Czekam

dodane 10:06

Pamiętacie to uczucie, gdy na lekcji lada moment można było zostać wyrwanym do odpowiedzi?

Tak, to było paskudne. Człowiek rzadko bywał przygotowany tak, żeby iść do odpowiedzi zupełnie bez obaw. Nie dało się. Codziennie na kilka różnych lekcji. I to w czasach bez wolnych sobót... Brak tych codziennych obaw był tym, co najbardziej, w porównaniu ze szkołą, podobało mi się na studiach. Egzamin? OK. Ale nie trzeba było bać się ich każdego dnia. Na jednej, drugiej, szóstej lekcji. "Do odpowiedzi przyjdzie"... i tu zawieszony głos, a prawie wszyscy w klasie na tych parę sekund truchleli... Czasami kończyło się na jednej czy dwóch osobach. Czasami takie pytanie trwało cała lekcję. Z matematyki to od pewnego czasu wywoływany byłem zazwyczaj kilka minut przed końcem lekcji...  Koledzy mówili, że wyglądałem na ostoję spokoju, jakbym w ogóle się nie przejmował. Czasem wręcz lekceważył... A mnie strach przed pretensjami nauczycielki, że czegoś nie wiem ściskał żołądek, więził gardło i uginał  nogi... 

Musi być coś dziwnego w tej mojej gębie, bo nie jeden raz całkiem mylnie odczytywano moje miny... Cóż...

No tak, wspominki. Chciałem tylko powiedzieć, że od paru miesięcy tak czuję się każdego dnia. Od rana do późnego popołudnia. Strasznie trudno w takich warunkach skupić się na sensownej pracy.... Strasznie trudno rano wstawać, golić się, ubierać. Trudno angażować się w cokolwiek. Nawet w najbardziej sensowne sprawy...

nd pn wt śr cz pt sb

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

Dzisiaj: 02.05.2026

Kategorie