« Sprawdzona formuła. Tu i teraz. »

Głos serca.

28.08.2017

I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie». Mk 16,15-18

Za minutę minie północ, zaczynam wpis, gdyż w sercu poruszenie. Trochę związane z obecnym czasem, gdy Pan Bóg w moim życiu dość skutecznie się schował. Nie dostrzegam i nie odczuwam Go tak jak wcześniej, choć wierzę, że jest tuż obok. U znajomego księdza na profilu facebookowym, poruszane są tematy związane ze wspólnotami charyzmatycznymi i ich posługą, głównie w kwestii modlitwy o uzdrowienie. Ze swej strony uważam, że temat jest przedstawiony w sposób nad wyraz racjonalny, przystępny i trafiający do mojego serca. Część komentarzy czytających wzbudziła moje refleksje i poruszenie serca. Szukamy często ukrytego dna, zastanawiamy się, analizujemy choć Ewangelia w tych kwestiach wydaje się dość jasna. Czy Bóg uzdrawia ? Czy na pewno, czy aby na pewno chce mnie uzdrowić, innych tak, ale czy mnie. Czy mogę wołać i prosić ? Czy może lepiej cierpieć godnie i nie szukać pomocy, może tego cierpienia Bóg chce właśnie dla mnie. Bóg wlewał we mnie pragnienia przez ostatnie lata, pragnienia Bożego Królestwa tu na ziemi, zwycięstwa nad złem, chorobą, pragnienia zwycięstwa miłości i dobra w codziennej rzeczywistości. Pan Bóg pokazywał mi te rzeczywistości, podczas, gdy na co dzień zmagałem się i zmagam z chorobą syna. Zapraszał i przekonywał, że to właściwa droga. Droga prośby, wołania, modlitwy i uporu. I tak właśnie teraz do serca weszło wspomnienie z ostatniej naszej Drogi Abrahama. Wiele modlitw za chorych po drodze. Wiele próśb modlitewnych. Wiele modlitw wstawienniczych. Tam realizowały wlewane wcześniej pragnienia. I dwie modlitwy, które bardzo zapadły mi w sercu. Jedna po zakończeniu próby chóru w Świętajnie. Modlitwa za małżeństwo, mąż i żona razem śpiewają w chórze, o zdrowie dla żony (nowotwór), ale i o pokój w sercu, jakiś czas temu tragicznie zmarł ich syn krztusząc się pożywieniem. Słowa modlitwy stawały mi w gardle, okraszone spływającymi łzami po policzkach. I druga, zakotwiczona w sercu, gdy wraz z klerykiem przemierzałem dzień wędrówki, wiejska droga, zatrzymał się samochód. Ktoś otwarł okno. Prosił, aby zabrać ofiarę i złożyć ją na mszę w Świętej Lipce. Po chwili stanęliśmy z Tomkiem w autorytecie Jezusa i modliliśmy się za tego lekarza, który był kierowcą tego samochodu. Samochód zaparkowany na jednym pasie drogi, my w trójkę na drugim. Widziałem lęk w oczach tego mężczyzny, lęk związany z chorobą. Lęk serca. Rozpoczęliśmy modlitwę o pełne uzdrowienie. Dzień był ponury. Na koniec - Pan doktor do nas: czuję olbrzymi pokój, po chwili: zobaczcie jakie wyszło piękne słońce. Rzeczywiście to co zobaczyliśmy na niebie było czymś absolutnie pięknym. To On zwrócił naszą uwagę  na to co pojawiło się w Jego sercu. Radość. Fascynacja pięknem przyrody. Te dwie modlitwy tak głęboko zostały w moim sercu. I dzisiejsze poruszenie. Wróć do tego co wcześniej. Do monolitu, który miałeś w sercu. Do pragnień, które wlewałem w twoje serce. I w tym szczególnym momencie, gdy za tydzień moja książka o Bożym prowadzeniu, o Bożej pomocy i Bożych pragnieniach, czas chyba najwyższy, aby wrócić do tego, co dawało pokój i radość w sercu, wrócić do doświadczenia, że Bóg jest dobry i nie ma w nim żadnego postępu. A słowo: I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie» przyjąć jako Boże zaproszenie do budowania Królestwa Bożego tu i teraz. Z pełną wiarą a będzie nam dane. Bez drugiego dna, zbędnej analizy, pójść za głosem serca.

1 Komentarz

  • To paradoksalne, ale wydaje mi się, że każde wołanie, każda prośba i modlitwa powinny być poprzedzone zgodą na to, co jest...

  • proszę rozwinąć ...

  • .. bo każda prośba, modlitwa i każde wołanie powinny mieć chyba odniesienie do tego, co przyjęlismy i właczyliśmy do swojej rzeczywistości. Dopóki wypieramy i zwalczamy ją, Bóg nie ma do czego przyłożyć Swojej Woli, Łaski i Mocy... Myślę, że ta zgoda jest też pokorą, dzięki której otwieramy Bogu drzwi do siebie. O takim wydarzeniu pisałam o tym ostatnio króciutko w moim blogu.

  • nie rozumiem kontekstu ... zgody na co ?? chorobę, biedę, beznadzieję ... ??

  • Zgody (co nie musi oznaczać pochwały) na to, co się niezależnie od naszej woli w naszym życiu wydarzyło - na zaistniałą już rzeczywistość, też tą trudną. Zrozumialam i doświadczyłam, że najpierw trzeba ja przyjąć i pozwolić stać się jej naszym życiem, by potrafiła się zmienić. By też Bog mógł na nią zadziałać...

  • nie wiem w którym miejscu jest granica (dla Pani zgoda), myślę, że ona staje się częścią naszego życia samoczynnie z racji nowej/zastanej rzeczywistości chyba nie potrafię wytyczyć tej granicy lub chyba nie mam jej wytyczyć ; ważniejsze jest dla mnie to co w Ewangelii, działanie z wiarą wielu ludzi, aby coś co nie pochodzi od Boga nie miało racji bytu ...

  • .. a ja właśnie w Pana blogu, też wcześniejszych wpisach, wyczytałam, że Pan to potrafi... Mój pierwszy komentarz powstał właśnie pod wpływem tego wrażenia i był wyrazem (może zbyt skrótowym) poparcia takiej postawy. Przepraszam, jeśli zrozumiałam to niewłaściwie.

  • całkiem możliwe, że dobrze Pani wyczytała ... poczuła ; ja nie potrafię powiedzieć, Bóg doskonale wie ... , wiem natomiast jedno, że był moment bezradności, usłyszany i Bóg w niego wszedł (i często jest taki moment), staram się natomiast (podkreślam staram, gdyż różnie to wychodzi), aby patrzeć z nadzieją ... zgodnie z tym co czuję, czytając Słowo Boże

  • Tak, nasza bezradność nie musi wykluczać nadziei... Tego Panu z serca życzę :)

  • dziękuję :-) i życzę również dużo prawdziwej nadziei płynącej z Dobrej Nowiny

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Dolina błogosławieństwa.. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd