« Witamy nowicjuszy Nowicjuszy dzień trzeci »

Nowicjuszy dzień drugi

08.02.2011

Dzieciaki rozwijają sie w tempie zastraszającym. Dziś wyprzedziły mnie w przygotowaniu do wyjazdu o jakieś 15 minut. Nawet kawy nie zdążyłem wypić. Gdzie dziś dotarliśmy - łatwo domyśleć się z dołączonego do wczorajszej notki zdjęcia. Chociaż była to podróż z przygodami. Niewiele brakowało, a byśmy podzielili los Kubicy. Na szczęście hamulce wysiadły jeszcze podczas podjazdu pod Snozkę. Potem była godzina szukania warsztatu i wybawiający nas z opresji telefon od Marty. Mimo przeciwności losu na Rusinową Polanę i Wiktorówki dotarliśmy. Potem był krótki rekonesans w Murzasichlu, dokąd zamierzamy udać się jutro, by sprawdzić nasze narciarskie umiejętności.

Wiktorówki. Matka Boża Jaworzyńska. Patronka udanych powrotów. Nie tylko powrotów na Rusinkę i nie tylko powrotów z niebezpiecznych szlaków. Patronka powrotu do Boga i do siebie. Kto wie który powrót jest łatwieszy, a który trudniejszy? Ten z Wołoszyna czy ten z odległej krainy? Pozostawiam bez odpowiedzi. Dziś było tu cicho. Chyba dobrze, że przez tę awarię samochodu dotarliśy dopiero po południu. Już dawno tak bardzo nie doświadczyłem spokoju tego miejsca.

Przed chwilą przypomniano mi, że mam napisać o porannym spóźnieniu na Jutrznię. Oczywiście moim spóźnieniu. Po takim przypomnieniu-upomnieniu niech ktoś napisze, że dzieciaki się nie rozwijają.

Wpis w kategoriach: Moje dzieciaki, Moje życie

1 Komentarz

  • Zapomniałeś dodać, że uczyli się chodzenia po lodzie i przez ten lód i późną porę nie weszli Gęsią Szyję (czyli wszystko przed nimi ;)

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; zapiski na skraju lasu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Góry najpiękniejsze są jesienią | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd