« Start po migracji Nowicjuszy dzień drugi »

Witamy nowicjuszy

07.02.2011

Jak urodzić kolejnego zasadniaka? To oczywiste. W pierwszym dniu zabrać go na Gorc, dać mu w kość, wycisnąć co się da i pozwolić mu wyszaleć się na śniegu. A jeśli tego śniegu nie ma, a raczej jest, ale w stanie płynnym, niech bierze ze sobą worek ze słomą i taszczy go na Palacową Polancynę. Boć tam śnieg jest zawsze.

Zastosowawszy tę sprawdzoną receptę w praktyce mogę oznamić wszem i wobec, że poród się udał. Zasadniakami to ich jeszcze nazwać nie można. Ale mają wszelkie potrzebne zadatki, by się nimi stać. Czyli: nie narzekają, nie jęczą, mają poczucie humoru, kondycja w miarę... No i po pierwszym wyjściu zaczynają myśleć co w górskim ekwipunku uzupełnić, zmienić, poprawić. Jak nad tym ostatnim zaczęli się zastanawiać, to już wiedziałem, że coś z nich będzie. Bo inni zastanawiają się nad tym dopiero w  dniu wyjazdu, albo i później. Oni zaczęli myśleć o tym już w pierwszym.

A oto imiona nowych prawie zasadniaków: Edyta, Marta, Michalina, Dawid, Jarek, Jędrzej, Hubert, Krystian i Michał. Okrzesać ich pomaga Grzegorz, a ten już się sprawdził między innymi w wydarzeniach pod Zawratem.

Jakaś fotka za kilka dni też pewnie się znajdzie. Póki co musicie zadowolić się samym wpisem. Jutro będzie więcej. Rano jedziemy na Wiktorówki, do Królowej Tatr. Około 11 będziemy na Rusince. Jeśli ktoś jest w okolicy to mamy okazję do spotkania.

Wpis w kategoriach: Moje dzieciaki, Moje życie

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; zapiski na skraju lasu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Góry najpiękniejsze są jesienią | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd