« nowotworowo po raz kolejny moje życie z CHAD »

przyjaciel I

09.07.2017

Przyjaźń rozwijana latami, która odkryta została kiedy obie jeszcze nie wiedziałyśmy co to znaczy przyjaciel. Dziś kontakt znikomy. Uzasadnienie ? Ona na wyspach ja w Polsce a skype, facebook i inne komunikatory nie zdały rezultatu. Kiedy się spotykamy rozmawiamy tak jakby nie było tego czasu nieobecności. Po prostu o wszystkim choć coraz mniej czasu spędzamy razem... Ale wspomnienie jest żywe.

Nawet nie wiem jak poznałam Basie. Na zdjęciach które były robione kiedy miałam 3 lata ona już tam była. Czasem myślę, że znamy się od urodzenia. Ona rok starsza ode mnie. Pamiętam te momenty kiedy słyszałam jak wołała moje imię z dworu. Mama wtedy spoglądała przez okno i mówiła "Basia pyta czy pójdziesz się z nią bawić" i szłam. Kiedy się nudziłam wychodziłam i szukałam jej w okolicach czasem bawiła się z innymi dziećmi. Czasem pozwalała mi wspólnie z nimi się bawić a czasem mówiła że kiedy jest z kimś innym to raczej mam do niej nie podchodzić. I tak mijały lata. Niedzielny czas po dziecięcej Mszy świętej spędzałyśmy u niej bawiąc się lalkami. Była jedynaczką więc zazwyczaj miała więcej niż nasze troje rodzeństwa. Kiedy przystępowałam do I Komunii Świętej powiedziała mi, że bardzo się cieszy że będzie znów nas Ktoś łączył. Później wspólnie uczęszczałyśmy na Eucharystyczny Ruch Młodych - fantastyczne doświadczenie, wspólnie spędzony czas który pozwalał nam zrekompensować momenty kiedy obie miałyśmy mniej czasu dla siebie ze względu na szkolne obowiązki. I tak naszych wspomnień było coraz więcej. Gimnazjum to był taki przełomowy czas. Zagraniczna wymiana Basi i wizyta w Auschwitz była momentem kiedy z jej ust usłyszałam, że przestała wierzyć, że Boga nie ma jeśli zostało na świecie dopuszczone tak wielkie zło. Później była jej fascynacja Buddą. Nadal miałyśmy kontakt. Ona nadal chodziła do Kościoła - jak to mówiła, dla matki. A u mnie zaczął się pierwszy epizod depresji. Spotykałyśmy się rzadziej, częściej były to jej opowiadania o przygotowaniach do egzaminów językowych. Czułam że jeśli i z ona mnie opuści to nie będę mieć już nikogo. Na siłę próbowałam wmówić sobie, że jest mi potrzebna ta relacja. Po roku czasu Basia trochę odpuściła z fascynacjami innymi religiami. Poprosiła mnie abym załatwiła jej rozmowę z księdzem. Wspólnie z mną zaczęła uczęszczać na KSM. Asystent stał się jej kierownikiem duchowym. Czułam, że gdyby nie ja tego by nie było. Odczuwałam satysfakcję... do momentu kiedy Basia zapoznała kilka osób z grupy i bardzo mocno się z nimi zaprzyjaźniła. Wtedy przestałyśmy się spotykać. Zaczęły się kłamstwa o braku czasu. To był moment kiedy ona przygotowywała się do matury. Więc odpuściłam. Odpuściłam i zdecydowałam się ograniczyć kontakt do minimum. Również poznałam kilka osób które stały mi się bliskie, jeszcze wtedy nie tak bliskie jak ona. To była ogromna rana... W wakacje przed Basi klasą maturalną. Weszłam bardzo mocno w pomoc osobie ode mnie młodszej o 3 lata (przyjaźń II). I tu nastąpił kolejny przełom, Basia zaczęła częściej się odzywać, znów zaczęłyśmy wspólnie chodzić na Msze w drodze powrotnej Basia poznała Marcina - fascynat komputerów. Zostali parą - dość specyficzną bo ona była w liceum a on dopiero kończył gimnazjum. Ja znów poczułam odrzucenie... 

Te wszystkie sytuacje wyjaśniłyśmy sobie dopiero kiedy przyjechała w odwiedziny do mamy. Będąc już w Londynie, przyjechała i znów prosiła o to samo o kontakt o spotkanie o to abym pomogła jej przygotować się i pójść do spowiedzi po kilku latach. Po dłuższej rozmowie uznałyśmy wtedy że to była relacja której nie można wymazać z pamięci. Były chwile ciężkie, bardzo ciężkie ale były też momenty kiedy siedziałyśmy wieczorami i po prostu byłyśmy. W tych czasach gdzie nie było wszystkich udogodnień technologicznych.

Dziś pamiętamy o sobie na święta wysyłając życzenia, prezenty. Czasem wymieniamy kilka informacji co u nas.... Powrót do domu rodzinnego zawsze ułatwia nam kontakt.... 

Boże miej ją w swojej opiece 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Mały człowieczek. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Trochę nierealnie | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd