Archiwum dla miesiąca: Październik 2009

Tylko wyciągnąć rękę

A gdy tłumy się gromadziły, zaczął mówić: "To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Łk 11,29-32

Chrystus jest dzisiaj dla mnie prawie na wyciągnięcie ręki. Mogę wyłączyć ten komputer, zamknąć się w pokoju, uklęknąć i po prostu z Nim rozmawiać. Mogę otworzyć Pismo Święte, prosząc Ducha Świętego o światło i wskazówki na moje 'dzisiaj". Mogę iść na Eucharystię, przyjąć Ciało Boga samego. Tyle mam mozliwości, żeby Go poznać, spotkać, porozmawiać. Jak z nich korzystam?

A co robię spotkawszy Pana? Wracam swoją drogą czy zgadzam się iść za Nim? Przyjmuję to, co ma mi do powiedzenia, czy uciekam, zagłuszam, bo wygodnie mi tak, jak jest teraz?

12.10.2009

Kim jestem?

Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: "Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" Jezus mu rzekł: "Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę". On Mu rzekł: "Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości". Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: "Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!" Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Mk 10,17-22

Chodzę do kościoła, spowiadam się, nie jem mięsa w piątek, nie bawię się w wielkim poście, nie robię zakupów w niedzielę... Dbam o siebie i rodzinę, pomagam innym, pamiętam o rodzicach... Ale czy jestem dobrym chrześcijaninem? Jezus dzisiaj wyraźnie mówi, czego mi do tego potrzeba. Nie wystarczy przestrzeganie przykazań. Trzeba postawić Go w centrum swojego życia. Relację z Nim umieścić nad wszystkimi innymi. Rozmawiać z Jezusem, nie bać się pytać i nie bać się słuchać odpowiedzi. Dopiero z tej bliskości z Nim płynie gorliwość w wypełnianiu przykazań. Zapatrzenie w Jego Osobę skłania do szukania Go w innych ludziach i służenia im tak jakby się służyło samemu Jezusowi. Bez tej podstawowej relacji z Chrystusem nie ma mnie jako chrześcijanina. Jestem tylko specjalistą od spełniania dobrych uczynków.

11.10.2009

Gdyby, gdyby, gdyby...

Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: «Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś». Lecz On rzekł: «Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je». Łk 11,27-28

Ta kobieta widząc, co Jezus mówi i robi, przełożyła sobie wszystko na swój sposób postrzegania. Może sobie pomyślała: Gdybym ja miała takiego syna... to bym była szczęśliwa... Albo: Gdyby mój syn (z którym mam tyle kłopotów) był taki jak On. Stąd jej okrzyk.

Jezus wcale nie przeczy, że Jego Matka jest błogosławiona. Wskazuje tylko na inny powód tego stanu.

Maryja jest szczęśliwa nie tylko dlatego, że urodziła i wykarmiła Jezusa. Jest szczęśliwa przede wszystkim dlatego, że słucha Słowa Bożego i przestrzega go.

A ja ciąglę czekam z utęsknieniem i nadzieją, aż moje problemy się skończą. Myślę sobie: wtedy odetchnę z ulgą. Zapominam, że szczęśliwa mogę być już teraz, dzisiaj, w tej chwili - szukając woli Bożej i wypełniając ją.

10.10.2009

Wołanie o pełnię życia

Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. Łk 11,23

Mocne słowa. Jezus wzywa do opowiedzenia się - komu chcę slużyć? Z kim chcę iść przez życie? Z kim zbierać owoce?

A ja ciągle marnuję czas. Zajmuję się rzeczami, które szczęścia mi nie dają, potrafią tylko na moment dać przyjemność, zapełnić pustkę. Pustkę, która jest wołaniem o pełnię życia.

A może nawet ten czas pozornego uśpienia można uznać za "zbieranie"? Dopóki żyję, mam nadzieję. Dopóki żyję, walczę. Choć wątpliwości we mnie narastają, choć drogę zaczyna spowijać ciemność, wciąż wołam Jego imienia. Wciąż wiem, gdzie mogę Go spotkać. I choć, gdy On przychodzi, zastaje mnie zajętą swoimi sprawami, nie zostawia mnie tak. Cały czas przyzywa mnie. A czasami nawet przenosi na rękach, gdy widzi, jak się boję.

Dziś ktoś powiedział konkretnie do mnie: masz być solą ziemi, masz być światłem świata. Pora, bym tym żyła. Bym w świecie naprawdę była świadkiem jego miłości. By ten świat był choć odrobinę lepszy przeze mnie.

Poukładać swoje życie tak, by było w nim miejsce dla Boga. Przemyśleć jeszcze raz swoje priorytety i zadbać, by najważniejszym z nich był On. Żyć tak, by móc zawsze spojrzeć Mu w oczy. Tak, by inni w moich oczach Go widzieli. Tak, by, gdy będzie trzeba stąd odejść, zrobić to bez strachu i bez żalu.

10.10.2009

© Copyright 2010; Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd