Czas

dodane 12:00

Mamy mało czasu

Zanim przejdę do rozwinięcia tematu majowego felietonu zatrzymam się chwilę nad kwietniowym. Skłaniają mnie do tego opinie dwóch czytelniczek w odniesieniu do puenty. Pierwsza z nich określiła ją jako sprytną końcówkę a druga wyraziła się wręcz odwrotnie, pisząc, iż szkoda, że nie ma argumentów dla wierzących. Obydwom dedykuję „Lament nieczytanej Biblii” Romana Brandstaettera, który to utwór literacki podsunął mi mój rodzony brat w niedzielę rozpoczynającą Tydzień Biblijny Anno Domini 2026. Tekst dostępny jest w Internecie oraz w książce „Krąg biblijny”.

Podczas unieruchomienia spowodowanego złamaniem kostki bocznej w trakcie zimowego kuligu, którą to wiadomością podzieliłem się już na moim blogu w poprzednim miesiącu, przeczytałem dużo interesujących  książek i obejrzałem dużo ciekawych filmików. Szczególny ślad pozostawił we mnie dość długi wywiad  Bogdana Rymanowskiego z siostrą Gaudią Skass pod wymownym tytułem „Radość i wątpliwości”, polecony mi, przed wypadkiem, przez sąsiadkę. W kontekście rozmowy o czytaniu książek siostra stwierdziła: „Jak już mam czas na coś, to…” i nie dokończyła zdania. Dokończył je natomiast celnie redaktor: „to szkoda go marnować na coś, co nie jest tego warte”.

Aż prosi się w tym miejscu przytoczyć jedną z wielu mądrych i pouczających sentencji w tej materii, której autorem jest Brian Tracy: „Nigdy nie ma wystarczającej ilości czasu, by zrobić wszystko, ale zawsze jest wystarczająca ilość, by zrobić to, co najważniejsze”.

Od wielu już lat czerpię też inspirację z dwóch przysłów na temat dobrego wykorzystania danego mi przez Boga czasu ziemskiego życia: „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje” oraz „Kto wstaje z rana, wyjdzie na pana”. Oznaczają one według słownika współczesnej polszczyzny: „wczesne wstawanie zapewnia dostatek” oraz „wczesne rozpoczynanie dnia pracy, sprzyja bogaceniu się”.

Mamy z żoną zwyczaj uczestniczenia we Mszy Świętej w Wieczór Sylwestrowy. W następującym  po niej nabożeństwie na zakończenie roku kalendarzowego słyszymy niezmiennie za każdym razem słowa przestrogi: „Życie jest krótkie, a godzina śmierci owiana tajemnicą”. Pewna stuletnia zakonnica podzieliła się kiedyś na łamach „Gościa Niedzielnego” cennym powiedzeniem: „Życie jest piękne, ale bardzo krótkie”. Obyśmy i my mieli zawsze podstawy do tego, by wypowiadać się podobnie!

Za sprawą obecnego papieża Leona XIV, augustianina, media przybliżają dość często myśli Biskupa z Hippony. Warto zacytować jego przemyślenia na poruszany temat: „Nie mówmy, że czas jest zły. My jesteśmy czasem. Bądźmy dobrymi, a czas będzie dobry”. Przed narzekaniem ostrzega nas także redaktor senior „Tygodnika Powszechnego” ksiądz Adam Boniecki w pierwszym tegorocznym numerze pisma: „Nie dajcie się smutnym sprawom zatrzasnąć w grobie za życia”.

Gdy tak rozmyślam sobie nad przemijającym czasem, przypominają  mi się słowa pieśni ułożonej przeze mnie w latach młodości do melodii występującej w jednym z poniedziałkowych przedstawień teatralnych w telewizji: „mijają dni i noce/ a wraz z nimi nasze życie// czy o tym wiesz/ czy o tym pamiętasz// czy coś postanawiasz/ czy coś czynisz// a czas drogi ucieka/ czas drogi ucieka”.

Współgrają one z dwiema maksymami, które chciałbym przytoczyć - założyciela skautingu Roberta Baden-Powella: „Tyle do zrobienia, a tak mało czasu”, jak też poety Zbigniewa Herberta: „Masz mało czasu, trzeba dać świadectwo”. Trzeba nam wszak dawać świadectwo życia dobrze przeżytego, twórczego, spełnionego i radosnego. Takiego, którego nigdy i nigdzie wstydzić się nie będziemy.

A czasu mamy rzeczywiście mało, choćbyśmy żyli tu na ziemi sto lat i więcej. Bo, jak wyczytać możemy między innymi w Wadowicach i w Stoczku Klasztornym na Warmii: „Czas ucieka, wieczność czeka”.

Grzegorz Joachim Jarmużewski