Rozdźwięk między życiem a wiarą

dodane 15:43

1

Wydaje się, że dzisiaj na mądrość nie ma popytu. Nie ma zainteresowania.
Sam łapię się na tym, ze daleko więcej radości daje mi jakiś kolejny durny film z Stevem Seagullem, w którym jest pełno przemocy niż posłuchanie wykładni katechetycznej na TV Trwam.

Kto przeczytał księgę Syracha? Koheleta? Niewielu. Dzieła św. Tomasza? Sw. Augustyna? Setki innych świętych?

Ale każdy miał już w ręce poradnik różnych guru, gdzie pełno jest makiawelicznychi ezoterycznych mądrości, aby osiągnąć jakieś bzdetne materialne cele jak bogactwo, kariera itp. W ostatnio przeze mnie odwiedzonej księgarni takich książek było jakieś dwie setki, podczas gdy ksiąg napisanych przez świętych jakieś 3-4. Na bzdury, ezoterykę i kłamstwa jest ciągły i nieskończony popyt. Człowiek trzyma się tak kurczowo kłamstw i glupot, że z czasem już nie potrafi rozluźnić rąk, aby te zbędne śmieci wypadły mu z dłoni.

Wiem o czym mówię, rodziny dwojga rodzeństwa topią się  ezoteryce od kilkudziesięciu lat.

2

W posoborowym kościele wściekle idealizowany Sobór Watykański II przyczynił i nadal przyczynia się do upadku wielu zgromadzeń duchownych. Niewielu jednak wie, że najbardziej ucierpiały zakony kobiece. Chyba najlepiej ilustruje to ta statystyka z Austrii: kolor niebieski to zakony kobiece. Zauważmy, jak dyktatoryzm nazistowski w Austrii powoduje nagłe załamanie ilości mnichów i mniszek i także jak po pewnym odrodzeniu zakonów po upadku nazizmu dalszy upadek rozpoczyna się właśnie od czasu SWII. W zakresie zakonów kobiecych SWII był znacznie efektywniejszy (spadek o około 1500 zakonnic) niż nazizm i powojenny bolszewizm razem wzięte (spadek o około 500 zakonnic).

https://www.ordensgemeinschaften.at/kultur/e-journal

Pan Stachurski pisze na blogu, że „W statystykach kościelnych odnotowujemy coraz mniejszą liczbę wiernych na niedzielnych Eucharystiach, coraz większą liczbę osób ochrzczonych żyjących w związkach bez sakramentu mimo braku przeszkód do jego zawarcia, zwiększającą się ilość uznawanych za nieważnie przyjętych sakramentów małżeństwa, kryzysy w powołaniach kapłańskich i zakonnych, rozdźwięk między życiem a wiarą w rodzinach katolickich co negatywnie wpływa na przekaz wiary dzieciom itd., itp.“

No właśnie tak. Ale skoro Kościół od czasu Watykańskiego Synodu II zdecydował się na Indyferentyzm jako filozofię religii katolickiej, to jak może być inaczej? Przecież to JPII rozpoczął równanie katolicyzmu z wszelkimi innymi religiami w corocznym szabacie czarownic w Asyżu, a papież Franciszek przybił własnoręcznie gwoździa indyferentyzmu do trumny z nieświeżymi już zwłokami SWII w deklaracji z Abu Zabi. Obaj głosili i głoszą wszem i wobec i całemu światu, wszystko jedno jest, jaka tam religia. Bóg wszystkie chce. Miły katoliku, jeśli spodoba ci się Pacza Mama jako Bóg, to my papieże błogosławimy radośnie twoją pogańską wiarę, a nawet chętnie weźmiemy udział w takim pogańskim rytuale razem z innymi "katolickimi biskupami i mnichami" w ogrodach watykańskich.

To może ryba po prostu śmierdzi od głowy? A szukanie problemów w rodzinach katolickich to jak dziesiąta woda po pogańskim kiesielu?

W ostatnim numerze Arcana (Nr. 160) jest rozmowa z Pawłem Lisickim na ten temat. Niestety Paweł ma rację.

nd pn wt śr cz pt sb

29

30

31

1

3

8

9

13

14

17

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 24.09.2021

Ostatnio dodane

Kategorie