« Grzebiąc w scenariuszu ... Wierzyć, to ufać kiedy cudów nie ma. »

Pierwszy wybór.

02.01.2018

Wczoraj o 24 jeszcze nie spał. W końcu skapitulował. Bywa to normalne u autystyków. Zasnął. Zasnęliśmy. Zawołał bardzo wyraźnie. Płacz. Krzyk. Ból brzuch...a. To było silne, musiało w olbrzymi sposób dokuczać. Momentalnie byliśmy na nogach. Dotykamy brzucha. Twardy jak głaz. Mamy doświadczenie lęku sprzed paru lat, zakończonych nocnym przyjęciem na oddział szpitalny. Oboje jak rażeni przyłożyliśmy ręce. Proste słowa. Wiedzieliśmy, że to pierwszy wybór. Oboje tak jakoś czuliśmy, mimo, że ostatnio różnie bywało. Dwie minuty. Spokój. Pełne ukojenie. Nie wiem skąd, ale mam pewność. On tam był z nami. Walczył za nas. I wyszedł nam naprzeciw.

edit:
Teraz wróciła refleksja do wczorajszej nocy. Wczoraj to był dzień, że mi się ulało. Tak po ludzku mi się ulało. Są takie momenty, które rodzice autystyków dobrze znają. Wczoraj taki był. Dzięki Tomek, że mnie wczoraj ciągnąłeś za uszy. I Bóg przyszedł z naszym ludzkim znakiem nałożenia rąk. W takim dniu ... krytycznym.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Dolina błogosławieństwa.. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd