« Niedzielny spacerek Wszyscy wiedzą... »

Trzy Kościoły?

19.11.2017

Wystarczył tydzień, aby - jak w soczewce - zobaczyć, ile brakuje nam do wypełnienia Chrystusowego testamentu..

Wtorek

Kościelne ławki pękają w szwach. Zwraca uwagę skupienie na Słowie Bożym, głośny śpiew, wyraziste odpowiedzi na wezwania kapłana - widać, że dla uczestników ta Eucharystia jest czymś więcej niż wypełnieniem cotygodniowego obowiązku. Pomimo obecności wielu szafarzy procesja komunijna trwa długo – większość z nas przyjmuje Jezusa Eucharystycznego. Uwielbienie, które rozpoczyna się po błogosławieństwie, trwa do późnego wieczora. Na twarzach ludzi maluje się radość – dowód na to, że tego czasu nie uważają za zmarnowany, że spotkali się z Tym, który jest sensem ich życia. Takie obrazki ten kościół widuje w każdy wtorek, kiedy spotyka się tu wspólnota – grupa ludzi, która doświadczyła na własnej skórze, że Ewangelia dotyka ich życia, a Jezus działa w historii każdego z nich w widoczny sposób. Wielu z tych, którzy teraz wznoszą ręce w geście uwielbienia, jeszcze niedawno w prywatnych rozmowach wznosiło zaciśnięte pięści, mówiąc o „tych czarnych”, o „kościele, który myśli tylko o pieniądzach”. Inni nie wznosili niczego – ich życie było dryfowaniem pomiędzy pracą a domem, wypełnionym narastającym poczuciem bezsensu. Potem historie często były podobne – ktoś zaprosił ich na kurs Alpha lub na rekolekcje ewangelizacyjne Nowe Życie, tam zderzali się z rzeczywistością, której wcześniej nie znali. Dotknięci przez Miłość, odkrywali, że Ten, z Którym dotychczas wojowali lub Którego ignorowali, nie przestał o nich walczyć. Dlatego teraz w każdy wtorek klękają przed białym kawałkiem chleba, dziękując za niespodziewaną przemianę.

 

Czwartek

W „Gościu Niedzielnym” ukazuje się felieton. Autor dzieli się doświadczeniem z prowadzenia kursów Alpha, opowiada o ludziach, których życie zmieniło się diametralnie po 10 spotkaniach przy kawiarnianym stoliku. Nawiązuje do wtorkowej Eucharystii, w której uczestniczył jako lider wspólnoty. Pod tekstem wywiązuje się dyskusja. Głosy popierające autora szybko znajdują się w mniejszości – większość stanowią obrońcy tradycji, mieszający z błotem wszystko, co w Kościele nowe. Pojawiają się zarzuty o protestantyzację, herezja zarzucana jest zarówno Janowi Pawłowi II jak i Franciszkowi. Ton dyskusji staje się coraz bardziej napastliwy, według niektórych komentatorów Alpha to dzieło złego ducha. Jednym z argumentów na poparcie tej tezy ma być przywołany przez autora fakt prawie stuprocentowej grupy przyjmujących Komunię świętą na Eucharystii – zdaniem niektórych to dowód na świętokradcze przystępowanie do sakramentu. Im dłużej trwa wymiana zdań, tym bardziej wyraźny jest brak chęci porozumienia...

 

Wtorek

Krakowski kościół wypełnia morze ludzi, wielu z białymi kwiatami w ręku. Tłumnie otaczają urnę ze szczątkami człowieka, który kilka tygodni wcześniej podpalił się w Warszawie, pozostawiając list będący manifestem politycznym. Wokół tragedii od początku głośno jest po obu stronach sceny politycznej, śmierć usiłują zawłaszczyć i wykorzystać jako kartę przetargową lub dowód na swoją wyższość. W tym wszystkim gubi się gdzieś dramat człowieka, który podjął decyzję, która – z jakichkolwiek pobudek by nie wynikała – była najgorszą, jaką mógł podjąć. Dramat człowieka, który nie może już cofnąć czasu, którego historia dobiegła końca. Czytając relację z pogrzebu przecieram ze zdumienia oczy. Słowa kapłana o „człowieku, który widział więcej i ostrzej, widział to, czego większość ludzi nie dostrzega”, o „człowieku, który widział symptomy katastrofy i czuł, że musi ostrzec przed nią innych” przywodzą na myśl biblijnych proroków. Wydźwięk kazania wskazuje na to, że głoszącemu je księdzu niewiele brakuje, by zawołać „Santo subito!”. Wydawać się może, że licznie zebrani ludzie żegnają rzeczywistego męczennika, ofiarę walczącą o wolność, której niesprawiedliwie odebrano życie. Zamiast pochylić się nad dramatem człowieka, który zniszczył najcenniejszy z Bożych darów i który staje teraz przed dawcą Życia, biskup mówi o „poświęceniu życia” i o szacunku, jaki w nim budzi decyzja zmarłego. Media nieprzychylne Kościołowi z dużą satysfakcją relacjonują pogrzeb – wszak wreszcie ktoś w Kościele wreszcie mówi to, co oni...

 

Tydzień. Trzy różne oblicza Kościoła. Po głowie natrętnie krążą słowa Chrystusa wypowiedziane krótko przed męką: „Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.” (J 17, 23). I myślę sobie, że 2000 lat później ciężko nam idzie realizacja tego testamentu...

Wpis w kategorii: Przez dziurkę od klucza

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Przez dziurkę od klucza. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Twarzą do słońca | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd