Kościół

Rozbite mury

celnik

dodane 2015-04-13 12:08

Rok Miłosierdzia wydaje się być kolejnym etapem burzenia murów cytadeli i mącenia świętego spokoju, wyrywania z letargu, w jakim chciało by tkwić wielu chrześcijan.

Ogłoszenie przez Franciszka Roku Miłosierdzia wywołało w Kościele falę entuzjazmu. Znaleźli się komentatorzy, chcący rzucić się papieżowi na szyję i wypić z nim w domu świętej Marty lampkę wina, mimo iż podawane tam podobno nie jest najlepszej jakości. Obok nich z pewnością będzie wielu, czytających bullę Misericordia Vultus z lękiem i obawami. Stwierdzenie "miłosierdzie będzie zawsze większe od każdego grzechu i nikt nie może ograniczyć miłości Boga, który przebacza" wielu skojarzy z dyskusją o Komunii świętej dla zyjących w związkach niesakramentalnych, jaka toczy się od pierwszych dni Synodu o rodzinie. Innych niepokoić będzie wspomnienie Soboru Watykańskiego II. "Po rozbiciu murów, które przez zbyt długi czas trzymały Kościół w zamknięciu jak w uprzywilejowanej cytadeli, nadszedł czas na głoszenie Ewangelii w nowy sposób." Niepokoić, bo ciągle żywe jest przekonanie, że najbezpieczniej za wysokim i grubym murem. A najlepiej w atomowym schronie.

Problem w tym, że Zmartwychwstały Pan zwiastuje pokój, ale nie gwarantuje spokoju. Tym bardziej świętego spokoju.

Rok Miłosierdzia wydaje się być kolejnym etapem burzenia murów cytadeli i mącenia świętego spokoju, wyrywania z letargu, w jakim chciało by tkwić wielu chrześcijan. Oczywiście nic na siłę. Papieska inicjatywa spełznie na niczym, jeśli nie spotka się z pełnym wiary zrozumieniem na poziomie lokalnym. Ileż odgórnych inicjatyw rozbiło się o mur obojętności i niezrozumienia. Z sytuacja idealną mamy do czynienia wóczas, gdy ruch odgórny spotka się z oddolnym. Co w przypadku polskiego Kościoła będzie trudne z dwóch powodów. Ciągle nieodkryjej przez świeckich podmiotowości i "genetycznego" obciążenia duchowieństwa, przekonanego, że świeccy wtedy są skuteczni, gdy są odgórnie sterowani i kontrolowani. Co kapitalnie widać na przykład na zdjęciach, dokumentujacych międzynarodowe spotkania. Z polskiej strony kilku duchownych i jeden świecki i całkiem odwrotne proporcje delegacji, jaka przyjechała z zagranicy.

Żeby jednak na malkontenctwie nie skończyć. Papieska bulla na dziś jest przede wszystkim zachętą, by "ze wzrokiem utkwionym w Jezusie i w Jego obliczu miłosiernym zagłębić się w miłość Trójcy Przenajświętszej." Podobną "metodologię" przeżywania zaproponował święty Jan Paweł II w roku Wielkiego Jubileuszu i Benedykt XVI otwierając Rok Wiary. Co nikogo nie powinno dziwić. Wszystkie inicjatywy będą tylko wtedy skuteczne, gdy podejmujący je dotkną i zobaczą. Taka jest logika Ewangelii. Życie z życia - przypominają się słowa Sługi Bożego Księdza Franciszka Blachnickiego. Owoce Jubileuszu zagwarantują nie powołane do jego przeżywania struktury i inicjatywy, ale dynamizm życia Bożym Miłosierdziem tych, którzy je podejmą.

N P W Ś C P S
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
Dzisiaj: 11.12.2018