Rozważanie czytań

Skandale w Kościele

dodane 19:00

Zacznę od przypomnienia rozróżnienia, jakiego w książce „Sól ziemi” dokonał Joseph Ratzinger w odpowiedzi na krytykę Kościoła hierarchicznego i instytucjonalny wymiar Kościoła.

Otóż ówczesny kardynał wprowadza podział na pierwotny i wtórny „skandalon”. W pierwotnym znaczeniu Kościół staje się skandalem przez to, że głosi niewygodną prawdę, budzi ludzkie sumienia, ma moc prowokowania, staje się „żądłem, sprzeciwem”, a cytując za J. Ratzingerem św. Pawła właśnie „skandalem i zawadą”. W tym znaczeniu słowo „skandalon” ma pozytywny wymiar. Kościół pozostając wierny Ewangelii sprzeciwia się „fałszywym obietnicom, banałowi i kołtuństwu”, wygodnictwu, czyli nie pozwala współczesnemu człowiekowi spocząć na laurach, i „osiąść w cieniu stworzonych przezeń ideologii”.

Myślę, że w pozytywnym wymiarze tego słowa możemy także zmieścić wszystko to, co uczynił Jezus, a co spotkało się ze zgorszeniem wielu. Skandalem był dla Żydów fakt, że Jezus odpuścił winy (rozgrzeszył) paralityka, że uzdrowił w szabat człowieka z uschłą ręką, że jadł i pił z grzesznikami, a nawet to, że Jego uczniowie nie zachowywali nakazanych postów itp. Skandalem był dotyk, na który Jezus pozwolił kiedy jawnogrzesznica łzami i włosami wytarła Jego stopy.

Dla uczniów Jezusa największym skandalem był fakt, że Pan pozostawił nam swoje Ciało do spożycia.

W tym pozytywnym sensie mówimy o skandalu miłosierdzia lub skandalu Jezusowego Krzyża.

Pan burzy wszelkie dotychczasowe stereotypy myślenia, by nauczyć nas myśleć na sposób Boży. Staje się „znakiem sprzeciwu” dla świata, który nie chce przyjąć logiki Bożej Miłości.

Pozostając Dobrą Nowiną, Ewangelia kształtuje w nas ludzi sumienia, to znaczy ludzi otwartych na Prawdę i Dobro. To wymaga od nas kierowania wzroku wzwyż ku wartościom, nawet wtedy gdy świat wokół nas nie dostrzega już żadnych wartości.

Jest też drugi wymiar słowa „skandalon” tzw. „wtórny”. Na niego – mówi J. Ratzinger - „składają się rzeczywiste błędy, braki i nadmierna instytucjonalizacja”.

Spróbujmy to rozróżnienie odnieść do problemów współczesnego Kościoła. Jeżeli Kościół – głosem hierarchów – stoi na straży ludzkiego życia od poczęcia, to choćby wywoływał tym sprzeciw większości i krzyk kobiet, które nie za bardzo rozróżniają „swój brzuch” od rozwijającego się pod jego powłokami nowego życia, ze swej natury specyficznie ludzkiego – życia odrębnej od matki (i jej brzucha) osoby ludzkiej, Kościół musi pozostać wierny Dekalogowi, Bożym Przykazaniom.  Inaczej Kościół straciłby swą wiarygodność. Kościół ze swej istoty musi głosić Słowo pochodzące od samego Boga i Jemu pozostać wierny. Za cenę sprzeciwu, odrzucenia, pozostania dla tych, którzy Słowa nie przyjmują „kamieniem potknięcia i skałą zgorszenia”.

I Kościół to ryzyko musi podjąć. Prędzej, czy później obrzucą nas kamieniami za naszą wierność Jezusowi, za nasze budzenie ludzkich sumień.

Jeżeli zaś rezygnujący z urzędu proboszcz ogłasza publicznie na Procesji Bożego Ciała, że zaczyna nowe życie ze swoją kochanką to oczywiście jest to skandal w tym drugim tj. „wtórnym” znaczeniu tego słowa. Skandal tym większy, że jest to publiczne wyrzeczenie się Jezusa wobec tych, którym służył, w dniu, w którym Kościół głosi swą wiarę w sakramentalną obecność Jezusa pośród nas - w Jego Ciele i Krwi - całemu światu, poprzez wyjście z Chrystusem na ulice osiedli i miast.

I tutaj też można mnożyć wiele przykładów, które często dotyczą zarówno osób świeckich, jak i duchowieństwa i często sprowadzają się do skandali obyczajowych z udziałem ludzi Kościoła. Jak chociażby, bardzo medialny obecnie przykład „charyzmatycznego” duszpasterza – kryminalisty, o psychopatycznym rysie osobowości.

Wiem, że wielu z Was, po przeczytaniu tych słów powyżej czuje się zgorszonych. Jak ktoś może tak wprost pisać o złu, które dotknęło wspólnotę Kościoła? Tak bez ogródek?

A jeżeli jest to zabieg całkiem celowy? Popatrzcie, jak jesteśmy zamknięci na Prawdę. A przecież dopiero wtedy możemy mówić o miłosierdziu, kiedy uznamy swój grzech. Zło się dokonało, krzywda dotknęła wielu – w sposób bezpośredni tych, którzy byli uczestnikami wspólnotowych spotkań, a w sposób pośredni dotyka cały Kościół, bo przecież wszyscy jesteśmy częścią jednego Ciała, jednej całości.

Niezgłębione Miłosierdzie Boga jest dostępne dla każdego grzesznika, ale jednym z podstawowych, choć oczywiście nie jedynym, warunkiem otrzymania tej Łaski jest przyznanie się przed Bogiem do winy, wypowiedzenie słów: „Ojcze, zgrzeszyłem”, a więc nazwanie zła – złem, grzechu – grzechem i wyznanie tej winy przed spowiednikiem, z ufnością, że Dobry Bóg nam przebaczy. Dopiero wtedy Ojciec przywróci nam utraconą godność Bożego Dziecka.

Dzisiaj często mamy do czynienia z fałszywym miłosierdziem. Między innymi polega ono na tym, że nie chcemy uznać tego, co grzeszne za grzech. W przypadku powyżej szukamy na siłę usprawiedliwienia dla działań „duszpasterza” i Jego przełożonych.  Powiedzmy prawdę – stało się zło, które nigdy we wspólnocie Kościoła nie powinno się zdarzyć! To jest skandal!

Popatrzmy na Ewangelię przeznaczoną na dzisiejszą Niedzielę. Jakich Jezus używa mocnych słów skierowanych do tych, którzy swoim postępowaniem stali się zgorszeniem dla „małych” tzn. dla tych, których mieli kształtować w wierze:

„A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze” (Mk 9, 42). Następnie Pan Jezus mówi o piekle jako o realnej rzeczywistości, która dla tych, którzy nie odcięli się od swoich grzechów tu na ziemi, staje się udręką na całą wieczność!

W drugim zaś czytaniu święty Jakub mówi o krzyku pokrzywdzonych, który doszedł do „uszu Pana Zastępów” (Jk 5,4).

Ten krzyk domaga się zadośćuczynienia!

Dopóki żyjemy, mamy wybór opowiedzenia się za Jezusem, lub przeciw Niemu.

I nie bójmy się być skandalem, w tym pierwotnym rozumieniu – sprzeciwem dla świata! Strzeżmy się natomiast tego, aby swoim złym postępowaniem nie stać się zgorszeniem dla innych, zwłaszcza tych „małych”, powierzonych naszej opiece.

Wśród osób duchownych mamy całe rzesze Kapłanów, którzy pozostają wierni Panu Jezusowi, stając się skandalem w pierwszym rozumieniu tego słowa tzn. wierności Ewangelii. Tyle, że o nich nie przeczytamy na portalach internetowych i pierwszych stronach gazet. Oni pokornie pełnią swoją posługę przebaczania w konfesjonale, głoszenia Słowa Bożego, posługi sakramentalnej wobec chorych itp. Czy widzieliście na przykład taki nagłówek w gazecie: „Kolejki do konfesjonału?” Natomiast przed okresem pandemii, w okresie świątecznym, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie ustawiały się kolejki na kilkadziesiąt osób. Kapłani cierpliwie, dosłownie „padając na twarz” spowiadali wiernych. Poprzez ich posługę Pan Jezus odpuszczał grzechy współczesnym „paralitykom” i uzdrawiał rany ludzkich serc. Skandal Bożego Miłosierdzia!

Czy napisze ktoś o Kapłanach, którzy podejmują trud modlitwy jako zadośćuczynienie za grzeszników, o zakonnikach, którzy niejedną noc poświęcili na modlitwę jako pokutę za grzechy innych osób? Nie! Za to na wszelkie sposoby nagłaśnia się skandal z udziałem jednego zakonnika, który faktycznie dopuścił się złych czynów.

Dzisiejsza Aklamacja wzywa nas do stawania w prawdzie:

„Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie” (J 17,17)

Spraw, byśmy przyjęli całą prawdę o Kościele mając odwagę bronić w Nim Dobra, które pochodzi od Ciebie i jednoznacznie odcinać się od zła, które gorszy. Amen

Ostatnio dodane

Polecam

Bądź na bieżąco