« Spotkania Idźmy naprzód z nadzieją! »

Ostatni będą pierwszymi?

25.09.2017

W naszym życiu obiecaną przez Boga zapłatą jest życie wieczne w Królestwie Niebieskim. Bóg zaprasza każdego człowieka do tego życia. Jedni podejmują trud budowania Królestwa Bożego tu na ziemi od najmłodszych lat, inni muszą się „wyszumieć” i dorosnąć. Jeszcze innym wydaje się, że mogą to Zycie przeżyć bez Boga, choć i tak często zdarza im się pracować w winnicy Pana. Bóg i jego zaproszenie do pracy oraz obiecana nagroda jest zawsze na wyciągnięcie ręki. To On, sprawiedliwy i miłosierny Bóg, kołacze do drzwi naszych serc w każdy czas. Jeśli kto usłyszy Jego głos i drzwi otworzy, to będzie z Nim wieczerzał.

  W niedzielnej Ewangelii Jezus opowiada swoim uczniom przypowieść o gospodarzu winnicy. Wychodzi on wczesnym rankiem, aby nająć robotników do pracy. Obiecuje im zapłatę w postaci jednego denara za dzień i posyła do winnicy. Niedługo później gospodarz znów idzie na rynek, a widząc ludzi stojących bezczynnie, zaprasza ich do pracy w winnicy i obiecuje wypłacić należność za wykonane dzieło. Tak samo postępuje w kolejnych godzinach o szóstej i dziewiątej. Zaprasza robotników do swojej winnicy. Także gdy wychodzi o jedenastej i zastaje stojących bezczynnie cały dzień, oferuje im pracę w winnicy.

Pan Jezus porównuje Królestwo Niebieskie do owego gospodarza. Bóg zaprasza nas do tego Królestwa i obiecuje sowitą zapłatę, jeśli będziemy wierzyć i pracować na rzecz pomnażania dóbr Bożych. „Wczesnym rankiem” zaprasza wszystkich tych, którzy przyjmują sakrament chrztu świętego. W większości wszyscy to zaproszenie Boga przyjmujemy, uczymy się współpracować w naszych rodzinach i budować dobre relacje z Bogiem, z samym sobą i z bliskimi, przynajmniej póki jesteśmy dziećmi. Jednak często się zdarza, że zostajemy z tyłu ze względu na nasz opór, niesprzyjające okoliczności czy inne zdarzenia życiowe…, czy też jak w innej przypowieści: obiecujemy, że pójdziemy pracować, ale w efekcie stoimy bezczynnie…

Pan Bóg nie zostawia nas samych sobie. Znów wychodzi zaprosić nas do pracy na rzecz pomnażania Królestwa Bożego. Tym razem w sakramentach pokuty i pojednania oraz eucharystii. Wychodzi w nich kilka razy dziennie i zaprasza do rozpoczęcia pracy w Jego winnicy. Znów podejmujemy się współpracy z Bogiem i z innymi ludźmi. Rozwijamy nasze talenty, nasze dary, nasze upodobania… Często jednak gubimy się w tym. Chcielibyśmy, aby wszystko było tak, jak sobie zaplanujemy. Chcielibyśmy podporządkować sobie innych i to, co robią, a czasem podporządkować nawet Boga, aby pomagał nam zdobywać to, co dla nas przyjemne i wygodne – tym samym zostajemy sami jako ci bezczynni robotnicy na środku rynku naszego życia…

I tym razem Bóg zatroszczy się o nas i o Królestwo Niebieskie. Staje w środku naszego życia i chce umacniać swoim Duchem w sakramencie bierzmowania. Znów zaprasza nas do współpracy na rzecz Królestwa Bożego poprzez swoje łaski sakramentów kapłaństwa czy małżeństwa. Tak, teraz jesteśmy już dorośli. Chcemy być wolni, niezależni. Chcemy korzystać z naszych talentów w naszej pracy i w domu. Znaleźliśmy tę swoją drugą połówkę, piękną i zakochaną, przystojnego i oddanego nam. Wszystko powinno się tak pięknie układać, być takie idealne… Przecież tak się staramy, przecież tak o to zabiegamy. Tymczasem wszystko zaczyna się rozpadać rozpadać jak domek z kart. Niby mamy jakąś pozycję społeczną, konto w banku, super auto, a mimo to czegoś brakuje. Niby nasza rodzina jest pełna, ale… każdy chodzi swoimi ścieżkami, jakieś kłótnie, awantury, zwady… Gdzie my w ogóle jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Czy znów bezczynnie stoimy na rynku naszego życia?

To życie nie jest już teraz takie proste i łatwe. Jesteśmy doświadczeni poprzez różne przeżycia. Ganiamy w tę i z powrotem, chcąc dorównać innym. Mamy coraz mniej siły. Gdzieś się zapodziało także nasze zdrowie. Coraz trudniej rano wstać, a wieczorem położyć się spać bez poczucia winy, że można było coś jeszcze zrobić, postąpić inaczej… Także w tym czasie Bóg wychodzi na rynek naszego życia i zaprasza do współpracy dla Królestwa Niebieskiego poprzez umocnienie w sakramencie namaszczenia chorych. Zdarza się, że jest to już namaszczenie na drogę ku wieczności i odebrania swojego obiecanego denara, czyli życia wiecznego w Królestwie Bożym.

W przypowieści Jezus mówi, że gospodarz nakazuje swemu rządcy wypłacić jednego denara każdemu z pracowników, niezależnie od tego, o której godzinie podjęli swoją pracę w winnicy. Tym, którzy zaczęli pracę o poranku, wydaje się to niesprawiedliwe i buntują się na takie postępowanie Pana. Gospodarz wyjaśnia, że z każdym z nich umówił się na zapłatę jednego denara i tak zostało wypłacone. Poza tym wypłaca ze swoich środków, którymi może dysponować tak, jak mu się podoba i nic nikomu do tego.

W naszym życiu obiecaną przez Boga zapłatą jest życie wieczne w Królestwie Niebieskim. Bóg zaprasza każdego człowieka do tego życia. Jedni podejmują trud budowania Królestwa Bożego tu na ziemi od najmłodszych lat, inni muszą się „wyszumieć” i dorosnąć. Jeszcze innym wydaje się, że mogą to Zycie przeżyć bez Boga, choć i tak często zdarza im się pracować w winnicy Pana. Bóg i jego zaproszenie do pracy oraz obiecana nagroda jest zawsze na wyciągnięcie ręki. To On, sprawiedliwy i miłosierny Bóg, kołacze do drzwi naszych serc w każdy czas. Jeśli kto usłyszy Jego głos i drzwi otworzy, to będzie z Nim wieczerzał. Nawet jeśli to stanie się w godzinie śmierci. Gdy wiszący na krzyżu łotr tuż przed śmiercią słyszy w swoim sercu zaproszenie do pracy na rzecz Królestwa Bożego i żałuje za swoje winy, Jezus zapewnia go o nagrodzie życia z Nim w raju.

Czy mamy prawo narzekać, że nasza praca budowania Królestwa Bożego jest dłuższa i cięższa niż tych, którzy podjęli ją w ostatnich godzinach swojego życia? Czy mamy prawo podważać sprawiedliwość i miłosierdzie Pana Boga? Czy mamy prawo domagać się większej nagrody, niż ta obiecana? Czy nawet w takim momencie, gdy już prawie osiągnęliśmy zapłatę za naszą pracę na rzecz budowania Królestwa Bożego, nadal pragniemy więcej? To ludzka natura: nigdy dość, nigdy starczy, zawsze mało…

Zatrzymajmy się. Szukajmy Pana, kiedy pozwala się znaleźć, nawracajmy się i ufajmy Jego miłosierdziu, bo hojny jest w przebaczaniu. Cieszmy się obecnością i bliskością Boga. Jego myśli nie są naszymi myślami, a Jego drogi nie są naszymi drogami. Jego drogi i myśli zawsze będą górować nad naszymi. Bóg jest miłosierny i ma swoje sposoby, aby człowieka powołać do pracy w Jego Królestwie. Zaufajmy Mu. Wzywajmy Jego Imienia, bo On jest blisko tych, którzy Go wzywają.

Święty Paweł pisze, że życie doczesne to dla niego owocna praca na rzecz ludzi i budowania Królestwa Niebieskiego, a śmierć to radosne przebywanie z Chrystusem w chwale. Cieszmy się i radujmy, że Bóg przygotował dla nas tak hojną nagrodę przebywania w Jego obecności. Weselmy się, że możemy pracować dla Pana już od pierwszych naszych dni tu na ziemi, ale radujmy się także z tych wszystkich, którzy podjęli tę pracę przy końcu swojego życia. Wszyscy dziękujmy Bogu za Jego łaski i miłosierdzie, i za tę obiecaną nagrodę życia wiecznego w Jego obecności. Amen.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Zamyślenia.... Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Jak motyl | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd