Codzienność
Sfotografować wiatr
dodane 2025-11-28 22:07
Schwytać nieuchwytne...
Lubię góry... Im jestem starszy, tym mniej mi zależy, by poznawać góry - oj ten realizm! - ale chętnie odwiedzam miejsca dobrze mi ju znane. Tak jest z Błatnią, jedną z najbliżej od mojego domu położoną górą z Beskidach. Widuję ją... a może wyraźniej wyższy Klimczok, gdy przejdę się z domu półtorej kilometra na zrekultywowaną hałdę "Antonia"... I co roku choć raz bywam. Na pewno, jeśli pogoda pozwala, podczas rekolekcji w Brennej. Czy to szafarskich czy redakcyjnych...
Wiosną odpuściłem. Lało, a ja za stary już na takie przygody. „Poużywałem jak pies w studni” - mawiał o wędrówce w takiej pogodzie mój kolega. Jesienią, właściwie późnym latem, bo 20 września, nie było mowy, by zrezygnować. Lepiej już obiadu. „Jak mawia moja żona, jedzenie jest przereklamowane" - obwieściłem ku uciesze kolegów z redakcji i poturlałem się na przekór ciągnącej w dół grawitacji.
Na szczycie, pięknej widokowej polanie, tłumy. Nie tylko ja chciałem pożegnać się z górskim latem. Słońce, wiatr. Trochę za mocny, ale to góry...
Siadłem w trawie. Potem się położyłem. Może to już ostatni raz w życiu? Lata lecą, nigdy nie wiadomo co się stanie. Obróciłem głowę. I... zobaczyłem wiatr.
Nie no, widziałem to dziesiątki jeśli nie setki razy. Kładące się trawy, uginające młode drzewa... Ale nigdy nie udało mi się tego wystarczająco dobrze sfotografować. Tak, żeby było widać wiatr. Wyjąłem komórkę... Tym razem chyba się udało.

Kompozycje taka sobie, ale widać wiatr, Naprawdę widać...
Potem spojrzałem jeszcze na nieodległe Skrzyczne i ciągnące się ku Baraniej pasmo szczytów. Ku tym dalszym już częściowo po słowackiej stronie.. Po prawej Stożek, gdzieś tam daleko majacząca ju po czeskiej stronie Lysa Hora.... Wrócę tam jeszcze? Parę tygodni później miałem ze znajomymi przejść się z Szyndzielni na Klimczok (do z 1,5 h od Błatni). Ale z powodu pogody nie wyszło...
Coraz częściej będąc gdzieś w górach rozglądam się i myślę, że to może już ostatni raz...