« Maryja. Kobieta. Wzór

Zwycięzca i zwyciężony

02.04.2018

Zwracanie uwagi na szatana to jak bieg w maratonie z głową obróconą do tyłu, by zobaczyć jak daleko jest ten za mną. A co mnie to obchodzi? Ja mam biec. Interesuje mnie cel: Jezus Chrystus.

Świętujemy zmartwychwstanie. Sławimy zwycięzcę śmierci, piekła i szatana. Po co się zajmować zwyciężonym? Tak, istnieje. Tak, mimo przegranej ciągle działa. Ale to nie my powinniśmy się go bać. To on się nas boi, jeśli w nas żyje Chrystus.

Lubię modlitwę do św. Michała Archanioła, także dlatego, że Michał jest w niej tylko szafarzem Bożej mocy. Zgodnie z imieniem wskazuje na Boga. Lubię, bo jest jak prośba o pozamiatanie trasy maratonu, żeby mi się nic nie pałętało pod nogami, jak będę biegła.

Odmawiam zwracania uwagi na szatana. Nie interesuje mnie, czy on tam z tyłu wyje, gwiżdże, dyszy czy dmucha. Nie interesuje mnie jego gadanie. Zwracanie uwagi na szatana to jak bieg w maratonie z głową obróconą do tyłu, by zobaczyć jak daleko jest ten za mną. A co mnie to obchodzi? Ja mam biec. Interesuje mnie cel: Jezus Chrystus. Niech się nim zajmują św. Michał Archanioł i mój Anioł Stróż. Mają lepszy wzrok niż ja. Ja się zajmę Jezusem i tym, co mam zrobić.

 

[PS. Jeśli komuś św. Michał przesłania Boga, jeśli ta modlitwa jest ważniejsza niż Msza święta, to już szatan odniósł zwycięstwo, bo oderwał go od jedynego Źródła zwycięstwa. Im szybciej powróci do Boga, tym lepiej.]

1 Komentarz

  • Tys prowda

  • To on się nas boi, jeśli w nas żyje Chrystus.

    W tym "jeśli" jest cały nasz problem. Widzisz, mnie nikt nie chce wierzyć, bo mają wątpliwości co do tego "jeśli"
    Wroga nie możemy lekceważyć ale powinniśmy go rozpracowywać.
    Nasz wróg chce aby każdy z nas szedł sam. Wtedy mu dużo łatwiej nas bajerować. Na każdego z nas znajdzie jakiegoś haka. W naszym interesie jest abyśmy szli wszyscy razem i abyśmy się wzajemnie wspomagali na tej drodze. Tak przebiegłego wroga nie można lekceważyć. Nie możemy chować głowy w piasek i udawać, że go nie ma.

  • No, "jeśli" odnosi się w moim zdaniu do stanu łaski uświęcającej. Tak zwyczajnie.

  • Tyle, że jak obserwuję świat, to ten stan łaski uświęcającej, to nie jest to "tak zwyczajnie" ale właśnie coś rzadkiego i niezwykłego. W sprawach wiary pewność siebie, to raczej jest pokusa, a stan łaski, to jest nieustanny wysiłek.

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Dzień jak co dzień. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Poranna kawa | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd