Archiwum dla miesiąca: Marzec 2010

Dzieci

Dzieci są niesamowitym cudem :)

Świat dwulatka jest prosty i klarowny - odwrotnie proporcjonalnie do używanego przez niego języka, w którym "gubaja" oznacza "baterię" i "bakterię" ;-)

Dostrzega się dorosłość własnego dziecka, gdy okazuje się, że w jego życiu pojawia się trudny problem do rozwiązania, a on nie powie, o co chodzi, bo związał się słowem dochowania tajemnicy wobec drugiego człowieka. Wówczas można jedynie towarzyszyć i cierpliwie czekać na czas, w którym sprawa będzie mogła wyjść na jaw. Wtedy dostrzega się, jak bardzo dziecko zaczęło się usamodzielniać...

Dziecko mówi rodzicom wszystko, nastolatek prawie wszystko, a dorosłe dziecko - niewiele.

31.03.2010

Dlaczego?

Odpowiedź na pytanie „Dlaczego?” może pomóc dotknąć wielu własnych tajemnic.

Znaleźć właściwą miarę

31.03.2010

Motto - szarości

 

  • Toczy się na przykład interesująca debata o naturze grzechu.

  • I co o nim myślą? Są przeciwko?

  • To nie takie proste. Nie wszystko jest czarne albo białe. Istnieją liczne odcienie szarości.

  • Nie ma szarości, tylko biały, który jest brudny. Dziwię się, że o tym nie wiesz. A grzech, młody człowieku, jest wtedy, kiedy traktujesz ludzi jak rzeczy. W tym samego siebie. Na tym polega grzech.

  • To jednak bardziej skomplikowane...

  • Nie. Wcale nie. Kiedy ludzie mówią, że coś jest o wiele bardziej skomplikowane, to znaczy, że się obawiają, że prawda im się nie spodoba.

„Carpe jugulum” Terry Pratchett

30.03.2010

Zostań ze mną

Świętego Ojca Pio modlitwa po Komunii św.

Panie, zostań ze mną, bo bardzo potrzebuję Twojej pomocy, bym o Tobie nie zapomniał.

Sam wiesz, jak łatwo Cię porzucam.

Panie, zostań ze mną, bo jestem słaby i potrzebuję Twojej siły, abym tak często nie upadał.

Panie, zostań ze mną, bo Ty jesteś moim życiem, a bez Ciebie słabnie moja gorliwość.

Panie, zostań ze mną, bo Ty jesteś moją światłością, a bez Ciebie tkwię w ciemnościach.

Panie, zostań ze mną, aby mi ujawniać swoją wolę.

Panie, zostań ze mną, abym słyszał Twój głos i podążał za Tobą.

Panie, zostań ze mną, bo bardzo pragnę Cię kochać i zawsze trwać przy Tobie.

Panie, zostań ze mną, jeśli pragniesz, bym Ci był wierny.

Panie, zostań ze mną, bo pragnę, by moja uboga dusza była miejscem pociechy dla Ciebie, gniazdem dla Twej miłości.

Jezu, zostań ze mną, bo już robi się późno i dzień się kończy, życie przemija, a śmierć, sąd i wieczność się zbliża. Potrzebuję Ciebie, byś wzmocnił moje siły, abym nie ustał w drodze. Zapada zmrok i śmierć się zbliża. Boję się ciemności, pokus, osamotnienia, krzyża, rozpaczy. O mój Jezu, jakże Ciebie potrzebuję w tej nocnej tułaczce.

Jezu, bądź ze mną tej nocy. W życiu i wszystkich niebezpieczeństwach ja Ciebie potrzebuję.

Pozwól mi rozpoznać siebie, tak jak Twoi uczniowie poznali Cię przy łamaniu chleba.

Niech Eucharystia będzie dla mnie światłem rozpraszającym ciemności, mocą, która mnie podtrzyma. Niech będzie jedyną radością mojego serca.

Panie, zostań ze mną, bo w godzinę śmierci chcę być zjednoczony z Tobą – jeśli nie przez Komunię Świętą, to przynajmniej dzięki łasce i miłości.

Panie, zostań ze mną, bo tylko od Ciebie oczekuję miłości, szukam Twej łaski, Twej woli, Twojego serca, Twojego ducha. Ponieważ Cię kocham, dlatego nie oczekuję żadnej innej nagrody, jak tylko móc kochać Ciebie coraz bardziej.

Dozgonną miłością będę Cię kochał całym sercem tu na ziemi i dalej kochał miłością najdoskonalszą przez całą wieczność. Amen.

30.03.2010

Prawda o Bogu i o człowieku

Prawda o sobie samym to nie wszystko. Równie mocno jak do własnego wizerunku (czyli tego, jak nas widzi otoczenie, a szczególnie widzieli w dzieciństwie rodzice, a co przyjęliśmy za własne widzenie siebie) przywiązani jesteśmy np. do „zaszczepionego” w nas obrazu Boga. (… )

Przy takich rozważaniach łatwiej jest przyjąć przesłanie Jezusa: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem” (Łk 14,26). Można rozumieć je tak, że aby zostać Jego uczniem, niezbędne jest odrzucenie „wszczepionych” w nas fałszywych obrazów Boga i samego siebie. To warunek konieczny do rozpoczęcia poszukiwania prawdy, którą poznawać będziemy stopniowo i – najprawdopodobniej – aż do końca życia, ale na szczęście nie sami: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16,13). (… )

Wspomniane już odrzucenie fałszywych przekonań o sobie czy fałszywych obrazów Boga sprawia, że zaczynamy zupełnie inaczej postrzegać otaczającą nas rzeczywistość i własną w niej rolę. Owo nowe spojrzenie to rzeczywiste wyzwolenie, takie „nowe rozdanie kart”.

 Oczywiście nie przyjdzie nam ono łatwo, choćby ze względu na sfery tabu istniejące zarówno w rodzinach, w Kościele, jak i w poszczególnych instytucjach, a do pewnego stopnia także w całych społeczeństwach. Bardziej niebezpieczne jest jednak to, że człowiek z wielu powodów często prawdy poznawać nie chce. Tkwienie w dotychczasowym sposobie postrzegania i myślenia, kurczowe trzymanie się własnych przekonań jest po prostu wygodne. Bo poznawanie prawdy to ciągła wędrówka, życie w stanie permanentnej przemiany, nieustanne wchodzenie w nieznane wcześniej obszary, zarówno własnej psychiki i umysłu, jak i życia w ogóle. To także podejmowanie nowych wyzwań oraz przyjmowanie nowych zadań i ról…

Natomiast życie w przekonaniu, że już dobrze wiemy, jaka jest prawda, i dalej poszukiwać nie ma potrzeby, daje poczucie pewnej stabilności i bezpieczeństwa. Wydaje się, że w „bezruchu” żyje się łatwiej. Ojciec Pio mówił o tym tak: „Pan oświeca i wzywa. To ludzie nie chcą usłyszeć więcej”. (… )

Według mnie owo poszukiwanie prawdy – o sobie i swojej relacji z Bogiem – jest zasadniczym powołaniem człowieka. Jestem przekonany o tym, że im więcej prawdy o sobie zdobywa człowiek, tym lepiej rozumie innych, co korzystnie wpływa na jego relacje z otoczeniem.

„Bóg chrześcijan jest Bogiem przemiany” – mówi Ojciec Pio. Z moich obserwacji wynika, że kiedy zmieniamy sposób patrzenia, a tym samym myślenia, to niejako automatycznie przemianie ulega również nasz język oraz – jako zwieńczenie naszych wysiłków – sposób postępowania.Z kolei Stephen R. Covey – jeden z największych autorytetów w dziedzinie zarządzania – rozróżnia dwa etapy tworzenia. Pierwszy z nich to słowo – czyli tworzenie czegoś w umyśle. Dotyczy spraw materialnych, zarówno najprostszych (jak urządzenie własnego pokoju), po bardziej skomplikowane (jak budowa domu czy założenie własnej firmy) oraz niematerialnych (jak budowanie np. małżeństwa). Drugi etap to urzeczywistnienie wcześniejszego zamysłu. Słowo (myśl) ma zatem niesamowitą moc, bo bez niego nie dzieje się nic rzeczywistego – materialnego. Takie widzenie tych spraw potwierdza zresztą początek Ewangelii św. Jana.„Stwarzanie” słowem ma jeszcze inny wymiar. Tym, co i jak mówimy, kształtujemy w sensie dosłownym nasze relacje z otoczeniem. Słowem można bowiem zarówno wspierać innych na różne sposoby, ale też wyrządzić zło, wręcz „zabijać, tak jak nożem”, o czym śpiewał Czesław Niemen. (… )

O odpowiedzialności za wypowiadane słowa mówię z przekonaniem, gdyż sam językiem wyrządziłem sporo szkód. Po wielu latach dowiaduję się, jak głęboko w kogoś zapadły „dołujące” stwierdzenia, aż stały się one bolesnymi ranami w duszy, które wymagają długiego, troskliwego leczenia. Bardzo dosadnie ujął to w wierszu pt. „Z emsta słów” poeta Jan Rybowicz:Twoje słowa, głupcze,

będą Cię kiedyś sądzić.(…)

Twoje słowa, głupcze skażą cię

na wieczną śmierć. (…)

Twoje słowa, które teraz

bezrozumnie wydmuchujesz.

Słowa lekkie jak bańki mydlane.

One kiedyś nabiorą wagi, urosną,

nabiorą siły i wtedy wbiją

nieoczekiwanie swój ostry nóż w twoje plecy.

Grzechy języka to nie tylko kłamstwo, ale także nadmierny krytycyzm, sianie zwątpienia w możliwość pozytywnych zmian w życiu, odbieranie nadziei. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jeśli chcemy nad naszym językiem zapanować, by działać nim dobre rzeczy, musimy zacząć od pracy nad zmianą naszych przekonań – obrazów siebie, a w szczególności Boga – o czym tak mówi św. Paweł: „Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża” (Rz.12,2).

Kłamstwo ma krótkie nogi

Antoni Skowroński

29.03.2010

© Copyright 2010; Zamyślenia z rodziną w tle. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd