« Droga Abrahama. Ukryć swój talent to oddalić się od powołania. »

Prosto z serca.

25.07.2017

Dając pobierasz. Nigdy w równych miarach. Boża ekonomia zysku.

Ponad dwa tygodnie minęło od powrotu z Drogi Abrahama. Olaf od piątku z wysoką gorączką. Dziś zabrałem Zuzę i malucha do Pani doktor. W drodze do Żor ktoś macha ręką na stopa. Zakonnik. Kartka fluorescencyjnym mazakiem zapisana z pożądanym kierunkiem podróży w rękach. Nie dopatrzyłem dobrze. Hamulec. Zatoczka. Nigdy a może praktycznie nigdy nie zatrzymywałem się. Sporadycznie przez całe życie. Zmiany po Naszej Drodze. Próbujemy ustalić kierunek Jego jazdy. Z racji tego, że nie widziałem dokładnie kartki podczas jazdy, ustalenia słowne okazują się bardziej skuteczne. Zabieram go z dzieciakami do Żor. Udaje się gdzieś za Nowy Targ głosić Dobrą Nowinę. Przybijamy grabę. Sylas. Nie wiem dlaczego nie ogarnąłem, że to Franciszkanin. Chyba tylko ten zakon mógł mi przyjść do głowy po ubiorze. Innych specjalnie nie znam. Teraz to jeszcze wiem, że są też Jezuici :-)  Okazało się, że nasza dzielnica sąsiaduje w zasadzie z Jego obecnym miejscem zamieszkania w sąsiedniej dzielnicy. Podwozimy go trochę dalej na wylot na Pszczynę. Serce chciało zawieźć dalej, w doświadczeniu tego co sami otrzymywaliśmy na każdym kroku podczas pielgrzymki. Godzina urzędowania Pani doktor jednak już niebawem upływała. Zatrzymuję samochód. Wysiada. Teraz dopiero zauważyłem, że wysoki facet. Gdzieś tam zmieścił się miedzy fotelik Olafa, umieszczony na środku a boczne drzwi. Wysiadając: zmówię za Was różaniec. Za Ciebie Olaf również. Mówię: o pełne uzdrowienie. To nie była zapłata za transport, Było to coś absolutnie prostego i cennego. Prosto z serca. Tak to odczułem. Dał swoje serce. Nic innego nie miał. Niczego nie oczekiwałem. Podarował aż tak wiele ... Wierzę, że coś bardzo skutecznego. Skutecznego w swej prostocie. Doświadczenie Naszej Drogi Abrahama wróciło. Wspólnych modlitw. Wspólnych serc. Moje dalej na Drodze Abrahama. Teraz, gdy piszę a maluch śpi dotykając głową mojego ramienia, wspomnienia ciągle nie gasną. Rozświetlają się. Są czymś niezwykle cennym, więc nie powinienem się temu dziwić.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Dolina błogosławieństwa.. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd