niepoliczalne

Testament

dodane 19:28

Minutę przed zaśnięciem dowiedziałam się o jej śmierci. 
W chacie na dalekiej Ukrainie, rozmawiając, przygotowywałyśmy kolację.
Jakby nigdy nic. 
W pewnym momencie stwierdziłam: "Ale ty wiesz, że nie żyjesz?".
"Oczywiście" - odpowiedziała - "Zaraz odejdę. To nasze ostatnie spotkanie".

Po obudzeniu starałam się sobie przypomnieć, czy w tych sennych okolicznościach powiedziała mi coś ważnego
- jakąś myśl cenną niczym testament bogatego wujka z Ameryki.
I wtedy zrozumiałam. 
Jej obecność była dla mnie ważniejsza od nawet najmądrzejszych słów.

Dziękuję Ci, Bożeno, za każdą wspólnie spędzoną chwilę.

Polecam

Bądź na bieżąco