« Moc uwielbienia. Sprawdzona formuła. »

Codziennie dostrzegać słońce.

13.08.2017

Codziennie wątpię, choć burze nie co dzień. Ratuj mnie Panie. Ratuj mnie Panie od mojej niewiary. Ratuj i pokazuj mi słońce. Słońce tego co we mnie stałe, a nie tego co w emocjach trudności. Mt 14, 22-33

Tyle jeszcze oddziela syna od rówieśników. Dużo. I szczególnie dużo wtedy, gdy nie mamy już po prostu cierpliwości do Jego "trudnych" zachowań. Wtedy skupiam się na tym co słabsze a nie na tym co ważne. Ważne, aby skupiać się na postępach. Na pozytywach. A jest na czym. Na ich celebracji. W innym tempie niż dzieci neurotypowe, ale tempie widocznym. Czyż trzy lata temu, gdy Bóg przemówił: "mam wspaniały plan dla Waszej rodziny" "pozwólcie Bogu działać" dzisiejsze postępy nie pozostawały w sferze pragnień. Pragnień o Bożą pomoc. Jego interwencję. O to, aby coś zrobił. Aby uciszył mój płacz.

I "czuję" te momenty, że to właśnie mają być chwile celebracji sukcesów. Duchowego delektowania. Wewnętrznej refleksji. Czasami z humorem. Jak ostatnio, gdy żona z córką pielgrzymowały do Mamy w Częstochowie. Pojechaliśmy z synem przywitać je w sobotę, gdy grupy wchodziły na wzgórze Jasnej Góry. Za chwilę msza na błoniach. Żona z córką rozłożone w cieniu pod samymi wałami. Znajomi obok. Idziemy z synem pod wały. Wielu pielgrzymów rozłożonych na całym terenie, w oczekiwaniu na mszę świętą. Znajdujemy żonę i córkę siedzących na karimatach. Tak się złożyło, że zaraz obok rozłożyła się koleżanka Zuzy z klubu koszykarskiego wraz z mamą. Pielgrzymowały w innej grupie, ale na tym etapie grupy uległy wymieszaniu. Biskup zaczyna celebrację mszy świętej. W pewnym momencie Olaf podchodzi do koleżanki córki i mówi: hej, heeejjjjj . Dziewczynka leżąc odpowiada: hej Olaf. Po czym Olaf z pełną stanowczością mówi: to nie jest pora spania, trzeba się obudzić. O mało nie parsknąłem. Powtarza: to nie jest pora spania :-) Powtarza kiwając głową na nie i oczekując, aby dziewczynka wstała. Środek dnia a tu jakieś leżakowanie ... Mówi. Nawiązuje kontakt. Oczekuje reakcji. Wymusza presję. Daje radę.

I kilka dni temu w Tesco. Zuza poszła z Olim na dział zabawek, abyśmy mogli znaleźć kilka potrzebnych rzeczy i włożyć do koszyka. Podchodzę na dział zabawek. I widzę Jego absolutny zachwyt zestawami Tomka. Przykucnął skupiony na najniższych półkach regału. Widząc mnie, łapie mnie za rękę i ciągnie do półki i opowiada w prostych słowach, wyrażając swój absolutny zachwyt tym co widzi. Wskazuje mi palcem. Lokomotywy. Wagony. Zestawy. Wypieki na twarzy. Dla mnie to takie wymowne. Chłonąłem chwilę. Tego, że On czegoś pragnie, że te zabawki nie były dla niego bez znaczenia. Dla niego były wszystkim. Warte każdego zachwytu. Dziękuję. To takie cudowne. Zobaczyć, że ma pragnienia. Zobaczyć Jego radość. Jakże inna to sytuacja do tej, która kiedyś była normą. Wchodząc do pomieszczenia pełnego zabawek, nie miały one dla niego żadnego znaczenia. Nie istniały. Nie były potrzebne. Nie były ciekawe. Były zbędne na tamten czas. A Olaf pozostawał za szybą. W innym świecie. Świecie autyzmu. Jakże dziś doceniam to, że On czegoś pragnie. Po prostu. Jak dziecko.

A dziś okropny. Siostra lat 13 ma z nim ciężko. Oprych. I tak sobie mówię w myślach. Ja wzorowy i grzeczny uczeń. Córka podobnie. Najwyższa średnia i brak problemów. Jeżeli nawet będę musiał być co tydzień w szkole, z powodu tego, że syn sprawia kłopoty wychowawcze to biorę to w ciemno. Niech będzie łobuziakiem. Zdrowym łobuziakiem. Jeżeli będzie nam dane zwyciężać, biorę to wszystko na klatę. Z całym inwentarzem, niezależnie jaki by był.

I na koniec prośba. Do mojego Pana. Jezu udziel mi łaski, abym skupiał się na tym co buduje. Na tym co słońcem a nie burzą. Na tym co prowadzi do Ciebie. I proszę wzmacniaj mnie wtedy, gdy jak Piotr krzyczę: Panie ratuj. Abym nie skupiał się na tym, że moja wiara słabnie, tylko dalej podążał w dobrym kierunku, wierząc w to, że Ty zawsze podasz mi rękę.

 

Ewangelia
(Mt 14, 22-33)

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.

Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!» Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?» Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».

Oto Słowo Pańskie
 

 

1 Komentarz

  • Bez trudności nie ma pragnień i dążeń, nie ma radości nieoczekiwanego zwycięstwa i wdzięczności za nie, nie ma też potrzeby czy konieczności wzrastania w duchową siłę i miłość, które zbliżają do Boga :)

  • Amen +

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Dolina błogosławieństwa.. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd