Refleksje
Misja Kościoła
dodane 2025-12-07 11:40
„Uczniowie – Misjonarze” to hasło programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce na rok 2025/2026, który rozpoczął się w Adwencie.
Ma przypominać prawdę, że każdy ochrzczony jest powołany do budowania relacji z Panem Jezusem, dawania o Nim świadectwa przede wszystkim swoim stylem życia, oraz uczestniczenia w misji Kościoła. Jest to misja głoszenia Chrystusa wszystkim narodom. Natomiast Jan Paweł II uwypuklając działanie Ducha Świętego w zbawczym dziele, podkreślił w Encyklice Redemptoris Missio, że misja ta zlecona jest całemu Ludowi Bożemu: „Bez wątpienia dzieło to zostaje przez Jezusa zlecone ludziom: Apostołom, Kościołowi. Niemniej - w ludziach i przez ludzi - Duch Święty pozostaje pierwszym i nadrzędnym podmiotem jego urzeczywistniania w duszy człowieka i w dziejach świata”. Duch Święty działa zatem zarówno w osobach duchownych, konsekrowanych i świeckich. Wszystkich nas uzdalnia do głoszenia Chrystusa jako jedynego pośrednika Zbawienia. Misja uczniów nie wymaga zatem władzy święceń, ani wykształcenia teologicznego, ani szczególnych umiejętności, „jest – jak podkreśla papież - współpracą z misją Chrystusa: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Misja przeto nie opiera się na zdolnościach ludzkich, ale na mocy Zmartwychwstałego”. Im większa jest zatem nasza wieź z Chrystusem, im większe otwarcie na działanie Ducha Świętego w życiu każdego z nas, tym większe owoce pracy misyjnej i tym więcej w nas odwagi do dawania świadectwa o Bogu. Wszyscy jesteśmy „robotnikami na żniwach Pana” (por. Łk 10,1-2) i wszyscy ponosimy odpowiedzialność za oblicze Kościoła. Wszyscy zatem powinniśmy, przeciwstawiając się medialnym podziałom, dążyć do jedności, która ma być znakiem rozpoznawczym dla świata, że jesteśmy Jego uczniami (por. J17,21-23).
Ostatnio przez nasze podwórko przetoczyły się na kanale Rymanowski live debaty z udziałem najpierw katolickich influencerów (30.10.2025), a następnie katolickich publicystów (20.11.2025), które miały pokazać polaryzację w widzeniu - przez zaproszonych gości - Kościoła i ich odmienną wizję relacji Kościoła ze światem. Nie opowiadając się za żadną ze stron, chcę podkreślić, że każdy z uczestników dyskusji opowiedział o ważnych aspektach Kościoła. Nie można nie dostrzec faktu, że wszyscy Panowie uczestniczący w dyskusjach to ludzie świeccy głęboko zaangażowani w życie Kościoła. Każdy przedstawił ważne dla niego elementy życia Kościoła. Były nimi na przykład: pobożność, doktryna katolicka, Tradycja, osobiste spotkanie z Chrystusem, wiara w Jego zbawczą moc, głoszenie Jego Królestwa objawiającego się w znakach i cudach itp. W drugiej debacie Panowie błysnęli wiedzą filozoficzną, naukową i historyczną dotyczącą Kościoła, znajomością relacji pomiędzy nauką i wiarą itp. Po zakończeniu debat w komentarzach pojawiały się wpisy dotyczące refleksji: kto wygrał, kto przegrał? Osobiście myślę, że nie było wygranych ani przegranych. Wszyscy dotknęli elementów, które albo wręcz konstytuują Kościół (jak na przykład działanie Ducha Świętego, Eucharystia itp.), albo stanowią istotne elementy, które dobrze przeżyte powinny prowadzić do spotkania z Chrystusem i zaowocować nawróceniem (np. liturgia i pobożność). I moim zdaniem nie ma co tych elementów naszej wiary przeciwstawiać sobie nawzajem i dyskredytować którąś ze stron. Natomiast chyba wszyscy w pewnych aspektach popełniali błędy, które wynikały z przeakcentowania lub niedoszacowania niektórych obszarów wiary, czyli mówiąc krótko z braku duchowej równowagi.
Aż chciałoby się dołączyć do dyskusji i powiedzieć:
Zachwycasz się pięknem liturgii, uczestnictwem w modlitwie Kościoła, praktykujesz pobożność, droga jest ci doktryna katolicka? Super! Niech Cię to poprowadzi o krok dalej do spotkania z żywym Bogiem, do Osoby Chrystusa, bo przecież w Nim mamy Zbawienie: „Nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 12). Doktryna jest ważna, ale sama w sobie nie ma zbawczej mocy.
Zachwycasz się Kościołem przedsoborowym. Świetnie! To wielkie bogactwo Kościoła, ale zrób ten krok dalej i dostrzeż, że Kościół posoborowy także wydał wielu świętych, którzy być może nawet nie słyszeli o Mszy świętej w klasycznym rycie. Ich świętość jest dobitnym znakiem na działanie w Kościele posoborowym Ducha Świętego. Nikt bez pomocy Ducha Świętego nie jest w stanie nawet wyznać wiary (por. 1Kor 12,3), a co dopiero zostać świętym!
Spotkałeś Osobę Chrystusa, głosisz Jego Królestwo? Super! Niemniej jednak Jego Królestwa nie można sprowadzić do realizacji jedynie doczesnych potrzeb, jakoby Chrystus był cudotwórcą. Jego Królestwo objawia się wprawdzie w cudach i znakach, także w uzdrowieniu chorych, ale ostatecznie najpełniej objawiło się w Jego Krzyżu i Zmartwychwstaniu, które stanowią najgłębszy wyraz Miłości Boga do człowieka, zatem „Jego Królestwo nie jest z tego świata, (…), nie jest stąd (J 18,36). Nade wszystko wyraża się w pełnieniu Woli Ojca, aż po Krzyż! Głoś za świętym Pawłem „Chrystusa Ukrzyżowanego” (por. 1Kor 1, 22-24), bo innego Chrystusa nie ma! Nie ma także ucznia Chrystusa bez Krzyża (por. Mk 8, 34). Zatem uwypuklając troskę Chrystusa o cierpiących, Jego pochylanie się nad ludzką biedą, nie można stracić z oczu transcendentnego wymiaru Jego Królestwa.
W drugiej debacie, podkreślając rozumność naszej wiary położono różne akcenty na samo rozumienie istoty wiary – np. dogmatów itp. Tu spór toczył się z dużym szacunkiem dla obu stron. I dla mnie był ciekawą pod względem intelektualnym dyskusją o wierze.
Niemniej jednak zadałam sobie pytanie: „Kogo słuchać”? W końcu -jak widać na załączonym obrazku- każdy ma jednak trochę inną wizje Chrystusa i Kościoła, chociaż wszyscy uważają się za katolików. I znów z pomocą przychodzi Karol Wojtyła, który jeszcze jako wykładowca KUL w cytowanej już przeze mnie wielokrotnie książeczce „Rozważania o istocie człowieka” (WAM, 1999) w IV Rozdziale Teologicznym podaje definicję Objawienia. „Co to bowiem znaczy Objawienie Boże? - pyta przyszły papież - Oznacza ono pewną komunikację, podanie człowiekowi ze strony Pana Boga prawd. W ten sposób Objawienie stanowi wyraz myśli Bożej, poznania Bożego, wiedzy Bożej". I dalej wyjaśnia, że aby poznać Objawienie potrzebujemy nie tylko zdolności naszego rozumu, ale nadto nadprzyrodzonego światła wiary. Najwyższe Objawienie dokonało się w Jezusie Chrystusie, który „przekazał nam do wierzenia pewne prawdy należące do wiedzy Bożej, przekazał je nam do wierzenia”. I dalej wyjaśnia Wojtyła: „Prawdy te podał w żywym, ustnym nauczaniu. Przetłumaczył je wówczas niejako na język ludzkich pojęć, a poniekąd jeszcze bardziej - na język zrozumiały dla człowieka porównań i obrazów. W ten sposób zostały one zapamiętane i przekazane dalej. Prócz tego zostały również spisane. Żywa Tradycja i Pismo Święte stanowiąc źródła naszej wiary zawierają bowiem zespół prawd objawionych. Dociekając wtedy właściwego sensu myśli Bożej o człowieku i jego istocie, musimy sięgać do tych źródeł”. Ponieważ Wojtyła pisze rozważania o istocie człowieka, więc odwołuje się do Objawienia w zakresie go interesującym, ale przecież Objawienie dotyczy także pozostałych prawd wiary (Trójcy świętej, Osoby Chrystusa) i wynikającej z nich koncepcji Kościoła itp. Prawdy te - mówi dalej przyszły papież - „są objawione i opowiedziane”. „To znaczy - będą powiedziane człowiekowi, który wierzy i myśli, który więc również może przemyśleć to, w co wierzy. Ta zdolność ścisłego przemyślenia tego, w co wierzy, co mu przyniosło Objawienie Boże czyni z człowieka teologa. Teologia bowiem jest to wiedza, która tłumaczy treść Objawienia”.
Idąc za tymi definicjami: Objawienia, teologów i teologii można powiedzieć, że o tyle jest się teologiem, o ile tłumaczy się treść Objawienia. Dlatego Wojtyła podkreśla, aby wrócić do Pisma Świętego jako źródła Objawienia, szczególnie do Nowego Testamentu (nauka Jezusa Chrystusa i Jego Apostołów) i zachęca, aby nie tylko czytać te teksty, ale się „w nie wmyśleć”, rozważyć głęboko w swoim sercu to, co jest nam dane do wierzenia. „Wnikliwe odczytanie Pisma Świętego -podkreśla- przekonywa nas, że jest ono wielkim wyrazem prawdy o Bogu i o człowieku bardziej niż o kimkolwiek lub czymkolwiek innym”. Objawienie otwiera nas na nadprzyrodzony porządek poznawczy, w którym rozum porusza się przy pomocy światła wiary. Inaczej sama ludzka myśl i wiedza narażona jest na manowce. Naturalna władza poznawcza naszego rozumu nie ma bowiem dostępu do Bożych Tajemnic, które należą do porządku nadprzyrodzonego.
W Objawieniu możemy także odkrywać prawdę o Kościele Chrystusowym i na tej prawdzie, a nie na ludzkich koncepcjach, trzeba oprzeć wszelkie rozważania o Kościele. Natomiast obowiązkiem teologów - to już myśl zaczerpnięta z papieskiego „Posłania do Dyrektora Obserwatorium Watykańskiego” - jest korzystać ze współczesnych nauk, filozofii, metodologii i innych obszarów ludzkiej wiedzy po to, aby posługując się nimi i czerpiąc z ich pojęć, rozjaśniać współczesnemu człowiekowi różne dziedziny teologii. Oznacza to, że sam język przekazu może się zmieniać, doktryna chrześcijańska może także pod wpływem wiedzy naukowej się rozwijać, ale treść Objawienia pozostaje niezmienna, ponieważ w całości została nam już dana w Osobie Chrystusa.
Wracając do debat o Kościele, myślę, że wszyscy jakoś zmierzają różnymi drogami do tej Pełni, która jest w Chrystusie. Przypomina to trochę drogę na szczyt góry, jednak wiodącą różnymi szlakami. Sam Jezus mówi o ośmiu szlakach – ośmiu ścieżkach człowieka do szczęścia. Ostatecznie wszystkie one koncentrują się na Chrystusie. I może niektórzy z nas idą tym samym szlakiem, co któryś z uczestników debat? Może wybrali inny szlak? I tak wszyscy musimy pokornie przyznać, że jeszcze nie dotarliśmy do celu. Zawsze On – Chrystus idzie przed nami (takie jest zresztą przesłanie Adwentu) i każdy z nas musi w swym życiu uczynić kolejny krok ku Niemu, by być bliżej Niego i by stawać się coraz bardziej do Niego podobnym w całym stylu życia.
I na koniec jeszcze wrócę do pierwszych myśli tego tekstu. Na tej drodze potrzebujemy światła Ducha Świętego, daru wiary, która oświeca ludzki umysł do rozumienia Bożych Prawd. Potrzebujemy Jezusa, który nam znającym różne fakty z Jego życia, jak uczniom z Emaus „wyjaśni Pisma” (por. Łk 24, 32) byśmy nie pogubili się we własnych koncepcjach Jego Mesjańskiej Misji, lecz z wiarą przyjęli Jego wyjaśnienia, a nade wszystko dostrzegli Jego Eucharystyczną Obecność pośród nas i Jego ufną modlitwę do Ojca: "abyśmy byli jedno".