Okruchy

dodane 22:26

Próbuję je zbierać. Przecież zawsze to coś.

Wyroku jeszcze nie wykonano... Widzę, są jakieś przymiarki, ale w ogóle to ogólna niepewność... Sędziowie i kaci boją się, że im też niebawem przyjdzie położyć głowę... Tak więc żyję. Dobra nasza...

Zbieram więc okruchy piękna życia. Dawniej... Dawniej całe było piękne. Na pewno do 2008 roku. Ciągle świeciło słońce.... Nawet gdy dwadzieścia lat wcześniej ktoś mnie zranił... Bolało przeokropnie, bolało długie 11 lat.... Ale świeciło słońce. A po tym 2008... Na niebie zaczęły pojawiać się groźnie wyglądające chmury, ale rozeszło się po kościach. Cios przyszedł dwa i pół roku później, gdy wydawało się, że co złe mogło przyjść, to już przeszło. Pojawiło się z innej strony. I tak, niewiele się zmieniając trwa do dziś...

Aż trudno uwierzyć, jak tych ostatnich 11 lat mnie zmieniło...Pokaleczony jakbym wpadł w kaktusy, wrażliwiec -alergik... Ale i zdystansowany. Jakby ból mnie nie dotyczył...

Próbuję więc zbierać okruchy piękna, które jeszcze jakoś zebrać umiem. Coraz trudniej -  z racji wieku, z racji tuszy.... Ale próbuje się sycić pięknem. Choćby paroma dniami w świecie piękna. W tym roku w sumie może z 15, jak policzyć pojedyncze, może z 20.... Niewiele jak na koło 270, ale zawsze coś... Udało mi się za to zrealizować parę marzeń. Trzy konkretnie, może cztery. Tych, które jeszcze mam - nie licząc tych, z których już zrezygnowałem - już trochę mniej...

Chyba jednak coraz bardziej czekam na wykonanie tego wyroku. Bo w dzień w którym go wykonają będę znów wolny....

nd pn wt śr cz pt sb

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

Dzisiaj: 06.10.2022

Kategorie