Zwrot

dodane 21:03

I znowu się zmieniło.

1. Na chwilę obecną postanowiłem jednak nie starać się o żaden stopień świętości mimo istnienia dogmatu o stopniu bliskości życia z Bogiem oraz objawienia Jezusa w Trevignano Romano. Powodem jest to, że ten dogmat nie wpłynął na nauczanie Kościoła oraz objawienia nie są zatwierdzone przez Kościół. Staranie się o bycie tak doskonałym jak Bóg pozostawiam więc innemu, dla którego będę przygotowywał grunt pod to pragnienie, gdy będę w niebie. Bóg zaś ze swej strony może mi dać tę doskonałość jeśli jest ona możliwa bez żadnych modlitw z mojej strony, gdyż zaprzestaję ich z posłuszeństwa Kościołowi. I  chyba tak już zostanie.

2. Długi czas myślałem, że żyjąc w przyjaźni z Bogiem złapałem Go za nogi. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że w moim przypadku Bóg mówi: skromniej, oczekuj czegoś skromnego według twoich oczekiwań. I to jest zimny prysznic dla mnie od Boga.

3. Jednak dzisiaj kierownictwo Państwa Polskiego przekonało mnie, abym modlił się dalej o wiarę jak ziarnko gorczycy. Ponoć rzucali na mnie wszystkie czary jakie znali i nie zdołali mnie zabić, a zabijali nimi papieży, kardynałów i biskupów. Nagrali mi sen, w którym powiedzieli mi, że nawet nie zdaję sobie sprawy z tego jak bardzo jest ważne to co robię. Istnieją już plany, aby w Polsce porzucić całkowicie czary i wypraszać u Boga Jego moc, np. taką jaką ma anioł w niebie. Jeden z nich miał czary wytatuowane drobniusieńko na całym ciele w języku i symbolach satanistycznych, i rzucił wszystkie zaklęcia jakie miał na sobie. Wszystko na nic. Skoro tak, to będę się modlił o rzecz bezpieczną z punktu widzenia wiary, mianowicie o to, abym był na ziemi w świętości o grubość pajęczej nitki za świętością Maryi jaką ma w niebie. Byłbym pozbawiony chwały na wzór Chrystusa Pana. Jest to maksimum na co pozwala współczesną teologia katolicka. Jeśli kierownictwo Państwa chce, abym modlił się o bycie tak miłosiernym jak Bóg to musi wpłynąć na Stolicę Apostolską, aby ta odpowiednio zmieniła nauczanie na takie, które nie tylko dopuszcza bycie doskonalszym od Najświętszej Maryi Panny i od Jezusa jako człowieka, ale również zachęca i ponagla, abyśmy się takimi stawali. Moim zdaniem jest to jedyna rzecz jakiej brakuje współczesnej teologìi do pełni. Reszta się wyjaśni, gdy będziemy mieli poznanie najmniejszego anioła w niebie, o co można bezpiecznie się modlić, a co może się przydać różnym zakonom i księżom diecezjalnym, zwłaszcza dominikanom i jezuitom.

4. Doszedłem do wniosku, że te prośby od władz Polski są jak zaklinanie rzeczywistości przez działaczy komunistycznych. Gdybym miał to dostać, to ponieważ modlę się o te rzeczy już od dwudziestu lat, to już bym je dostał, gdyby Bóg mi je chciał naprawdę dać. To, że jestem odporny na czary świadczy o tym, że Bóg chce, abym jeszcze żył i wzrastał w świętości, natomiast nie dostanę ani wiary jak ziarnko gorczycy, ani tym bardziej świętości różniącej się o grubość pajęczej nici od tej jaką ma Maryja w niebie. Gdyby było inaczej to bym nie miał pokus przeciw czystości tak jak to miała św. Faustyna i wielu innych świętych. Odznaczałbym się ogromną pokorą, czego u mnie nie widać, miałbym nadprzyrodzoną miłość do Boga i bliźniego. Nic z tych rzeczy nie mam, a powinienem w tym wieku już mieć. Zatem nie będę się modlił o bycie w świętości o grubość pajęczej nici za Maryją, bo szkoda czasu i wysiłku. Zamiast tego będę po prostu żył i wzrastał w świętości na tyle na ile Bóg zechce udzielić mi łaski. Najważniejsze, aby się zbawić.

5. Jednak sobie przypomniałem następujące fakty:

a) modlitwa o bycie o grubość pajęczej nici za Maryją zbliża mnie do Boga,

b) świadectwo osób potwierdza, że w moim stanie ciężkiej pracy psychicznej i organizowaniu warunków obozu koncentracyjnego zachowuję się zupełnie inaczej niż osoby w tej samej sytuacji, co budzi podziw u wielu ludzi i jest znakiem od Boga,

c) rozeznawałem tę sprawę razem z katolickimi charyzmatykami i powiedzieli mi, żebym się o to modlił,

d) w Wielkanoc wylosowałem następujące Słowo do mnie: ,,My, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nam Nadziei. Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy" (Hbr 6, 18-19). ,,W utrapieniu moim wołałem do Pana, a On mi odpowiedział. Gdy gasło we mnie życie wspomniałem na Pana a modlitwa moja dotarła do Ciebie" (Jon 2.2.8). Zatem byłbym wysłuchany na progu śmierci, co jest zgodne z tym co pisał św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, żeby nie przestawać się modlić z ufnością do Boga nawet po 20-stu, 30-stu, czy nawet 50-ciu latach, ponieważ pewne rzeczy możemy dostać na godzinę przed śmiercią, a ponadto nadzieja z definicji jest spodziewaniem się uzyskania dóbr trudnych do zdobycia (ale nie niemożliwych do zdobycia). A moje prośby dotyczą właśnie takich dóbr,

e) nawet jak nie dostanę tego o co się modlę to prosząc z ufnością o to aż do śmierci zabiorę swoje prośby do nieba i będę mógł służyć swoim doświadczeniem innym, dla których spełnienie tych modlitw zostało przygotowane,

f) rozeznawałem sprawę z kierownikiem duchowym i jego zdanie było takie, że jak modlitwa o takie rzeczy przybliża mnie do Boga to należy się o takie rzeczy modlić.

Wniosek z punktów 1-5: należy się o wiarę jak ziarnko gorczycy modlić i o bycie na ziemi o grubość pajęczej nici (the width of the thread from the spider web) za Maryją w świętości i chwale taką jaką ma Ona w niebie. Chwała na ziemi będzie zakryta.

6. Dzisiaj doszedłem do wniosku, że jednak modlitwa o takie rzeczy mnie od Boga oddala, gdyż zabiera pokój i poczucie normalności. Zatem nie będę się o takie rzeczy modlił.

7. Natychmiast mi pokazano (5 minut po zmodyfikowaniu wpisu), że będę poddawany satanistycznym atakom i że się w przeciwnym razie nie ostanę. Pokazano mi również, że szybko ogranie mnie zniechęcenie do jakiejkolwiek modlitwy, co jest od złego ducha. Trzeba się więc o takie rzeczy modlić.

8. Nie będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o grubość pajęczej nici za Maryją. Niech próbują mnie zniechęcić do modlitwy. Powodzenia. Kończy mi się nowenna pompejańska, któraś z kolei, w tej intencji i więcej się nie będę modlił o te rzeczy. Miałem dostać po jednej, a tu nic. Więc widocznie Bóg nie chce dać i nie ma sensu się o to modlić. Nie obchodzi mnie zdanie innych świętych, niech sobie mówią co chcą. Gdy św. Ludwik pisał to o modlitwie to nie było jeszcze nowenny pompejańskiej. A teraz już jest i to zmienia sprawę. To tyle.

9. Jednak będę się modlił o te rzeczy, bo w przeciwnym razie, co dzisiaj zauważyłem zwycięży u mnie demon acedii, którego działa nie sprowadza się do słów ,,nie chce mi się". I ta postawa jest już niezależna od manipulacji świadomością i podświadomością jakiej podlegam ze strony AW i ABW. Święta Katarzyna Aleksandryjska pokazała mi właśnie tę postawę, która charakteryzuje mnie od dzieciństwa - nic mi się nie chce robić - lenistwo albo acedia, gdyż lenistwo dotyczy również rzeczy duchowych. Dlatego do wielu rzeczy trzeba mnie zmuszać i wtedy dopiero biorę się za robotę. Może modliłbym się trochę, ale bez żaru bez pragnienia otrzymania tego o co się modlę. Możliwe, że tak naprawdę niczego w życiu nie chciałem, na niczym mi nie zależało, nawet na pieniądzach i seksie, a modlitwa o wiarę jak ziarnko gorczycy jest rzeczą, na której mi zależy i to Bóg wie. Bóg wie, że modląc się o taką wiarę otrzymuję troskę o moje zbawienie już nie z lęku przed piekłem, ale z miłości do Boga jest to wybór Boga dla Niego samego. Do dzisiaj było tak, że jakbym nie cierpiał w piekle to bym wołał piekło niż Boga i wybór Boga był właśnie tym podyktowany: uniknięciem cierpienia wiecznego, zatem był lękiem przed piekłem a nie świadomym wyborem miłości Boga, którego miłość była psychologicznie daleka dla mnie, choć wierzyłem, że ontologicznie Bóg jest mi bliższy niż ja sam sobie. Lecz nie była to prawda odczuwana sercem tylko rozumem i wolą. Nie modląc się o te rzeczy chciałem mieć po prostu święty spokój z głupotami, o które żaden ksiądz czy zakonnica się nie modlą. Sprawa jednak jest głębsza niż myślałem wczoraj. Zatem będę się modlił o takie rzeczy.

10. Nie jest to też pycha, która skłania mnie do brania się za rzeczy niemożliwe do osiągnięcia a poprzez to uważania się za lepszego od innych. To jest tak jak z moim doktoratem, cieszę się z niego, że go mam, mimo, że wielu ludzi go ma i choć nikt z mojej bliskiej rodziny go nie ma. Nie powoduje to, że uważam się za lepszego od nich, cieszę się z doktoratu samego w sobie i z tego, że jest to rzecz trudna do osiągnięcia. Za doktorat nie zapłaciłem ceny, którą płacą młodzi ludzie bez mojego doświadczenia. Tę cenę zapłaciłem swoim życiem bez utraty wiary lub zdrady Boga. I tu jest powód do radości aż przez całą wieczność. Ostatecznie zrobiłem go dla Boga, dla Jego większej chwały. Podobnie jest ze staraniem się o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o grubość pajęczej nici za Najświętszą Maryją Panną w świętości i chwale. Nie po to się o te rzeczy staram, aby zaspokajać swoją próżność, tylko dlatego, żeby lepiej służyć Bogu, być w wieczności szczęśliwszym i dlatego, że jest to trudne, i jak widać z punktu 9 wymagające rzeczywistej zmiany wewnętrznej, czyli jest bardzo kosztowne, co tylko podnosi wartość tych rzeczy bo to świadczy o ich prawdziwości i potrzebie, skoro prowadzi do głębokiej zmiany wewnętrznej i do pragnienia lepszego służenia Bogu.

11. Będę się modlił, abym był infinitezymalnie blisko Najświętszej Maryi Panny w Jej świętości i chwale. Mama będzie mówić, że ma syna matematyka. Ta prośba do Boga bierze się stąd, że pytałem dogmatyka o to jak blisko można być Najświętszej Maryi Panny. Odpowiedział, że dowolnie blisko, byle nie chcieć przekraczać jej stopnia świętości i bliskości z Bogiem ani nie chcieć być Jej równym. Stąd ta prośba jest maksimum tego na co pozwala obecne nauczanie Kościoła. Więcej się po prostu nie da. Możliwe, że obecnie, ale ja żyję tu i teraz a nie gdzieś i kiedyś, więc muszę się dostosować do obecnego nauczania Magisterium. I to czynię.

12. Właśnie czytam książkę p. Terlikowskiego pt. ,,Iskra wyjdzie z Polski", gdzie jest opisane życie polskiej mistyczki, która została zwiedziona Marii Franciszki Kozłowskiej. Miała dokładnie te same problemy z kultem Najświętszej Marii Panny co ja. Chciała Maryi dorównać, została zwiedziona. Więc w trosce o swoje życie duchowe i swoje zbawienie nie będę się o takie rzeczy modlił, bo ryzyko przekroczenia cienkiej linii między poprawnością doktrynalną a błędem jest wysokie. Do tego dochodzi moja ludzka słabość i pycha, co czyni mnie podatnym na taki błąd i zwiedzenie szatana. Zatem nie - nie będę się modlił, aby być w świętości i chwale infinitezymalnie blisko Najświętszej Maryi Panny ani o wiarę jak ziarnko gorczycy, nawet jak to jest dogmatycznie poprawne. Jestem wprost niewyobrażalnie daleko od takiego stanu, a manipuluje się mną tak jakbym już ten stan osiągnął, chcąc doprowadzić mnie do uniesienia się pychą. I pewnie taki to ma cel. Zatem nie. Za to co zrobiłem Bóg mnie w swojej hojności wynagrodzi i na pewno nie zrobi mi krzywdy. Tak więc ewentualną ilość zbawionych od piekła dzięki moim modlitwom pozostawiam otwartą i uznaję, że dopóki będę żył to będzie ona Bożą tajemnicą, jak również Bożą tajemnicą jest ilu duszom pomogłem wyzwolić się z czyśćca. Poprzednie rozważania są jałowe i pyszne, gdyż próbują zajrzeć poprzez granicę śmierci w działanie Boga. Będzie mi to dane na końcu świata, gdy historia dobiegnie kresu.

13. Będę się jednak modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie w świętości, i w chwale o włos za Najświętszą Maryją Panną oraz o nadprzyrodzone męki nieskończone w intencji uświęcenia ludzkości i jej powrotu do Boga. Powód jest taki, że brak takich modlitw wcale nie uchroni mnie przed popadnięciem w błąd lub nawet obłęd, gdyż wcześniej już balansowałem na granicy zbawienia i potępienia, a nawet był czas, gdy chciałem dla siebie de facto potępienia, co wybrałem świadomie i dobrowolnie. Ponadto cały czas jestem zagrożony popadnięciem w błąd, co już raz miało bardzo poważny charakter. Dzięki Trójjedynemu Bogu, Maryi i św. Katarzynie Aleksandryjskiej wybrnąłem z obu zagrożeń. Mimo, że modląc się o takie rzeczy będę balansował nad przepaścią wiecznego potępienia to zrozumiałem, że to jest moja obecna sytuacja i, że takie chodzenie wąską ścieżką nad przepaścią będzie w miarę bezpieczne jeśli uchwycę się Eucharystii i różańca, czyli Jezusa i Matki Boskiej oraz gdy będę starał się być doktrynalnie poprawny, tzn. wykazywać pełne posłuszeństwo nauczaniu Kościoła oraz Jego orzeczeniom, czego nie robiła p. Kozłowska ani ludzie związani z wyznaniem mariawitów. Trzeba uznać, że jestem niewyobrażalnie daleko od stanu bycia o włos za Maryją i, że bez specjalnej łaski Bożej tej przepaści nie przekroczę, więcej, będę dreptał w miejscu lub się cofał. Celem modlitwy o otrzymanie takiego stopnia świętości jest realna pomoc Maryi w Jej rządzeniu światem, bycie Jej niewolnikiem w Jej służbie. Ostatecznie światem rządzi Trójjedyny Bóg, jednak święci i aniołowie z Jego postanowienia uczestniczą w Jego władzy. Tak przypuszczam, że modlitwa o bycie o włos za Maryją wyrwie mnie znad przepaści piekła, gdyż Maryja będzie mnie ciągnąć do siebie i przestanę balansować na krawędzi zbawienia i potępienia. Ponadto miałem takie wrażenie w grudniu dwa lata temu, że modlitwa o bycie o włos za Maryją podoba się Matce Boskiej, gdyż była podyktowana chęcią służenia Bogu poprzez Maryję. Na wszystkie te intencje mam zgodę mojego kierownika duchowego, a więc i przez niego samego Boga. Zatem Bóg będzie mnie chronił przed popadnięciem w błąd i odpadnięciem z Kościoła z tego powodu.

14. Będę się starał jednak o dużo więcej, mianowicie o poziom świętości opisany w punkcie 158 Dziennika pielgrzymek duchowych cz.III. Mogę uważać, że mam go w zarodku i że rozwinę się do takiego poziomu albo za życia, albo po śmierci. Na to mam zgodę mojego kierownika duchowego i jego pierwsze zdanie, że można być świętszym od Jezusa jako człowieka. Moim zdaniem można to osiągnąć cierpiąc bezwzględnie więcej niż Jezus cierpiał w ciele i na duszy podczas męki lub względnie, jeśli Bóg weźmie pod uwagę cierpienie Jezusa i moje, i porówna kondycje Jego i moją. Wtedy będzie jak z przypowieści o wdowim groszu. Choć bezwzględnie wdowa dała najmniej to w oczach Boga dała więcej niż ci, którzy dawali bardzo duże kwoty w stosunku do jej dwóch groszy. Zatem mogę sobie myśleć, że mogę osiągnąć taki stopień świętości z pomocą Bożą i świętych. Przydam się Bogu, Maryi i innym świętym w dziele wychowywania wszystkich wiernych do wielkich stopni świętości. Tak, aby Kościół był bez skazy zmarszczki czy czegoś podobnego. Wszystko na większą chwałę Bożą.

15. Moje cierpienie jest złączone w każdej chwili z Krzyżem i Zmartwychwstaniem Chrystusa, i tylko On nadaje mu sens i znaczenie. Gdybym się odłączył od Chrystusa, to moje cierpienie nie miałoby żadnego sensu nadprzyrodzonego, choć mogłoby być wielkie. Nic bym przez to nie zyskał. Gdyby się więc zdarzyło, że wycierpiałbym bezwzględnie więcej w ciele i duszy niż Chrystus Pan jako człowiek podczas Męki to i tak to cierpienie miałoby sens, gdy byłoby złączone z Jego Męką i Zmartwychwstaniem, gdyż byłoby Jej owocem. Inaczej mówiąc: ziarno, którym jest Chrystus zaowocowałoby w moim sercu i byłoby źródłem sensu, wartości i wielkości moich cierpień. Bez Krzyża i Zmartwychwstania Jezusa moje cierpienia są bez żadnej wartości bez względu na ich wielkość. Mogłyby zrodzić tylko wielką pychę i nienawiść do Boga. Zatem Jezu strzeż mnie złączonego z Twoim Krzyżem i Zmartwychwstaniem na Twoją większą chwałę. Niech Twoje dzieła zajaśnieją w pełni. od Wcielenia poczynając a na chwalebnym Wniebowstąpieniu kończąc.

16. Jednak nie można w moim stanie trwać w rozkroku, czyli uważać, że się ma w zarodku stopień świętości z punktu 158 Dziennika pielgrzymek duchowych cz.III. i jednocześnie dopuszczać, że można się mylić. Jest to uczciwe postawienie sprawy, jednak nie w moim stanie. Czyli będę się modlił o to, aby być o włos za Najświętszą Maryją Panną, a jak to co zrobiłem jest więcej warte to będę prosił Boga, aby to wycenił zgodnie ze swoją miłością, hojnością i sprawiedliwością sam z siebie.

17. Jest jeszcze jeden motyw starania się o wiarę jak ziarnko gorczycy oraz o bycie w świętości i w chwale o włos za Maryją. Mianowicie taki, że pozostały czas do śmierci trzeba jakoś w sposób święty spożytkować. Po zrobieniu doktoratu był taki czas, że mówiłem sobie teraz to mogę już umrzeć bo wszystkie cele ziemskie już osiągnąłem. Więc, skoro śmierć nie nadeszła, pomyślałem sobie, że postaram się uzyskać wiarę jak ziarnko gorczycy i stan świętości bliski Najświętszej Maryi Panny - mojej Mamy. A przynajmniej będę się starał o to. Gdy będę umierał to wiem, że nie będę miał żalu, że odchodzę, że tyle jest jeszcze do zrobienia, że tyle zostawiam. Wręcz przeciwnie. Jeśli postawię na modlitwę i bliskość z Bogiem to umierając będę tam w niebie, gdzie na ziemi starałem się być. I jeśli wiara jak ziarnko gorczycy jest możliwa do osiągnięcia tak jak i stan bycia o włos za Maryją, a tych rzeczy nie osiągnę na ziemi, to będę pomagał z nieba innym, aby tacy się stali i aby pociągnęli resztę ludzkości do takiego stanu bliskości z Bogiem. Warto żyć skromnie, aby swobodnie się o takie rzeczy starać. Będąc wolnym od starania się o bogactwo materialne można się starać o bogactwo duchowe, które przetrwa śmierć i które będziemy mieli na całą wieczność. Jezu, chcę być bogaty duchem.

18. Nie będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy, gdyż w tej modlitwie jest chęć wymuszenia na Bogu otrzymania tego daru a nie liczenie się z wolą Boga, której nie znam. Tu jest więcej ,,muszę" i to muszę z zewnątrz niż mojego chcę. O rozeznania charyzmatyków, abym się modlił o taką wiarę mogło dotyczyć zrozumienia tego stanu, który rozumiem teraz. Może się będę modlił o powołania? Zobaczymy. Nie będę się też modlił o bycie o włos za Maryją mimo, że miałem odczucie, że się to podoba Maryji, mojej duchowej mamie. Gdy to zrozumiałem, moje życie znormalniało. Ale dobrze się czuję.

19. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy, gdyż choć Bóg nie daje mi jej to doprowadził do zawiązania się relacji z Nim i z Maryją, która się pogłębia w miarę liczby odmawianych nowenn. Jest to ważne, gdyż jestem sztucznie odseparowywany od rodziny i znajomych przez służby specjalne, których byłem pracownikiem, co nie pozwala na tworzenie się głębokich relacji międzyludzkich. Głęboka więź z Bogiem, Maryją i moją Oblubienicą św. Katarzyną jest więc ochroną przed depresją spowodowaną brakiem głębokich relacji z ludźmi. Nie jestem taki już pewien, że nie otrzymam wiary jak ziarnko gorczycy, ale został uruchomiony pewien proces, który prowadzi do jej otrzymania. Zatem będę się również modlił o bycie o włos za moją Matką Maryją.

20. Nie będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy ani o to, aby być o włos za Maryją gdyż to nie są moje pragnienia. Zostały mi one wtłoczone do psychiki przy pomocy techniki operacyjnej. Prawdopodobnie modlitwa o te dary dostarcza rozrywki osobom werbowanym przez polski wywiad. Zatem po co się wygłupiać.

21. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o włos za Maryją, gdyż w przeciwnym razie wywiad mi nagrał, że stracę ochotę do czytania książek z teologii (czysty szantaż). Ponieważ bardzo chcę je przeczytać, a poprzez to poznać Boga (czytam również trochę dla sportu - im więcej przeczytam tym lepszy wynik), więc pójdę na współpracę z polskim wywiadem i będę się modlił o te rzeczy. Mimo, że są one obce dla mnie to uczynię je swoimi, bo tak naprawdę podobają mi się one i częściowo wyrastają z moich ukrytych pragnień. Zobaczymy gdzie zajdę i czy Bóg Ojciec to zaakceptuje. Z drugiej strony dlaczego miałby nie uznać takiego motywu skoro uczynię go własnym. Jest to działanie w myśl słów Jezusa: jeśli kto cię zmusza iść z nim tysiąc kroków idź z nim i dwa tysiące.

22. Nagrano mi informację (wywiad), że nie muszę się modlić o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o włos za Maryją, a książki będę nadal czytał, choć może trochę mniej. Skoro tak, więc się nie będę modlił o takie rzeczy. Jak wynika z przeczytanych książek z psychoterapii, taka modlitwa może wynikać z niskiej samooceny. Osoby mające niską samoocenę zawieszają sobie poprzeczkę na wysokości boskości i jak jej nie osiągną to popadają w depresję. U mnie może zadziałać podobny mechanizm. Prawdopodobnie może to być właśnie ,,fałszywe ja".

23. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją, gdyż przecież zostało to skonsultowane z moim kierownikiem duchowym, który jest jednocześnie psychoterapeutą i zna mechanizmy obronne oraz struktury budowane w oparciu o ,,fałszywe ja". Ponadto to co mi wtłoczono było zgodne z tym co rozpoznałem i co było moim ukrytym pragnieniem jeszcze z czasów studenckich. Jeden cel niemożliwy (co mi mówiono w służbie) już zrealizowałem - jestem człowiekiem spełnionym po ludzku (pozostaje się zbawić) tu na ziemi. Postawiłem sobie więc cel, którego nikt w historii (może poza Matką Boską) nie osiągnął. Jest to zgodne z duchowością ignacjańską, która nakazuje mieć wielkie pragnienia. Jak pisałem wcześniej nie jest to dla poklasku ale z chęci służenia Bogu, na Jego większą chwałę. Trochę szaleństwa po 50-tce nie zaszkodzi. Duch Święty lubi takie szaleństwa, zwłaszcza, że są pod kontrolą kierownika duchowego i mają jego przyzwolenie.

24. W przeciwnym razie, gdy nie będę się modlił o te rzeczy, pozostaje tylko biernie oczekiwać na śmierć jako, że jestem rencistą, nie mam rodziny, a rodzice mogą niedługo umrzeć i będę praktycznie sam. Można by się zaangażować w posługę w hospicjum, co planuję zrobić, jednak służba bliźniemu jest czymś obok, co jest święte i pożyteczne, ale nie nadaje sensu mojemu życiu (oczywiście ostatecznym sensem mojego życia jest Bóg, który daje mi zbawienie). Jestem zwyczajnym człowiekiem, choć zrobiłem doktorat, wielu ludzi go ma i wymaga to dużej pracy, i zdolności. Ale to nie powoduje, że jestem kimś nadzwyczajnym, po prostu mam talent i rozwinąłem go. Jednak gdy modlę się o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją to przenoszą mnie te prośby na próg nieba, gdzie Bóg jest szalony, święci są szaleni i aniołowie również są szaleni. Te prośby rozwijają mnie duchowo. Chcę mieć wiarę jak ziarnko gorczycy i być o włos za Maryją, jednak jeśli tego nie otrzymam od Boga to się nic nie stanie. Życia nie zmarnuję, bo idę w tym kierunku, Bóg uruchomił proces osiągania tych celów i to już jest wspaniałe, i daje szczęście. Więc różnie może być.

25. Mogłoby być i tak, że jako rencista wypełniałbym obowiązki stanu, posługiwałbym w hospicjum, modliłbym się w intencjach ,,normalnych", a Bóg i zbawienie wieczne nadawałby sens mojemu życiu. Przy tym nie modliłbym się o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją, żyłbym zwyczajnie. Tak mogłoby być. Jednak umierając miałbym żal do siebie, że nie spróbowałem czegoś więcej, że zmarnowałem swoją szansę zrobienia w życiu czegoś wielkiego dla siebie i dla innych, czegoś co wreszcie rozprawiłoby się z pogańskim postrzeganiem świata (bazującym na zepsutej ludzkiej naturze) w rodzaju narodziny, życie, śmierć a daleki Bóg dopiero staje się bliskim po śmierci. Zwłaszcza miałbym żal, że nie podjąłem współpracy z Bogiem w tym względzie, zwłaszcza, że Bóg poprzez czytane książki, które kupiłem nie wiedząc co się w nich znajduje, kierując się tylko skromnym ich opisem i tytułem, zaczyna mi odpowiadać jak Kainowi, dlaczego mnie nie wysłuchuje. Jest jeszcze we mnie za dużo zła, a za mało we dobra, aby mnie Bóg wysłuchał i jeszcze długa droga przede mną zanim będę mógł być wysłuchany. Ale na nią już wszedłem i głupio byłoby teraz się wycofać, kiedy Bóg wyraził wolę, że chce mnie wysłuchać i dać mi taką wiarę, i taką świętość. Muszę więc współpracować z łaską i się zmienić tak, aby mieć wewnętrzną dyspozycję do przyjęcia tych darów. Czuję, że proces będzie długi i bolesny, jednak podejmę ten trud w nadziei, że będę lepiej służył Bogu, co się przyczyni do wzrostu Kościoła, szczęścia człowieka i pomyślności Polski. Niech Ofiara Krzyża i blask Zmartwychwstania wreszcie zajaśnieją we wszechświecie, bowiem celem mojej modlitwy o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją jest, aby każdy człowiek był co najmniej jak ja (jeśli to osiągnę), a jeśli to możliwe, to, aby był świętszy i miał większą wiarę, nadzieję i miłość niż ja. I na koniec: przecież nadal będę żył zwyczajnie, przynajmniej do pewnego momentu, kiedy pojawią się nadprzyrodzone cierpienia oczyszczające duszę i ciało jak u św. Jana od Krzyża, cierpienia ekspiacyjne jak u św. Faustyny. Ale wtedy na zewnątrz ich życie było również zwyczajne, więc chyba nie muszę się obawiać, że są to jakieś urojenia wielkościowe, a po prostu wielkie pragnienia, które są twórcze, choć mogą się nie ziścić, ale dzięki nim powstało wiele pięknych dzieł w Kościele.

26. Nie będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją, gdyż taka modlitwa powoduje, że czuję się kimś niezwykłym, niesamowitym, wzrasta moja pycha. Ten stan jest od dzieciństwa odkąd byłem wzorowym uczniem w szkole. Brak takich intencji powoduje stan, że jestem kimś zwyczajnym, przeciętnym, czego nie potrafię znieść, więc się muszę z tym zmierzyć. Czyli takie intencje to nie są prośby o coś tylko sposób, aby budować swoje ego. A zgoda ojca duchowego na takie intencje to jak zgoda lekarza na kieliszek dla alkoholika.

27. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją, gdyż zrobiłem sobie medytację na ten temat w następujący sposób. Otóż odrzuciłem te intencje i zobaczyłem jaka jest moja relacja z Bogiem. Otóż w trakcie medytacji zrozumiałem, że taka intencja nie wpływa na moją relację z Bogiem, trochę ją przytłumia, ale gdy zrozumiałem powiązanie moich intencji z moim ego to problem się rozwiązał. Błąd był w tym, że zakładałem, że na pewno dostanę wiarę jak ziarnko gorczycy i będę o włos za Maryją. Tymczasem wcale tak nie musi być. Tak naprawdę jest to pielgrzymka z Bogiem w nieznane (znane Bogu, ale nie mi), więc różnie może być. Bóg jest wolny, co zrozumiałem w trakcie medytacji i nic nie da się na Nim wymusić. Tak więc nie wiadomo dokąd zajdę modląc się w tych intencjach do śmierci, Bóg może przeznaczyć moje modlitwy na cele, które są kompletnie inne niż to o co się modlę, jest wolny. Ale jedno jest pewne, będzie działał w najlepszym moim interesie, bo mnie kocha do szaleństwa. Gdy to zrozumiałem związek pomiędzy intencjami a moim rozbuchanym ego prysł i jest tak jakbym się w tych intencjach nie modlił, czyli nie tłumią one psychicznie mojej relacji z Bogiem, myślę że teraz jest ona dojrzalsza. A intencje wypływają z pokory bo rozeznawałem je razem z moim kierownikiem duchowym i mam na nie zgodę. Więc nie działam samowolnie co byłoby przejawem pychy. Czyli jeśli jest pokora to jest dobrze. Po tej medytacji przestałem się uważać za kogoś niezwykłego, niesamowitego, zacząłem myśleć o sobie, że jestem przeciętnym człowiekiem, wielkim człowiekiem czyni Bóg, a nie taka czy inna intencja. Ale to wiadomo dopiero po śmierci, aż do ostatniego tchnienia ważą się losy człowieka i niczego nie można być pewnym.

28. Nie będę się modlił o takie rzeczy bo ich nie dostanę, cały czas gdy się modlę to jest milczenie Boga. Bóg ma swoje powody, dla których nie chce mi dać wiary jak ziarnko gorczycy i bycia o włos za Maryją. Poza tym niech wywiad sobie szuka rozrywki gdzie indziej, a nie zabawia się mną czerpiąc z tego ogromne pieniądze, za darmo tego nie robi. Jeśli by Bóg chciał mi dać wiarę jak ziarnko gorczycy to by mi o tym powiedział, bo to jest wielkie zadanie, większe niż głoszenie światu o Miłosierdziu Bożym w wersji danej świętej Faustynie. Zatem trzeba pozostać biernym i modlić się o coś innego ,,normalnego" np. o święte i liczne powołania kapłańskie, i do życia konsekrowanego. Do takich intencji zachęca nas Kościół więc jest to na pewno wola Boża i taka intencja Bogu się podoba, w przeciwieństwie do intencji o wiarę jak ziarnko gorczycy.

29. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją, gdyż to jest wola Boża, która została wyrażona przez mojego biskupa ordynariusza ks. bp-a Romana Pindla podczas sesji w Domu św. Józefa w  Czechowicach-Dziedzicach w dniach 16-18 grudnia 2016 roku (Ewangelizacja niejedno ma imię. O wierze i głoszeniu zbawienia w początkach Kościoła). Powiedział on, że nie mamy się starać o tak małą wiarę jak ziarnko gorczycy, ale o wiarę większą od niej. Więc idę w tym kierunku, prosząc o wiarę jak ziarnko gorczycy, która może wzrastać. Od czegoś trzeba zacząć. Zatem nie jest to pycha żywota i wchodzenie w rolę Boga, jedynie pełnienie Jego woli. Ponadto podczas rozmowy z moim księdzem parafialnym otrzymałem ponaglenie, żeby się o taką wiarę modlić, jako przeciwwagę na rosnącą niewiarę w świecie. Zatem jest to wola Boża i taka intencja podoba się Bogu. Bóg milczy, ale działa w duszy i poprzez znaki, które są dla mnie czytelne. Czyli Bóg chce dawać wiernym taką wiarę. A co do rozrywki wywiadu. Gdy dostanę wiarę jak ziarnko gorczycy to wszystkie werbunki i pieniądze z tego tytułu będą niczym w porównaniu do tego daru. Warto zatem być niewolnikiem jeśli nie ma innej drogi do uzyskania tego dobra. Natomiast to, że Bogu podoba się modlitwa o bycie o włos za Maryją odczytałem w matczyny sposób, czyli sercem i poprzez znak.

30. Myślałem sobie, żeby przestać się modlić o takie rzeczy ponieważ to przerasta moje siły i jest po prostu głupie. Jednak głupie nie jest o czym świadczą słowa ks. biskupa. A to, że modlitwa o to przerasta moje siły? Cóż, siły czerpie się od Boga i to od niego jest wytrwałość i siła w modlitwie. A to, że się nikt nie modli o takie rzeczy. Nie wiadomo, czy któryś z ojców pustyni nie modlił się o takie rzeczy jak pokazuje przykład Jana Karła, z którego serdecznie się śmiano nawet 1000 lat po jego śmierci. Zaś starożytni chrześcijanie pościli dwa razy w tygodniu o chlebie i wodzie, połączonej z modlitwą i pracą oraz świętym życiem, sądząc, że w ten sposób odzyskają utraconą rajską naturę, co nie wprost jest napisane w książce ,,Post jako praktyka duchowa". Zatem już wcześniej modlono się o takie rzeczy. Po skończonej lekturze dołączę post do modlitwy, aby modlitwa była owocniejsza.

31. Nie będę się modlił o takie rzeczy ponieważ nikt się o to nie modli, najprawdopodobniej nawet mój biskup ordynariusz się o to nie modli, choć do tego zachęcał. Ludzie, gdy dowiadują się o takich intencjach to traktują człowieka jak chorego psychicznie, po co robić z siebie idiotę.

32. Będę się modlił o takie rzeczy, gdyż jest to możliwe i dobre dla człowieka. Ponadto Bóg tego chce, tak rozeznałem odnośnie własnej osoby. Trzeba się poświęcić i potraktować modlitwę jak eksperyment duchowy o nieznanym skutku. Zobaczymy co z tego wyniknie, zresztą niczego bardziej sensownego i tak nie mam do roboty, więc mogę się tym zająć.

33. Nie będę się modlił o takie rzeczy, trzeba przestać się łudzić tak św. Jan Karzeł.

34. Będę się modlił o takie rzeczy, ponieważ celem służb, które są satanistyczne z natury jest oddalenie zagrożenia utraty władzy nad społeczeństwem do czego prowadzi uzyskanie wiary jak ziarnko gorczycy. Dlatego stale mnie zniechęcają i wynajdują sztuczne motywy mające mnie skłonić do porzucenia dobrej intencji a dalszym ich celem jest, abym porzucił modlitwę w ogóle.

35. Jeśli zaś służba żartuje, to śmiech może za jakiś czas zamienić się w przerażenie.

36. Nie będę się modlił o takie rzeczy, bo szkoda na to czasu. Bóg musi mi wprost powiedzieć, żebym się o to modlił tak jak św. Faustynie. Wtedy to by miało sens. A tak to zdarzenia można różnie interpretować i mieć złudzenia, które się już raz rozwiały.

37. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o włos za Maryją bo nawet jak tego nie dostanę to modlitwa nie zginie i będzie warto przejść tę drogę z Bogiem i Maryją. Cały czas trzeba mieć świadomość, że wcale tych rzeczy mogę nie otrzymać.

38. Będę się modlił o takie rzeczy, gdyż przeszły one przez mojego psychiatrę (jestem chory na schizofrenię), który się zainteresował tym, o co się modlę, że sobie tak dobrze radzę w chorobie. Nie wyśmiał mnie, nie powiedział, że jest to objaw choroby tylko porozmawialiśmy chwilę o wierze. Jestem tą rozmową bardzo zbudowany. Gdy mówiłem mu, że modlitwa o takie rzeczy chroni mnie przed depresją nie zaprzeczył. Nie zaprzeczył również, gdy mu powiedziałem, że taka modlitwa pobudza mnie do życia a nie jest budowaniem ego. Warto się leczyć, jeśli się trafi na dobrego lekarza to można mieć potężne wsparcie w chorobie.

39. Będę się modlił o takie rzeczy, gdyż będę pomocny Duchowi Świętemu w dziele uświęcania świata. Duch Święty chce współpracować z człowiekiem w tym dziele a nie robić wszystko samemu. Mogę dołożyć swoją kropelkę do oceanu działania Ducha Świętego.

40. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją, ponieważ lepiej by mnie ostrzeżenie zastało modlącego się o to niż nie modlącego się. Za niedługi czas sam Bóg mi powie czy da mi to o co się modlę, czy nie. Wtedy dopiero będzie można zrezygnować lub ze zdwojoną siłą kontynuować modlitwy.

41. Nie będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy bo umrę na pewno, a otrzymanie wiary jak ziarnko gorczycy wiąże się z uzyskaniem nieśmiertelności. Jeśli taka wiara jest możliwa to będąc w niebie uproszę Boga, abym mógł pomagać tym, którzy ją otrzymają.

42. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy, gdyż w przeciwnym razie zgaśnie we mnie płomień miłości do Boga. Na tym zależy szatanowi, żeby ludzie byli zgaszeni, nijacy, wtedy łatwo odnaleźć sens życia tylko w życiu doczesnym, czyli ulec pysze żywota, a na starość popaść w rozpacz, że śmierć kończy istnienie, czyli ostatecznie się potępić. Jest to coś czym szatan kusił świętą Faustynę, aby starała się być zwyczajną, dobrą zakonnicą. Chciał zgasić ogień miłości Boga w niej, aby święta Faustyna nikogo nie zapalała do Boga tak jak się dzieje teraz. Stało się inaczej. Święta Faustyna zachowała wielką miłość do Chrystusa, dzięki czemu zapala bardzo wiele osób do Boga, niesie zbawienie wielu ludziom. Gdy przestałem się modlić o wiarę jak ziarnko gorczycy to życie stało się nijakie, sama idea zbawienia nie zapaliła mnie, była taka sobie, a nawet byłem bliski myśli o potępieniu. Pychy w modlitwie o wiarę jak ziarnko gorczycy nie ma, bo jest pragnienie służenia Bogu poprzez posłuszeństwo Kościołowi. Więc istota modlitwy o wiarę jak ziarnko gorczycy nie leży w tym, czy taką wiarę otrzymam czy nie, choć chcę ją otrzymać, ale w tym, że zachowam żywy płomień miłości do Boga aż do śmierci dzięki takiemu pragnieniu. Jednych zapala do Boga to innych coś innego, mnie akurat zapala idea otrzymania wiary jak ziarnko gorczycy, które to pragnienie jest zgodne z wolą Bożą, tzn. Bóg chce, abyśmy się o taką wiarę modlili. Gdybym jej nie otrzymał, to to pragnienie zaniosę przed tron Boga i może uproszę, aby ktoś ją otrzymał, ktoś kto dzięki takiej wierze zapali świat do Boga, ktoś kto będzie iskrą z Dzienniczka świętej siostry Faustyny, czyli ktoś z Polski.

43. Nie modląc się o wiarę jak ziarnko gorczycy zrozumiałem, że nie tylko utraciłem żywy płomień miłości do Boga, radość życia, ale że marnuję dar życia jaki otrzymałem od Boga, a z czego będę rozliczony po śmierci (ewentualnej).

44. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją w świętości i w chwale, gdyż czasami samo pragnienie zbawienia nie wystarcza i musi być ono podtrzymywane przez wielkie pragnienie, które rozpala miłość do Boga oraz ożywia wiarę. Tak było u świętej Faustyny. Gdyby poszła za podszeptem szatana i starała się być tylko zwykłą zakonnicą to miłość do Boga by oziębła, a po pewnym czasie zbuntowałaby się przeciw Bogu, odeszłaby z zakonu i nie wiadomo czy by się zbawiła. Mogłaby podzielić los pani Kozłowieckiej. Jeśli zatem rozpoznałem modlitwę o wiarę jak ziarnko gorczycy jako wolę Boga to trzeba się o to modlić. Po śmierci się dowiem do czego Bogu była ta modlitwa potrzebna, chyba, że nie umrę i uzyskam nieśmiertelność oraz parę innych łask to wtedy sprawa będzie jasna. Tak było np. ze świętym Karolem de Foucauld, który do końca życia chciał nawrócić muzułmanów. Umarł i nie nawrócił ani jednego. A został świętym. Dopiero po jego śmierci powstają wspólnoty zakonne w oparciu o jego pisma. Tak więc różnie może być.

45. Nie będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o włos za Maryją w świętości i w chwale, gdyż jest tak, że nie wierzę, że to dostanę bo jest tak, że gałka w górę - wierzę, gałka w dół - depresja i niewiara. Więc co to za wiara i autentyczność relacji z Bogiem. Wszystko to jest robione dla cudzej rozrywki i to jest zwykła manipulacja psychiką. Dlatego niczego z tego o co się w ten sposób modlę nie dostanę. A modlił się będę dużo tylko o rzeczy, które się Panu Bogu podobają.

46. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o włos za Maryją w świętości i w chwale, gdyż zrobiłem sobie ćwiczenie umierania i podsumowanie życia w chwili śmierci. I o doszedłem do wniosku oraz to odczułem, że zmarnowałem życie. Mimo, że modlitwa o te rzeczy została mi wtłoczona to okazało się, że był w tym palec Boży. Wtłoczenie do psychiki, co już pisałem, bazowało na tym, że mi się taka intencja podoba. Dla Boga są również ważne wielkie pragnienia, co wychwycił św. Ignacy Loyola, który zalecał, aby mieć wielkie pragnienia i je realizować. Ja nie poprzestaję tylko na pragnieniach, ale je realizuję więc współpracuję z Bogiem. Osiągnięcie wiary jak ziarnko gorczycy razem z łaskami towarzyszącymi ma zapalić cały świat do Boga, ma sprawić, aby ludzie kochali Boga gorącym sercem oraz aby byli bardzo święci, aby wszyscy byli zbawieni, aby ani jedna kropla krwi Chrystusa nie poszła na marne. A to się Bogu podoba i to jest Jego pragnienie, gdyż pragnie zbawienia każdego grzesznika i aby Kościół był bez skazy, zmarszczki czy czegoś podobnego. Odmowa modlitwy o wiarę jak ziarnko gorczycy jest więc odmową współpracy z Bogiem w dziele zbawienia i uświęcenia świata, czyli jest to satanizm. Zatem będę się modlił o takie rzeczy mimo, że podlegam manipulacji operacyjnej i wtłacza mi się do psychiki stany uniesienia, fałszywej rywalizacji, poczucia dominacji nad innymi z tytułu modlitwy o tak wielkie dary itp. Trzeba się w takim razie modlić o wielką pokorę, co czynię. Czyli Bóg chce, aby życie wykorzystać do maksimum w dziele zbawienia, każdy ma inne zadanie, właściwe dla niego. Ja mam akurat takie, bardzo trudne, karkołomne, ale takie dostałem, więc nie mogę się uchylać od tego obowiązku. Bogu wystarczy, abym je realizował aż do śmierci, bez względu na widzialne owoce, które mogą, ale nie muszą być, tak jak u wielu świętych za ich życia.

47. Rozważając ćwiczenie umierania zrozumiałem, że w chwili prawdziwej śmierci mógłbym zostać potępiony, gdyż szatan kusiłby mnie do rozpaczy wskutek zmarnowanego życia, czyli odmowy współpracy z Bogiem w dziele zbawienia. To co powiedział świętej Faustynie, że jeżeli zaniedba malowanie obrazu to odpowie w dniu sądu za wielką liczbę dusz. Zatem będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o włos za Maryją w świętości i w chwale. 

48. Właśnie przeczytałem książkę o rozeznawaniu woli Bożej. Podstawowym warunkiem jest wolność wewnętrzna, czego u mnie brak, gdyż podlegam manipulacji operacyjnej, więc całe rozeznawanie jest bezprzedmiotowe. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i o bycie o włos za Maryją w świętości i w chwale, gdyż to jest dobry motyw na przeżycie, a na modlitwę o te rzeczy mam zgodę kierownika duchowego, więc modląc się o nie nie grzeszę. Jednak z wolą Bożą może to  nie mieć nic wspólnego. 

49. W przypadku braku wewnętrznej wolności  można prosić Boga o znak zewnętrzny, który jest niezależny od manipulacji. O taki znak poprosiłem, nie wierząc w to, że go otrzymam. No i jednak otrzymałem. Oto treść orędzia z Medjugorie z dnia 25.08.2022:

„Drogie dzieci!  Bóg mi pozwala, abym była z wami i prowadziła was drogą pokoju, abyście w ten sposób poprzez pokój w sobie budowali pokój na świecie. Jestem z wami i oręduję za wami przed moim Synem Jezusem, aby dał wam mocną wiarę i nadzieję na lepszą przyszłość, którą pragnę z wami zbudować. Bądźcie odważni i nie bójcie się, bo Bóg jest z wami. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Zatem jest modlitwa Matki Boskiej o mocną wiarę. Nie jest to co prawda modlitwa o wiarę jak ziarnko gorczycy i modlitwa jest za wszystkich wierzących, ale jednak jest zbieżność z moją prośbą, która była parę dni temu, a treścią orędzia. Tyle mi wystarczy. Wiara jak ziarnko gorczycy jest mocną wiarą, a o taką wiarę modli się Maryja. Zatem jest ona zgodna z wolą Bożą, gdyż Maryja zawsze działa zgodnie z nią. Czyli Bóg chce, aby ludzie mieli taką wiarę i to maksymalnie dużo ludzi a nie tylko ja. I o to chodzi. Skoro tak to będę traktował modlitwę o wiarę jak ziarnko gorczycy jako wolę Bożą względem mnie, będę się również modlił o bycie w świętości i w chwale o włos za Maryją.

50. Nie uznaję modlitwy o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o włos za Maryją za wolę Bożą względem mnie, gdyż objawienia z Medjugorie są bardzo krytykowane i z argumentami tymi się zgadzam, a które dotarły do mnie dzisiaj. Zatem pozostaje mi modlitwa o wiarę jak ziarnko i bycie o włos za Maryją w świętości i w chwale jako rezultat treści Pisma Świętego, które jest dogmatycznie nieomylne i rozważań teologów, które są podzielane przez wszystkich teologów katolickich. Zatem są to źródła pewne.

51. Będę traktował modlitwę o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie w świętości i w chwale o włos za Maryją jako wolę Bożą wyrażoną w stosunku do mnie w orędziu z dnia 25.08.2022 roku, ponieważ:

a) Teolodzy z orędzi wyprowadzają konieczność: czytania Biblii, spowiedzi (o czym mówi Matka Boska), częstej Eucharystii, postu o chlebie i wodzie w środy i w piątki (prośba Matki Boskiej) jako starochrześcijańskiej praktyki ascetycznej, codziennego odmawiania różańca co jest wyłączne dla Katolicyzmu i w ten sposób Matka Boska wyróżnia naszą wiarę nie mówiąc o równości.

b) Czego nie bierze pod uwagę pan redaktor Paweł Chmielewski to to, że w Medjugorie mogą się przeplatać wizje od Matki Boskiej z wizjami szatana. Tak było np. w Gietrzwałdzie, gdzie widzącym dziewczynkom ukazał się szatan pod postacią Matki Boskiej. Było to u krawcowej. Podobnie było z wizją św. Faustyny, której ukazał się szatan pod postacią anioła, który kazał spalić zapiski siostrze Faustynie. Później na polecenie bł. ks. Sopoćki św. siostra Faustyna odtworzyła je z pamięci.

c) Jest mi znane pewne stwierdzenie jednego z papieży, że lepiej jest wierzyć w objawienia prywatne niż nie wierzyć, gdyż łaska jaką się otrzymuje z takiej wiary jest taka, jakby objawienia były prawdziwe, nawet jeśli się później okaże, że nie były byleby w chwili aktu wiary objawienia nie były uznane za fałszywe, a takie są objawienia w Medjugorie.

d) To, że objawienia rzadko odnoszą się do czytania Pisma Świętego, Mszy Świętej, Eucharystii a za to często do różańca może wynikać z faktu, że Maryja przygotowywuje Kościół na dramatyczny upadek wiary, na wyparcie się wiary przez papieża, niedostępność Pisma Świętego i sakramentów co miało miejsce w Japonii przez 200 lat. Teraz wiemy, że panowanie antychrysta nie będzie długie w sensie historycznym, gdyż jest ograniczone spełnieniem się objawień w Medjugorie, które zaś są ograniczone czasowo długością życia widzących - powiedzmy około 120 lat, pod warunkiem, że objawienia są maryjne i że Bóg w sposób nadprzyrodzony nie przedłuży życia widzącym. W tym sensie długość panowania antychrysta wynosiłaby około maksimum 65 lat. Jednak  w skali pojedynczego człowieka jest to ogromnie długo. Zatem to co pozostanie garstce wierzących to orędzia Maryi i różaniec, chrzest, akt doskonałego żalu za grzechy i komunia duchowa. Czyli to co w Japonii. Pismo Święte może być rarytasem. Wtedy postępowanie Matki Boskiej ma sens.

52. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie w świętości, i w chwale o włos za Maryją, gdyż nie to co robię jest najważniejsze, lecz to z jakiego powodu to robię. Do dzisiaj chciałem to robić, aby Bogu Ojcu sprawić radość, aby się pochwalić - popatrz co zrobiłem. A to wszystko nie tak. Cele są takie, że nic sam z siebie nie zrobię, bo to jest po ludzku niemożliwe, zarówno otrzymanie wiary jak ziarnko gorczycy jak i odzyskanie natury nieskażonej grzechem pierworodnym - zarówno duszy jak i ciała, czy na koniec bycie w świętości i w chwale o włos za Najświętszą Maryją Panną co jest suwerenną decyzją Trójcy Przenajświętszej. Ponadto motyw był zły również, nie chodzi o sprawienie Bogu Ojcu radości, w każdym razie nie przede wszystkim, przede wszystkim należy to robić z miłości do Trójcy Świętej pełniąc Jej wolę, a ta na pewno jest taka, aby grzech wyplenić, bo Bóg nienawidzi grzechu. Jak to zrozumiałem to zrozumiałem również, że miłość domaga się czynienia najlepszych rzeczy w sytuacji, w której człowiek się znajduje. A ponad to co czynię nie mogę znaleźć niczego lepszego. Zatem wypełniam przykazanie miłości odnośnie Boga i bliźniego.

53. Nie będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o włos za Maryją w świętości i w chwale, gdyż objawienie w Medjugorie jest niejednoznaczne jest tylko prawdopodobne, że można je odnieść do mojego rozeznawania. Gdyby Matka Boska chciała naprawdę abyśmy się modlili o wiarę jak ziarnko gorczycy i o odzyskanie utraconej rajskiej natury to by powiedziała o tym wprost np. módlcie się o silną wiarę nawet taką jak ziarnko gorczycy. Albo módlcie się o pokój a nawet o odzyskanie utraconej natury w raju. I wtedy sprawa byłaby jasna a tak to może wynikać z tego, że modlitwa o wiarę jak ziarnko gorczycy może nie być tym co chce Maryja, wystarczy silna wiara, np. taka, która nie załamie się w obliczu męczeństwa. Co prawda, gdy czytałem to pierwszy raz to myślałem, że Matka Boża mówi między innymi do mnie, ale teraz to już różnie może być, po kolejnym czytaniu nabrałem wątpliwości czy dobrze Matkę Bożą rozumiem. 

54. Ponieważ modlitwa o wiarę jak ziarnko gorczycy jest dużą sprawą więc Bóg zazwyczaj do człowieka mówi o tym wprost przez objawienie prywatne, które jest rozeznawane przez Kościół i może być przyjęte po jego akceptacji przez odpowiednią władzę duchową.

55. Będę się modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy i bycie o włos za Maryją w świętości i w chwale, gdyż ta modlitwa mieści się w treści orędzia z Medjugorie, jest z nim zgodna. Po drugie niedługo będzie ostrzeżenie, które jest zapowiadane jako rychłe, przez orędzia z Trevignano Romano, więc lepiej będzie jak się będę modlił o te rzeczy i tak Bóg mnie zastanie, niż gdybym się nie miał o to modlić. Bo, gdyby to nie była wola Boża, to modlitwa i tak nie przepadnie. Mimo, że nie działałbym zgodnie z wolą Bożą to modlitwa byłaby przeznaczona na cele zgodne z wolą Bożą, gdyż jestem niewolnikiem Maryi i Ona dysponuje moją modlitwą. Więc ostatecznie jednak pełniłbym wolę Bożą, choć pośrednio. A gdyby to była jednak wola Boża to mógłbym się narazić na zarzut, że jej nie wykonuję, bo jest jednak wiele argumentów za tym, żebym się o to modlił. A ponadto, gdybym się nie modlił o wiarę jak ziarnko gorczycy to modlitwa byłaby mniej gorliwa, a przez to gorsza, zatem mimo, że tak jak poprzednio byłaby przeznaczana na cele zgodne z wolą Bożą, to jednak Maryja otrzymywałaby ode mnie mniej dobra do rozporządzenia. Czyli byłoby gorzej. Mogłoby się nawet zdarzyć, że w ogóle zarzuciłbym intensywną modlitwę i modliłbym się absolutnym minimum tego o czym mówiła Matka Boska w La Salette, czyli rano i wieczorem Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo. Czyli byłoby zupełnie źle w porównaniu do stanu modlitwy o wiarę jak ziarnko gorczycy. Zatem lepiej się modlić o te rzeczy. W każdym razie w trakcie ostrzeżenia dowiem się co robić, myślę, że góra parę lat i sprawa się wyjaśni. Warto się trudzić dla Boga.

56. Teraz wpadło mi do głowy, że skoro ostrzeżenie jest formą sądu Bożego na człowiekiem, to w ten sposób trzeba się modlić, aż do śmierci, gdyż ostrzeżenie od sądu ostatecznego różni się tylko ostatecznością tego ostatniego i wobec jego ostateczności zarzut niewykonywania woli Bożej mógłby mieć poważne konsekwencje, nawet potępienie wieczne, gdyż sprawa jest poważna.

nd pn wt śr cz pt sb

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

Dzisiaj: 06.10.2022