Inna atmosfera

Andrzej Macura

dodane 2018-06-13 16:21

Co znaczy żyć Ewangelią? Chyba nie tylko unikać zła. Ale przede wszystkim tworzyć dobrą atmosferę. Ewangeliczną atmosferę.

Chyba się już zestarzałem. Bo tylko tym wytłumaczyć mogę sobie, że zdecydowałem się wybrać wraz  żoną na spotkanie absolwentów KUL. Na starość człowiek szuka korzeni, no i to chyba przejaw czegoś takiego. Przyznaję jednak bez bicia, nie żałuję. Było świetnie.

A co konkretnie? No właśnie. Msze? Owszem, uroczyste, ale przecież na wielu takich bywam. I raczej za uroczystymi niespecjalnie przepadam. Wykłady? Koncerty? E tam. Fajne, ale bez ekstazy. Spotkanie starych znajomych? Prawie nie było takich, z którymi bym się od czasu do czasu nie spotykał. A jeśli byli, to ledwie się poznaliśmy. Jako "spadochroniarz" byłem przecież na KUL tylko dwa lata i o jakichś trwalszych więzach z większa liczba ludzi raczej nie mogło być mowy. Ale urzekła mnie atmosfera. Atmosfera spotkania. Kilku pokoleń studentów i profesorów. Atmosfera, w której nie było relacji pochyłych - jak relacji rodzica i dziecka - ale równoległe. Jak podczas spotkania nieprzeczulonych na swoim punkcie dorosłych.

Zawsze lubiłem taką atmosferę. Pewnie dlatego lubiłem też oazę (jako ruch) i oazy (jako rekolekcje), na których animator nie był ponad motłochem, ale był jednym z nas. Moderatorka, ksiądz, choć wspólnocie przewodzili, przecież też nie stawiali się w pozycji maggi z zupie mlecznej. Naprawdę, choć na różnych stopniach rozwoju własnej wiary, byliśmy braćmi i siostrami.

Pewnie dlatego lubiłem też atmosferę środowisk związanych z górami. Byli koleżanki i koledzy, nie panowie i panie. A zwłaszcza już nie "prezesi, magnificencje, ekscelencje czy eminencje". W cudzysłowie, bo chodzi nie o konkretnych ludzi, ale to, co te tytuły sobą reprezentują. Tak, źle czuję się w środowiskach silnie zhierarchizowanych, w których wagę przykłada się do szarż i godności i zaszczytów, w których "ja wiem, a ty nie musisz wiedzieć tyko się podporządkować", w których "co wolno wojewodzie, nie wolno..." i tak dalej. Wolę środowiska, w których przywódca jest tylko przewodnikiem czy doradcą, a nie panem i władcą...

I w sumie cieszę się, ze tak jest. Bo przecież jednym z ewangelicznych wskazań jest, by nie stawiać się ponad innymi (oczekiwać zwracania się per ojcze, mistrzu itd)  ale by o wszystkich myśleć jak o braciach. No ale cóż... To jedno z takich ewangelicznych wskazań, o którym wyniesieni ponad innych łatwo zapominają...

 

 

N P W Ś C P S
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
Dzisiaj: 18.12.2018