Refleksje
Pojednanie
dodane 2025-12-29 11:29

Od mniej więcej trzech tygodni zabieram się za napisanie nowego tekstu, ze skutkiem mizernym. Parę podejść i ciągłe porzucanie zamiaru, raz ze względu na ważne sprawy do wykonania (tak, tak, wprawdzie „nie samym chlebem żyje człowiek” jednak oprócz Pisma Świętego na stole wigilijnym wypada postawić parę tradycyjnych potraw). Porzucam więc pisanie, bo: zakupy, sprzątanie, gotowanie, przygotowywanie świątecznych potraw. Ale przecież to wszystko jest wyrazem miłości bliźniego i wpisane jest w codzienność rodzinnego życia. Drugi powód jest znacznie głębszy, bo dotyczy powątpiewania w sensowność tej drogi. Przeszkodą dla niej staje się grzech, czasem błąd, w każdym razie ciemność, która sprawia, że sama nie dorastam do tego, co zostało mi dane w medytacji nad Pismem Świętym, poprzez duchową lekturę, czy na modlitwie. Bywa, że mam wzrok utkwiony we własną ciemność, zamiast na powrót utkwić go w miłosiernym spojrzeniu Pana. Jak Piotr, który wprawdzie wyszedł na środek jeziora na spotkanie Pana - w moim przypadku to metafora przebytej drogi wiary – wiary, która każe wyjść w nieznane, podążać za „zjawą”, by odnaleźć Pana w niezrozumiałej głębi - ale „na widok silnego wiatru” zląkł się i zaczął tonąć, by dopiero z głębin wody i zarazem z głębi serca zawołać: „Panie, ratuj mnie!” (Mt 14,22). Tak, uczciwie muszę przyznać, że ja także lękam się (grzechu, własnej ciemności, ludzkich osądów i ocen, upokorzenia, wzgardzenia itp.) i potrzebuje ratunku Pana! Potrzebuję Jego miłującego oblicza!
Myśląc o tym wszystkim przypomniałam sobie figurę Matki Bożej, która znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie (oddział przy ulicy Kanoniczej 17). Jest to polichromowana, drewniana rzeźba Madonny z Krużlowej, która została wykonana w typie tzw. Pięknych Madonn. Maryja ukazuje światu Dzieciątko Jezus. Mały Jezusek jest nagi, co ma symboliczne znaczenie - Maryja prezentuje Ciało Jezusa. Jest to bezpośrednie nawiązanie zarówno do Tajemnicy Wcielenia, jak i do Eucharystii. "(...) Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas" (J 1, 14), tak jak Chleb Eucharystyczny jest Ciałem Chrystusa (por. Mk 14, 22). Maryja niczym kapłan trzyma w ręku Pana Jezusa i ukazuje go światu. Tego samego Pana Jezusa, o którym święty Jan powie, że jest światłością, która świeci w ciemności: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1,4-5). Chrystus - światło rozprasza nasze ciemności. Dlatego trzeba przyjąć to Dzieciątko do swojego życia, trzeba chwycić się ręki tego Dziecięcia, które daje moc, abyśmy mogli stać się dziećmi Boga, abyśmy mogli kształtować swoje człowieczeństwo na podobieństwo Jego Człowieczeństwa. Bez Niego bowiem nic nie możemy uczynić. Bez Niego toniemy w odmętach świata.
Pan Jezus dzierży w ręku jabłko na podkreślenie faktu, że zrodzony z Nowej Ewy - Maryi, jest On Nowym Adamem, który przychodzi na świat, aby zgładzić grzech Adama. W swoim człowieczeństwie staje się do nas podobnym we wszystkim, oprócz grzechu (Hbr 1, 15). Pięknie wydarzenia stworzenia człowieka, upadku pierwszych ludzi i Tajemnicę Wcielenia opisuje w Pismach Katechetycznych święty Augustyn, mówiąc: „Uczynił zaś wszystkich przez Słowo Swoje, a Słowem jest sam Chrystus (...). Człowiek zaś, w grzech upadłszy, stracił pokój, jaki miał w Jego Bóstwie, a odzyskał go w Jego Człowieczeństwie. Przeto też czasu sposobnego, o którym sam wiedział, że godzi się, aby to nastąpiło, Bóg stał się Człowiekiem i narodzony jest z Niewiasty. Bo ciało nie mogło zmazą dotknąć Tego, który właśnie miał oczyścić ciało" (Święty Augustyn, Pisma Katechetyczne, Warszawa, Pax, 1952, XVII, str. 35). To jest niepojęta rzeczywistość, że Jednorodzony Syn Boży, Słowo Ojca, równe i współistotne Ojcu, przez które stało się wszystko, dla nas narodził się z Maryi Panny - stał się śmiertelnym człowiekiem, abyśmy na nowo mogli mieć udział w Jego nieśmiertelnej chwale i odzyskać upragniony pokój, który wynika ze zjednoczonego z Bogiem serca.
Wróćmy do Madonny z Krużlowej. Historycy sztuki dostrzegają, że mały Jezus ma nieproporcjonalnie duże uszy. Jest to celowy zabieg twórcy. Pan Jezus nachyla swoje uszy, aby usłyszeć głos modlących się do Niego i wysłuchać ich wołania. Mnie natomiast uszy Jezusa kojarzą się z Sakramentem Pojednania (konfesjonał to dawniej słuchalnica), kiedy Jezus cierpliwie wysłuchuje wyznania naszych grzechów, wsłuchuje się w rytm naszych serc, także tych zalanych bólem, czy ciemnością. W obliczu Jego Światła znika nasza ciemność. Także i tu Bóg zniża się do nas, aby w geście rozgrzeszenia wynieść nas do chwały swego królestwa.
Wielkie uszy Jezuska mogą być także zaproszeniem do wsłuchiwania się w Jego Słowo i rozważania Słowa jak Maryja w swoim sercu. Do przyjęcia Słowa w łono serca, do noszenia Go w sobie, by najpierw w nas dojrzało, i przemieniło nasze sumienia i nasze życie, wydając w nas owoc nawrócenia, a następnie byśmy mogli rodzić Słowo światu, dzielić się Nim z innymi. I jak Maryja pozostać w cieniu tej „światłości, która oświeca każdego człowieka”.
Na koniec małe świadectwo z tegorocznej Pasterki. Po wieczerzy wigilijnej spędzonej w gronie najbliższych (udało się nawet zaśpiewać parę kolęd, zanim dziewczyny zaczęły puszczać swoją muzę z komórki…) padłam snem zmorzona. Na szczęście mąż czuwał i niczym Anioł do pasterzy przyszedł do mnie przed północą.
-Hej, chciałaś iść na Pasterkę!
-A która godzina? - odpowiedziałam nieprzytomna
-23:47
- ?! - zerwałam się na równe nogi, i teraz biegiem – zimna woda na twarz, następnie: buty, płaszcz i 23:53 byliśmy już z mężem w aucie
- I gdzie jedziemy?
- Tam gdzie można dojechać w parę minut i jeszcze zaparkować auto przed samą Pasterką!
Ostatecznie padło na nieduży kościółek, który chociaż nie jest moim parafialnym, to w linii prostej jest najbliżej mojego domu. Wpadliśmy na Mszę świętą w samą porę, jeszcze przed wyjściem procesji.
Można powiedzieć, że wszystko było nieprzygotowane, w biegu, chaosie i zmęczeniu. A jednak Pan odpowiedział najpiękniej jak mógł – swoim Ciałem i Krwią. Ksiądz proboszcz mimo ubóstwa środków (od pewnego czasu ma jedynie jednego wikariusza, przy prężnie rozwijającej się parafii) podjął trud rozdania wiernym Komunii świętej pod dwiema postaciami! Najpiękniejszy dar jaki mogłam otrzymać na Święta Bożego Narodzenia!
Bóg zabiera ciemność grzechu, ale nie zabiera każdej naszej ciemności, lecz w niej świeci, świeci w ciemności naszych lęków, kryzysów, zmęczenia itp.
Bóg jest mocą w naszej słabości, właśnie dlatego, aby nie z nas okazała się ta moc, ale by Jego moc zamieszkała w naszych słabościach. Karmi nas swoim Ciałem i poi swoją Krwią, byśmy pomimo całej naszej kruchości mogli z Nim razem podążać drogą zbawienia.
Tak wielki i dobry jest nasz Pan! Jemu Chwała na wieki!