« List do mojego ateisty

Kiedy Bóg zamyka drzwi...

19.09.2017

Nie płacz w liście nie pisz, że los Ciebie kopnął nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia Kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno Odetchnij, popatrz Spadają z obłoków małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz ks. Twardowski

Wszyscy zapewne znamy to stare porzekadło: "kiedy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno". Większość pewnie nawet nie raz doświadczyła prawdziwości tego powiedzenia. Ja znajduję się właśnie w takim momencie, kiedy drzwi z hukiem się już zatrzasnęły, ale gdzieś tam dopiero otwiera się niewidoczne dla mnie jeszcze okno.

Tymczasem doszłam do wniosku, że znana fraza ma jeszcze swoją drugą stronę: "kiedy Bóg zamyka drzwi, to znaczy, że były to wrota do piekła". Uwierzyłam w to, choć brak przesłanek, żeby w moim przypadku to była prawda. Ale czy Bóg może nam zesłać wydarzenia i sytuacje, które nie mają na celu wprowadzenia nas do Nieba? Nawet jeżeli to próby ognia, to ich celem nie jest nas spopielić, ale oczyścić. Jeżeli więc jakieś możliwości zostają nam odebrane, to znaczy, że nie prowadziły nas Bożymi ścieżkami. 

Czasem wszystko wskazuje na to, że zatrzaśnięte drzwi prowadziły do niebiańskiej radości tu na ziemi. Nawet niekoniecznie w płytkim pojęciu równoznacznym z wygodą i zadowoleniem. Czasem wydaje nam się, że gdybyśmy dostali to coś, co wyśliznęło nam się z rąk, to moglibyśmy rozwinąć się, także i duchowo, być bliżej Boga, naprawić siebie, albo relacje z innymi. Jednak bądźmy pewni, że Bóg wie lepiej. On też pragnie dla nas dobra. On też tęskni za naszą bliskością. Jeśli więc zamyka przed nami jakąś drogę, nie pozostaje nam nic jak grzecznie podziękować i nie żałować. A jeśli wciąż żałujemy - przeprośmy szczerze za tę część naszej natury, która wciąż próbuje wiedzieć lepiej od Niego. Szukajmy dalej Jego woli. 

Może okno, które nam otwiera znajduje się bardzo blisko naszej pierwotnej koncepcji, tylko w nieco innym miejscu, a może okaże się, że podążyliśmy w zupełnie odwrotnym kierunku i musimy zawrócić. Tak czy inaczej zaufajmy Mu i patrzmy na Krzyż jak na wielki drogowskaz. Bo wszystkie nasze drogi, choć prowadzą najróżniej: górą, dołem, w prawo, w lewo i na skos, wszystkie co do jednej prowadzą do Niego. Kiedy tak na to spojrzymy, będzie nam łatwiej się nie zgubić.

1 Komentarz

  • Jeżeli zatrzasą się przed nami jakieś drzwi i zamiast innych nowych drzwi otwiera się dla nas okno, to może nie chodzi jeszcze o jakąs nowa drogę, lecz najpierw o spirzenie ponad ziemie i jej sprawy, spojrzenie w niebo, w oblicze Boga?.. Może Bóg chciał nas zatrzymać, spotkać się z nami, wziąź nas w ramiona i przypomnieć o tym, że jest naszym Ojcem? Tak jest chyba w moim życiu. Pozdrawiam :)

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Tamejon. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na marginesie | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd