Złośliwości, Codzienność

Małe dzieci w kościele

Andrzej Macura

dodane 2018-04-05 21:37

"Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie". Czy to znaczy, że jeśli zachowanie małego dziecka na Mszy mi przeszkadza, to jestem złym człowiekiem?

Nie, nie jestem przeciwnikiem tego, by małe dzieci zabierać ze sobą do kościoła. Pamiętam zresztą, jak fajnie przed laty problem rozwiązano w Ustroniu. Mały kościół. Dzieci siadały na stopniach ołtarza (była tam wykładzina). Starsze pilnowały młodszych, ogólnie choć ruch, było spokojnie. Gdy coś "głośniejszego" zadziało, rodzic interweniował. Ale nie przypominam sobie jakichś większych problemów. Podobnie bywa w mojej parafii. Tu z kolei kościół ogromny. Rodzice z dziećmi w poprzecznej nawie. Jak tylko biegają i "zwiedzają", nie ma problemu. Zresztą gdy dzieciak zapuści się za daleko, rodzic podejdzie, zabierze go. Nic się nie dzieje. Gorzej, gdy któreś dziecko zaczyna z jakiegoś powodu wydawać z siebie głośne dźwięki. Płacze, krzyczy albo jeszcze coś podobnego. To jednak przeszkadza. Zwłaszcza gdy nie jest to jeden, krótki okrzyk, ale regularna syrena przez kilka minut.

Rodzice dzieci miewają pretensje, że są źle traktowani. Że ten czy ów ksiądz powie, żeby z dzieckiem wyjść, bo to przeszkadza. Że ktoś coś powie. Albo tylko "niewłaściwie" spojrzy. "To dzieci, mają prawo tak się zachowywać" - oburzają się.  I mają rację: dzieci mają prawo. Pytanie, czy rodzice tych dzieci mają prawo narzucać otoczeniu, by ich dziecko było na Mszy w centrum uwagi?

Na Msze dla dzieci nie chodzę. Nie pamiętam jednak, by na Mszy na której byłem ksiądz zwrócił rodzicom uwagę, żeby uspokoili dziecko albo z nim wyszli. Takie sytuacje podobno jednak się zdarzają. I - o zgrozo - jak to jednak rozumiem. Nie pochwalam, ale rozumiem. Wiele razy byłem świadkiem, kiedy płacz dziecka wyraźnie dekoncentrował głoszącego kazanie księdza. To nie jest komfortowa sytuacja. Bo jak tu się skoncentrować na tym, co się mówi, skoro w głowie jest płacz dziecka? Jak mówić ciekawie, zajmująco, skoro się jest tylko tłem dla "ważniejszej" akcji, jaką jest trzęsienie dzieckiem (nazywane kołysaniem go)? Sam też niespecjalnie się czuję, kiedy w czasie przeistoczenia jest rozgardiasz na trzy głosy. To kłóci się z powagą chwili. Owi rodzice chcą, by ich rozumieć. Ale czy oni rozumieją innych? Czy to tak trudno zrozumieć, że głośny płacz dziecka przez pół Mszy może jednak irytować?

Niestety, niektórzy rodzice tego nie rozumieją. Dla nich cały świat kręci się wokół ich dziecka i są oburzeni, że inni ich zachwytu nie podzielają. Szkoda. Bo przecież wystarczyłoby zastosować tu podstawową zasadę: "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". No ale cóż...

N P W Ś C P S
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
Dzisiaj: 21.10.2018