« 8 błogosławieństw Kryteria rozeznania »

Pytanie

12.06.2015

Dlaczego zawsze, gdy zbliża się dzień spotkania z kierownikiem duchowym, pojawia się uczucie zniechęcenia?

Zaobserwowałam to już kolejny raz.

W mojej głowie natrętne pytania: "Po co ci to? Znowu będziesz mu marudzić? A w ogóle co zamierzasz mu mówić? Przecież to nieinteresujące! Nie jest to już żaden problem, bo sobie to już przecież poukładałaś! Po co do tego wracać?"

Pojawiają się też inne myśli: "Nie mów mu o tym! Na pewno ten pomysł skrytykuje. Wyjdziesz na kompletną idiotkę. Albo uzna, że wolą Bożą jest to rozwiązanie, którego ty nie chcesz. Lepiej więc nic nie mówić! Przemilczeć! Ukryć!'

I tak jest za każdym razem... jaki ten diabeł nudny i powtarzalny, ale - paradoksalnie - skuteczny...

1 Komentarz

  • Chyba każdy ma tak samo, ja na pewno. Jak wielkie musi być dobro z tego spotkania płynące skoro diabeł aż tak walczy. Mi im bardziej przeszkadza tym bardziej wiem że tego spotkania potrzebuję i jakby całe jego staranie ma odwrotny skutek :) Jak mówiła św Faustyna: wszystko jest mi na usługach :)

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Zamyślenia z rodziną w tle. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd