« Św. Józef (z Arymatei)

Pokój wam!

15.04.2018

"Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam".

No właśnie, czemu jesteśmy ciągle zmieszani, pełni wątpliwości? Czemu musimy dotykać Jego ran? Czemu wciąż jesteśmy jak "niewierny" Tomasz?

A może właśnie nie jesteśmy jak Tomasz, o którym była mowa tydzień temu - wątpiący, racjonalny, domagający się dowodów? Może powinniśmy być jak on?

Jak często wielu z nas przyjmuje prawdy wiary bezdyskusyjnie, bez żadnej refleksji. Pewnie jesteśmy tego nauczeni, by "nie szukać dziury w całym".

Tu pewnie kłania się również problem sakramentu bierzmowania, który stał się dla wielu młodych momentem wyjścia z Kościoła. Młodzi wszystko kwestionują a gdy nie znajdą zadowalających odpowiedzi, wtedy to odrzucają. Lepiej więc "przyjmować wszystko na wiarę", nie drążyć, żeby cała konstrukcja się nie zawaliła.

Być jak wątpiący Tomasz, jak Jakub walczący z aniołem, jak namolna wdowa, jak niewidomy żebrak. Wszyscy mamy wątpliwości, boimy, reagujemy agresją na problemy.

Podejrzewam, że Pan właśnie tego chce - konfrontacji. Bo od konfrontacji niedaleko już do relacji.

 

 

1 Komentarz

  • I przede wszystkim młodzież chce być wolna. A kiedy przez prawie całe swoje życie są bardziej zmuszani do kościoła, to potem marzą aby szybko z niego wyjść. I nie ma tu żadnego bożego podejścia. Rodzice zmuszają ze względu na księży, a księża straszą złymi ocenami lub nie otrzymaniem sakramentu bierzmowania. Nie chodzi mi o to żeby oceniać. Sama wpadam w ten światowy wir. Sama popełniam te błędy. Jest to po prostu smutne.

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Taktyka Niebieska. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd