« Ryzyko wiary. Wracam do punktu startu. »

Łapię się w algorytm.

13.09.2017

Pewnego razu Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, któremu nadał imię Piotr, i brata jego, Andrzeja, Jakuba, Jana, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Szymona z przydomkiem Gorliwy, Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

... ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

Nieustannie kalkuluję. Czy aby na pewno to możliwe w dzisiejszych czasach i dzisiejszym świecie ? Czy to możliwe akurat dla mnie ? Nie zasługuję, może on, ja na pewno nie. Nie jestem wystarczająco dobrym człowiekiem, nie na tyle blisko Boga, aby mogło wydarzyć się to właśnie z moim przypadku. Takie i bardzo podobne gierki toczy ze mną i we mnie ten, który przyszedł kraść, zabijać i niszczyć. W tej całej rzeszy ludzkich uprzedzeń i niewiary, zapominam nawet wyjść na spotkanie, jak mieszkańcy całej Judei i z Jeruzalem oraz nadmorskich okolic Tyru i Sydonu, którzy wyszli, aby go spotkać. Wyszli na spotkanie bez warunków wstępnych, niosąc w sercu pragnienie zdrowia, nadzieję na zmianę swojego losu i wiarę w powodzenie. Ta decyzja dała im sukces, zmieniła ich położenie. Jezus tego dnia nie wybierał blondynów, panie między 30 a 40 lat, czy wszystkich urodzonych 11 dnia miesiąca. Jego moc uzdrawiała wszystkich. Czy mogę chodzić po wodzie będąc zajęty określaniem współczynnika prawdopodobieństwa, do tego głosując za rozwiązaniem: nie idę? Może masz podobnie jak Ja? Bóg daje nam wolność, ale w tej wolności zaprasza. Podnieś się i wyjdź na środek jak człowiek z uschłą ręką. Pokaż swoją niemoc i uczyń krok wiary. A Bóg rozraduję się Tobą i Twoją obecnością i przemieni to co niedomaga. 

1 Komentarz

  • "Pokaż (Bogu) swoją niemoc...", a uprzednio przyznaj się do niej sam przed sobą - to dla mnie powrót do mojej prawdy, dzięki której z kolei potrafię klęknąć przed Bogiem i otworzyć na Niego moje życie... "A Bóg rozraduje się Tobą i Twoją obecnością i przemieni to, co nie domaga" - rozradowało mnie to zdanie, dziękuję. :)

  • Ta decyzja, gdy jestem w stanie wołać o pomoc pokazując moją uschłą rękę jest możliwa tylko wtedy, gdy prawda dotknęła mojego serca. Prawda o mojej bezradności ...

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Dolina błogosławieństwa.. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd