczas przepowiadania, ma rosnąć i roz-wijać się aż stanie się Jezusem Chrystusem dojrzałym. W tym czasie człowiek ma dawać znaki stwierdzające, że dziecko naprawdę jest w nim, bo na końcu katechumenatu ma ono wyjść na światło dzienne, bo jakże mogą być narodziny bez dziecka? Nie ma narodzin bez poczęcia i okresu ciąży – nie rodzi się chrześcijanin (nowe stworzenie) bez przyjęcia kerygmatu i czasu formacji (katechumenatu).

W historii Kościoła - nawet tego pierwotnego przyjął się zwyczaj chrzczenia niemowląt. Dlatego chrzest dzieci  ze swej natury zawsze wymagał i nadal wymaga  katechumenatu pochrzcielnego. Nie chodzi tylko o późniejsze nauczanie lecz także o konieczny rozwój łaski chrztu w miarę dorastania osoby. Ważna jest w tym rola rodziców, którzy zawsze przyjmują na siebie, podczas chrztu dziecka, obowiązek wychowania go w wierze katolickiej. Tak było, gdy rodzice byli już po przyjęciu kerygmatu i przejściu katechumenatu. A co się dzieje, gdy sami rodzice nie przyjęli kerygmatu, nie przeszli wtajemniczenia chrześcijańskiego (katechumenatu) a do świątyni przychodzą od przypadku do przypadku lub wcale?

Dla nich Kościół ciągle głosi i głosić będzie do końca czasów kerygmat. Wykorzystywane są różne okazje takie jak Seminaria Odnowy w Duchu Św., Kursy Alpha, Ewangelizacja na placach i ulicach. Często do przepowiadania kerygmatycznego wykorzystywane są homilie podczas Eucharystii sprawowanych z różnych okazji np. pogrzebów, błogosławienia małżeństw. Głoszone są także w wielu parafiach za zgodą i na prośbę proboszczów katechezy neokatechumenalne oraz podejmowane są inne inicjatywy duszpasterskie.

Gdy Słowo zostanie przez słuchających przyjęte, powstają w parafii naturalne wspólnoty, którym towarzyszy kapłan*). Parafia staje się wspólnotą wspólnot. W tych wspólnotach uczestnicy wzrastają w wierze do czasu, kiedy narodzi się w nich prawdziwy Jezus Chrystus. Wówczas świadomie będą mogli odnowić przyrzeczenia chrzcielne, które wypowiadali za nich rodzice i chrzestni podczas przyjmowanego w dzieciństwie sakramentu chrztu św. Będą wówczas gotowi do życia na co dzień wiarą i do dawania świadectwa przynależności do Kościoła świętego. Będą świadomie zaangażowani w życie parafii przyczyniając się do jej rozwoju w przyszłości.

Zbigniew Stachurski

______________________

*) ... wspólnoty, którym towarzyszy kapłan  -  we wspólnocie kapłan (prezbiter) jest gwarancją jej eklezjalności. Są przypadki odłączania się wspólnot od Kościoła, gdy wspólnotom nie towarzyszy prezbiter.

 

27.04.2018

Misterium Paschalne a sakramenty wtajemniczenia

W Kościele katolickim dostrzegalny jest kryzys wiary. Sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego wielu młodym ludziom już niewiele znaczą. Sakrament chrztu przyjmowany był w okresie niemowlęctwa, I Komunia - by podtrzymać tradycję rodziców, bierzmowanie - by osiągnąć obowiązkowy etap w Kościele uzyskując możliwość otrzymania zaświadczenia potrzebnego do zawarcia w przyszłości sakramentu małżeństwa. Wielu mówi, że bierzmowanie jest "sakramentem pożegnania się z Kościołem". W niniejszym artykule ukazuję powiązanie sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego w Kościele katolickim z Misterium Paschalnym, które stanowi centralne wydarzenie w życiu chrześcijan.

Czytaj dalej

01.03.2018

Rok liturgiczny – to rytm życia chrześcijańskiego

Rok Liturgiczny. Czym on jest i co on ma na celu? W tym przedłożeniu ukazuję, że rok liturgiczny jest ściśle związany z życiem chrześcijańskim.

Czytaj dalej

19.11.2017

© Copyright 2010; Moje przemyślenia. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Zatrzymajmy się na chwilę... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd