tego kocham..tego lubie ;)

Mam trzy dosyc bliskie znajome..nie na tyle bliskie by zapraszac je do swojego nowego domu;p ;)))..poznawalam je w roznych okolicznosciach,w roznym czasie..one doskonale sie znaja wzajemnie,,spedzily ze soba mnostwo czasu,,wspolne ploty..wspolne imprezy..itp--teraz serdecznie sie wzajemnie nienawidza..choc nadal namietnie o sobie nawzajem plotkuja ;)...to jednak dobrze,ze traktuje swoj dom jak azyl,i nie kazdy moze tu wejsc..a natretom potrafie powiedziec NIE...dobrze tez, ze nie mam  zwyczaju rodzinnych uroczystosci swietowac poza gronem rodzinnym..mialabym teraz problem,bo wypadaloby zaprosic je wszystkie trzy ;)

18.04.2017

jestem..zyje ;p

Miałam cos napisać..ale,myślę- Bóg-czuje znużenie..w sumie czemu myślę- Bóg,skoro nie o NIm chciałam pisac?..no nic to,może zajrzę później ;)

05.04.2017

ten dobry mijajacy 2016 ;)

"To był dobry rok,2017 nie musi być lepszy" ..z takim tekstem wyskoczył mój ślubny,podnosząc mi momentalnie ciśnienie...nie musi byc lepszy?...no dobrze,może i nie musi ale może;)...wiem co miał na myśli,częste życzenia sylwestrowe aby nadchodzący byl lepszy..choc rzeczywiście jeśli kolejny będzie taki sam jak obecny tez będzie ok..aby nie gorszy;)..choc gorsze lata chyba sa naturalna koleja..czlowiek sie starzeje,choruje.niedomaga..ot i natura,z natura nie ma co dyskutowac

.Dobry rok,choc najlepsze przyniosl w swojej koncowce..miesiac przed wigilia dostalismy w koncu "swoj"dom..jeszcze nie dostalismy kluczy;)..okres swiateczno noworczny..agencja jeszcze nie pracuje,od 4go niecierpliwie będziemy oczekiwali juz telefonu..na razie pokój najmłodszej robi za składowisko pudel,duzo popakowałam,sporo powyrzucałam..przeprowadzki pokazują ile zbędnych rzeczy gromadzimy,poupychane po szafach,katach i strychach..bez ktorych spokojnie można sie obejsc...domy przeważnie sa wyremontowane(choć nie zawsze)..w kuchni sa kuchenne szafki,w łazience niezbędna armatura..nie ma podłóg i to jest standard..betonowa wylewka...stwierdziliśmy ze najtaniej wyniosą nas panele,juz kupione,,czekamy na dostawę..w uk popularne sa wykładziny,ale dla mnie wykładzina to zmora angielskich mieszkań;).Kupiliśmy kuchenkę ,gazowa tym razem..i troszkę innych drobnych sprzętów,które grzecznie czekają w pudelkach az dotrą pod nowy adres....Mam obawy..to wprawdzie 4pokojowy dom z dużym salono-jadalnia..spora kuchnia..sporym ogrodem...ale w porównaniu z tym obecnym..to pudełeczko malutkie,ciaśniutkie..pamiętam ze przeżyłam szok gdy ogladalam go po raz pierwszy(udalo nam sie tam wejsc bez wiedzy agencji,w czasie gdy zaczynal tam sie remont...majster pozwolil ale kazal obiecac ze sie nie wygadamy ze juz go widzieliśmy)...za drugim razem prawie juz po remoncie lepiej nie bylo..a może po prostu przyzwyczaiłam sie do przestrzeni którą teraz mam,i tak mi sie tylko wydaje..po prostu będziemy musieli sie wszyscy nauczyć żyć "bliżej"siebie.Oczywiście sa tez plusy,bliżej do szkoły,bliżej do pola na ktore mozna wyjść z psem..pies ciagle durny..dopiero nauczyl sie cicho bez ciągnięcia i histerycznego szczekania dochodzić do furtki,za furtka znowu szczeka i ciągnie,choc juz nie toczy piany i nie wygląda jakby byl wsiekly ;)...wiec bliska obecność trawy bardzo wskazana ;).Obecność aut,rowerów,innych ludzi i psów..nadal bardzo niewskazana ;).
Dzień przed wigilia dostałam propozycje pracy(weekendowej)..a wiec dzień wigilijny,Boze narodzenie,sylwester i pierwszy dzień roku pracowałam..i w każdą następną sobotę i niedziele tez pracuje ;)..nie przeszkadza mi to..dzieciaki sa juz na tyle duze i odpowiedzialne ze spokojnie moge je same na 6 godzin zostawić,i przeważnie w weekendy Wojtek jest w domu...Dostałam ja fuksem..wymogiem był angielski(którego nadal nie mam),dwie osoby(polki) które zgłosiły się przede mną zrezygnowały..jedna ze względu na zapach(ja akurat mam problem z powonieniem ;)))) )..druga od pierwszego dnia stawiala własne warunki,kolidujące z praca Weroniki,która pracuje tam na tygodniu..a ze potrzebowali wekendowej sprzątaczki na juz..zostałam im tylko ja ;))).
Pierwsze zaskoczenie,gdy czarny jak smoła manager(nie jestem rasistka) zaczął do mnie mówić piękna polszczyzna;)..drugie, gdy inni pracownicy(pielęgniarki) z miejsca okazywały mi akceptacje i swoja pomoc..na szczęście jednak sporo potrafię juz zrozumieć,acz faktycznie nie wszystko,,i chociaż byłam tam zaledwie 4razy, nowe wyrazy i zwroty już mi do głowy wskoczyły..jestem dobrej nadziei na przyszłość ;).
Sprzątam w prywatnym domu opieki,prowadzi go troje rodzeństwa..Murzyni?Afrykańczycy?Afroamerykanie?(chyba nie,to anglia nie ameryka)..jak opisac ciemnoskórych by nie wyjść na rasistkę? ;)..w kazdym razie oni tam zarzadzaja,dwoch braci i siostra,wszyscy wyksztalceni w Polsce,wszyscy mowiacy bardzo plynnie po polsku(mnie to zadziwia)..Mozna powiedzieć ze dostałam ta prace także dzięki aparycji ;p..Fred mnie polubił..stwierdził ze jestem bardzo kontaktowa,uśmiechnięta,mam sympatyczny wygląd,i dobrze się czuje w moim towarzystwie..a jest to ważne ze względu na zgranie zespołu i dobra pensjonariuszy...niech żyje pierwsze dobre wrażenie ;p ;))).

dom opieki nad osobami starszymi z problemami psychicznymi,alzheimer,schizofrenia,demencja,choroba alkoholowa..bardzo sympatyczni staruszkowie,,no chyba ze przed lekami,wtedy trochę nerwowi;)..każdy inny jak i ich pokoje,choć jedno ich łączy każdy ma w pokoju zdjęcia (zmarłych zon)lub dzieci,wnuków,swoje z czasu młodości..jeden pokoj tonie w książkach..inny to pokój artysty zakochanego w the rolling stons,jak jest w formie ,spiewa,maluje ,rzeźbi..jak nie jest opiernicza lub kłóci sie z tym drugim nim co w nim siedzi;)//teraz okres świąteczny,kartki od rodziny ,prezenty i odwiedziny bliskich,,jeden wnuk dwie godziny z zona siedzial przy śpiącym dziadku(dziadeczek przesypia niemal cale dni),zeby pol godzinki z nim porozmawiać,bo dziadek znów zasnął..corka innego zamiast spotkania z ojcem,spędziła godzinę plącząc i smarkając w chusteczkę,,bo ojciec jej nie poznawal...rozni sa,ale zdążyłam ich juz polubić,udaje mi sie z każdym dogadać,..czasem musze nagabywać jednego zeby pozwolił mi posprzątać jego pokoj(bo jako jedyny zawsze zamyka drzwi  na klucz)///Nie wiem jak jest w innych domach tego typu,ten jest glownie nastawiony na podopiecznych,to oni o wszystkim tam decydują,,oni decydują kiedy wstaną,kiedy zjedzą śniadanie(obiady sa o ustalonej porze),jak spędzą wolny dzień,wszędzie moga wchodzić(prócz kuchni i mojego składziku z chemia),oni decydują gdzie i kiedy idą na spacer,co oglądają,nikt na nich nie krzyczy,nikt nie lekceważy,nikt nie niecierpliwi..bardzo zgrany zespol,bardzo fajna atmosfera,nikt z opiekunow czy pielegniarek nie robi problemu ze czegos nie ma na czas,sami nastawiaja pranie,sprzataja prysznic jesli ja w tym czasie zajeta jestem innym pomieszczeniem,,nikt na nikogo nie patrzy z byka,i kazdy ma te same prawa ..szczegolnie na to uczulal mnie manager,,tzn,jem obiad jak kazdy inny pracownik,mam prawo do przerw ,kawy,herbaty,papierosa jak każdy inny pracownik,i nikt nie ma prawa zwrócić mi uwagi...i w sumie każdy robi swoje,drugiemu nie przeszkadzając..choć czasem ktoś kogoś poprosi o pomoc,lub ktoś komuś pomoc zaoferuje---i kurde,a jednak można pośród ludzi żyć po ludzku?..vov ;)

Chcialabym pracowac jako opiekunka..nie tylko ze wzgledu na zarobki,bo i tak mam stawke sporo wyzsza niz podstawowa..hehe,wyzsza niz moj maz kucharz;p..i z czasem dojdzie mi tez wiecej godzin..zawsze myslalam o takiej pracy,niestety bariera jezykowa jest problemem..ale kurde w koncu ja przeciez pokonam ;)..Im wiecej bede posrod anglikow tym szybciej;)//

Podsumowując..to był całkiem dobry Rok..i dużo wskazuje na to,ze kolejny w niczym mu nie będzie ustępować,a być może przyniesie ze sobą  nowe plusy;)..i tych plusów w nadchodzącym roku,wszystkim zaglądającym tu życzę;)

03.01.2017

nieprzewidywalnosc.

-10 lat byli pará..okolo 15lat  malzenstwem..dwoje dzieci...teraz ona odchodzi..do innej.
-kilka lat byli pará,,ponad 30 lat malzenstwem,,troje doroslych dzieci.. teraz ona odchodzi..do innego.
Nieprzewidywalnosc..dwa przypadki,,,z ktorych ten drugi latwiej zrozumiec,i zaakceptowac.
Zycie bywa dziwne

09.10.2016

wracam do gry

wracam do gry,,i na przyspieszony kurs angielskiego;)..od tygodnia bezrobotna,osoba za którą robiłam zastepstwo w poniedziałek wrocila do pracy,nie bylo możliwości tego obejsc..Umówiłam sie z mężem,ze jesli nic nie znajde,bede robić u niego 16godzin..czyli dwudniowy pobyt poza domem,czy starsi sprawdza sie w opiece nad młodszymi?.a właściwe tylko nad Faustyna?powinni...tym bardziej ze Agata znów z nami zamieszkała,,,a wiec pełnoletnia osoba w domu jest////a przed chwila telefon z agencji,czy nie zgodziłabym sie wziac kolejnego zastępstwa..w innym miejscu,,w innych godzinach..i spoko, moga to byc pozostale 3 dni z tygodnia...no to je wezme..chyba-wstawalam juz o4,30 rano...czy dam rade wstawac o 3?,zeby na 4rano juz sie zameldować na miejscu?...zastępstwo...tu juz bym sie nie upierała o stala prace,nie w tych godzinach..nie jestem pewna czy wyrobie sie zeby na czas zaprowadzić córkę do szkoły...wszystko wyjdzie w praniu---zarówno w jednej jak i drugiej nie ma innych polakow,,tzn,u meza jest moj maz,..ale ja mam stale dni pracy,on nie,wiec jego obecność nie jest zagwarantowana...zobaczymy;)..przecież chciałam wejść pośród anglików..no to mam co chciałam ;)
.........
Ciesze się tez ze polski rzad tym razem posłuchał głosu ludu...i łaskawie zabrał kapeczki od tzw "kompromisu aborcyjnego"

--------

czyli praktycznie...znowu do przodu ;)

07.10.2016

© Copyright 2010; Dekalog wpisany w życie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Jak motyl | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd