Moje dzieciaki

Wrócili, ale zostali

celnik

dodane 2011-02-13 22:35

O wyjeździe nie będę się rozpisywał. Łatwo domyśleć się, jak to wyglądało. W każdym razie, jak w  zaleceniu gościa-domownika, było podziękowanie Panu Bogu i prośba o powrót. Zatem Mosiądz może być spokojny. A potem ten długo odwlekany moment... Potrójny sygnał klaksonu, światła awaryjne i wyciągnięte w pożegnaniu ręce. Zabrakło tylko tradycyjnego "Pan jest Pasterzem moim". Ale i na to przyjdzie jeszcze czas.

Dziś uświadomiłem sobie coś, co siedziało we mnie od dawna, ale nie było nazwane. Zasadne to nie miejsce. To pewien styl życia. Pokazany przez Gospodarzy, całkiem sporą grupę nazywanych domownikami i dziesiątki ludzi jakoś pomagających. Często spotkanych przypadkiem. Jak chociażby mechanik, reperujący nam we wtorek samochód. Inni odmówili, tłumacząc się brakiem czasu. On odłożył na bok zaplanowane prace, by przyjść nam z pomocą.

Bo ten styl życia polega na tym, by dać coś z siebie. Konsumenci tu nie wracają. Wracają kucharze.

 

N P W Ś C P S
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
Dzisiaj: 23.10.2018