« Pamięci Wisławy Szymborskiej "... i odpuść nam nasze winy..." »

Dzień szósty – w drodze – Padwa

04.02.2012

Czas powoli kończyć tę opowieść, bo czekają następne ;-) Nie pamiętam, niestety, nazwy miejscowości, w której spędziliśmy nocleg. Wcześnie rano ją opuściliśmy, bo przed nami była długa droga powrotu do domu, a jeszcze czekały na niej Padwa i Wenecja.

 

W Padwie mieliśmy czas tylko na zwiedzanie i krótką modlitwę w bazylice św. Justyny i bazylice św. Antoniego.

W bazylice Św. Justyny modliliśmy się przy jej relikwiach. Są tam też relikwie św. Macieja Apostoła, św. Łukasza Ewangelisty, św. Justyna męczennika i wielu innych. Wejście do tej bazyliki było trochę dziełem przypadku, gdyż przewodniczka zgodziła się na to tylko dlatego, że w grupie jedna z pań nosiła to imię. Niestety, od tego dnia coraz mocniej mogliśmy odczuć coś, co nazywa się „presją czasu”.

Celem przyjazdu do Padwy była bazylika św. Antoniego. Bazylika jest ogromna. Wzniesiono ją w latach 1256-1310 na planie krzyża łacińskiego i nakryto bizantyjskimi kopułami. Jej wielkość: 118 m długości, 32,5 m szerokości i 38,5 m wysokości nawy głównej, dwie wieże wysokie 68 m, 2 wieżyczki minaretowe i 8 kopuł.

Charakterystyczną cechą świątyni jest duża ilość nagrobnych pomników. W całym kościele znajduje się duża ilość (ok. 60 – inf. z internetu) obrazów przedstawiających Matkę Boską.
Wnętrze kościoła stanowi mieszanina stylów romańskiego i gotyckiego. Ołtarz główny zdobią brązowe rzeźby i reliefy Donatella.

Do najciekawszych elementów Bazyliki należy zaliczyć: Kaplicę Św. Antoniego – jest ona doskonałym dziełem Renesansu. Zbudowana została w XVI wieku. Na jej ścianach przedstawiona jest sekwencja dziewięciu marmurowych płaskorzeźb ukazujących sceny z życia oraz cuda, jakich dokonał św. Antoni. W centrum kaplicy wznosi się ołtarz grobowiec św. Antoniego, który wykonał Tiziano Aspetti.
Równie ciekawa jest Kaplica Relikwii, zwana także Kaplicą Skarbca. Została zbudowana z przepychem właściwym barokowi pod koniec XVII wieku. W trzech niszach wystawione są dziesiątki relikwiarzy, kielichów, autografów świętych itp. Pośrodku znajduje się drogocenny relikwiarz, zawierający kość, fragment skóry oraz włosy św. Antoniego.
W niszy centralnej przechowywany jest język oraz podbródek świętego, zachowane w nienaruszonym stanie. Tu również przechowywane są przedmioty wydobyte w 1981r. - habit św. Antoniego, trumna wewnętrzna i zewnętrzna, w której było złożone jego ciało oraz okrywający je całun.

 

Przy grobie świętego, który uchodzi za patrona ubogich i pomocnika w odnajdywaniu rzeczy zagubionych, pełno jest darów wotywnych i fotografii cudownie uleczonych dzięki jego wstawiennictwu, oraz pielgrzymów dotykających tylną ścianę grobowca, wierzących, że ich prośba zostanie wysłuchana. My też zatrzymaliśmy się przy grobie św. Antoniego i prosiliśmy go o pomoc w odnalezieniu: samych siebie, dobra i prawości w życiu, pogubionych ludzi, prawidłowego kierunku postępowania... Każdy w chwili ciszy, trzymając rękę na grobowcu, rozmawiał ze świętym o swoich potrzebach i pragnieniach.

Przed frontem bazyliki znajduje się plac Piazza del Santo, na którego środku stoi wyrzeźbiony z brązu przez Donatella pomnik kondotiera weneckiego Erasma di Narni (zw. Gattamelatą) autorstwa Donatella z 1447r. Z tym pomnikiem wiąże się zabawna historyjka. Otóż Piotr w zapale fotografowania sfotografował również i ten pomnik. Problem w tym, że fotografował w momencie, gdy staliśmy przed bazyliką, słuchając opowieści przewodniczki o św. Antonim, Padwie i budowie bazyliki. Mieliśmy więc piękne zdjęcie zadu konia i pleców siedzącego na nim żołnierza. Wprawdzie pomnik Donatella i od tyłu prezentuje się świetnie, ale jednak uprosiłam Piotra o zdjęcie „z przodu” ;-) Mamy więc „cały” pomnik na zdjęciach. ;-)

Po zwiedzeniu bazyliki mieliśmy chwilę typowo „pielgrzymkową”, a więc na zakup pamiątek ;-) Niestety, zbyt późno dowiedziałam się, że warto córkom kupić w prezencie statuetkę św. Antoniego – podobno to pomaga w znalezieniu dobrego męża ;-) Tzn. nie zakup pomaga, a św. Antoni i proszenie go o to. Ma to sens, gdyż to święty od szczęśliwie zakończonych poszukiwań ;-) Trudno, albo trzeba będzie zadowolić się polską figurką świętego, albo córki będą musiały wziąć przykład z matki i znaleźć męża bez jego pomocy ;-) czasem się udaje dobrze trafić ;-) :D

Wracając na parking, mijaliśmy Prato Della Valle, uchodzące za największy plac miejski we Włoszech. Ponieważ kształt tego placu jest kwadratowy, a my musieliśmy iść wzdłuż dwóch jego boków, wraz z przyjaciółką doszłyśmy do wniosku, że „skrócimy” sobie trasę, przecinając kwadrat po przekątnej, idąc przez plac. Miałyśmy chęć na dokonanie drobnych zakupów i okazało się, że do odważnych świat należy ;-) Agata kupiła chleb nadziewany oliwkami i suszone pomidory, a ja kawałek chałwy i suszone ostre papryczki. Ciekawostką jest to, że na straganach chleb i chałwę sprzedawano na wagę, a chleb miał długość np. całego stoiska – ok. 2 metrów. Ogromnie żałuję, że z powodu pośpiechu nie mogłyśmy zagłębić się w ten targowy świat i podziwiać, wąchać, oglądać, szukać, zastanawiać się, co to jest i do czego służy ;-)

Nawet się zbytnio nie spóźniłyśmy, choć przyszłyśmy jako jedne z ostatnich ;-)

Jadąc do Wenecji, posilaliśmy się chlebem z oliwkami, suszonymi pomidorami i kupionymi wcześniej suszonymi owocami i orzechami. Tylko papryczkami nie można było się posilić ;-) Piotr próbował, bo kocha ostre przyprawy, ale moc i ostrość tych papryczek przerosła nawet jego wytrzymałość. Bardzo się „wzruszył”, gdy ją jadł, i potem wypił całą wodę mineralną, jaka była na podorędziu ;-)

1 Komentarz

  • :)

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Zamyślenia z rodziną w tle. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd