Narzekania, Złośliwości,
Krytykuję krytykowanie
dodane 2015-07-21 00:07
Do czego służy Facebook? Odkryłem ostatnio coś (dla mnie) nowego: służy prezentowaniu frustracji
Widzę to w dość częstym doszukiwaniu się drzazg, gałęzi i belek w oku braci. Zrobisz krok w prawo? Źle. W lewo? Jeszcze gorzej. Usiądziesz? Fatalnie. Nic nie zrobisz stojąc w tym samym miejscu? Totalna załamka. Nie uważam samego siebie za specjalnie dobrego człowieka i chrześcijanina. Ale lektura niektórych z tych wpisów pogrążyła mnie już zupełnie.
Nie no, nikt osobiście mnie na fejsie nie atakuje. Ale czytam krytyki różnych postaw. A to ludzi Kościoła, a to dziennikarzy czy publicystów. Jednym i drugim się czuję. I te krytykowane cechy w mniejszym czy większym stopniu u siebie dostrzegam. Widać i ja jestem strasznie paskudny. No cóż.. Lepiej znać prawdę niż się łudzić ;). Ale...
Pomyślałem o moich przyjaciołach. Tych obecnych i dawnych, z którymi kontakt już mocno się rozluźnił. Może to dziwne, ale nigdy nie roztrząsałem, jakie mają wady. Bo po co? Lubiłem/lubię ich i tyle. I bez ceregieli wybaczam drobne skazy na charakterze. Mają przecież w sobie tyle cech pozytywnych...
I tak sobie myślę – też oczywiście doszukując się drzazg, gałęzi i belek w oczach moich bliźnich – że wielu z nas zatraciło zdolność dostrzegania dobra. Przynajmniej tak się to na podstawie fecabookowej autoprezentacji wydaje. Jeśli tak, to rada może być tylko jedna: czas do okulisty. Zanim widok na świat zupełnie zaleje żółć...