Złośliwości

Pracowe zamyślenia

dodane 14:44

Bez pracy nie ma... odcisków na palcach. Albo krzywego kręgosłupa – gdy chodzi o prace za biurkiem.

Przyglądałem się ostatnio pracy pewnego sprzątacza liści. Zamiatał, zamiatał, trochę liści pozgarniał, ale.. drugie tyle zostawił. Wcale nie było widać, że pozamiatane. Choć  na pewno się napracował. Sęk w tym, że on właściwie nie tyle uprzątał chodnik czy trawnik, ile zbierał liście. A to różnica fundamentalna.

Nie wiem oczywiście  jak sprawa się skończy i czy nie nadejdzie dzień, w którym sprzątaczowi przydzielą kogoś do pomocy. Wiem za to, że jego poprzednicy świetnie sobie radzili. Jakieś liście też leżały, owszem. Te, które po sprzątnięciu przywiał wiatr albo spadły z drzew. Ale generalnie jednak ich na ziemi nie było. Teraz...

Prawda, że to zjawisko powszechne,  które można zaobserwować i u siebie w pracy i usłyszeć o nim od znajomych? Ten, kto sobie radzi, żadnej pomocy nie dostanie. Choćby był zarobiony po kokardę. No przecież świetnie sobie radzi. Widać – można. Pomaga się tym, którym się nie chce albo tym, którzy nie potrafią. Oczywiście w kolejce po podwyżkę pierwszym. Nie da się – głoszą, zawsze chętnie służąc dobrą radą, jakie warunki trzeba by spełnić, by praca została wykonana. Dodając też czasem: dajcie mi ludzi, a wtedy JA to zrobię. I nikt jakoś nie zadaje głośno pytania, jak to było, że poprzednicy się wyrabiali. Widać przybyło obowiązków – kwituje się, bo inne nie chce zmieścić się w głowie. Zjawisko znane od dawna, nazywane Prawem Parkinsona. Kto chce, niech sprawdzi w Wikipedii. Osobiście polecam świetną broszurę o zjawisku autora tegoż Parkinsona właśnie. Pod adresem: http://czteryasy.com.pl/download/prawo_parkinsona.pdf

Dzięki swojemu bogatemu życiowemu doświadczeniu znam jednak jeszcze inne zjawisko. Nazwałbym je „do wyższych rzeczy zostałem stworzony”. Nie, nie żebym nie lubił świętego Stasia Kostki. Po prostu są tacy, których rajcuje tylko praca, w której mogą błysnąć. Szara codzienność – to nie dla nich. Przecież trzeba dobrze wykorzystać ich talenty, prawda? Chętnie zgłaszają się, gdy trzeba pomyśleć nad czymś nowym,  chętnie uczestniczą z mądrymi minami w mądrych naradach, w planowaniu co to trzeba zrobić żeby było lepiej (pracować, po prostu pracować!) w znajdowaniu rozwiązań skomplikowanych problemów (oczywiście zazwyczaj dość prostych i dawno rozwiązanych), najlepiej dotyczących przelewania pustego w próżne – bo nie rodzi do żadnych konkretnych zobowiązań na potem - ale szare, codzienne obowiązki? O nie, niech zajmą się tym inni. Przecież oni zajęci są teraz ważniejszymi sprawami. Teraz, wczoraj i przedwczoraj też, a jutro i pojutrze podobnie. Do wyższych rzeczy zostali przecież stworzeni.

Teraz powinna być pointa. Ale co tu napisać? Gdy człowiek słyszy o takich rzeczach cisną się pod klawiaturę słowa, których  lepiej nie używać. Cóż, takie życie. Tym pracowitym, co to nie boją się urobić po łokcie, pozostaje śmiech. I karmienie swoich oczu spokojem żółci, czerwieni i brązów tych nie posprzątanych liści.

 

nd pn wt śr cz pt sb

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

Dzisiaj: 14.12.2019

Ostatnio dodane