« Nic mi się nie chce "Dzięki Tobie ja mogę pełnią życia żyć" »

Albo w tę albo we w tę

22.05.2010

Parę lat temu mama mi mówiła: ja też kiedyś często biegałam do kościoła. W znaczeniu: tobie też sie to w końcu znudzi. Wtedy zapewniałam ją, siebie i Pana Boga, że tak się nie stanie. Nie po tym, co przeżyłam z Nim, jakie łaski od Niego dostałam, jak bardzo dostrzeżenie jego obecnosci zmieniło moje życie.

Jak jest teraz, każdy widzi. Moja wiara stała się "niedzielna". Owszem, modlę się i codziennie, ale co to jest za modlitwa? Byle szybko ją skończyć i iść spać. Na dodatek zaczęłam coraz częściej myśleć ze zniechęceniem o tym, jak trudno jest żyć zgodnie z nauką Kościoła, głównie chodzi o NPR przy moich nieregularnych cyklach. Jak to by było łatwo połykać sobie codziennie pigułkę i mieć spokój. Poza tym ostatnio zaczęłam nasiąkać trochę podejściem do życia moich znajomych z pracy. Stałam się tak jak oni marudna, wiecznie zmęczona i zniechęcona.

Ale tak łatwo się nie dam! Muszę teraz zawalczyć o moją wiarę, bo czuję, że jak ją stracę, stracę po prostu wszystko. Całą radość życia, wszystkie siły. Pozostawiona samej sobie, zdana jedynie na łaskę innych ludzi, bez kontaktu z Bogiem.. Nie chcę taka być!

Pomóżcie mi choć modlitwą, dobrze?

Wpis w kategorii: Z mojego życia

3 Komentarze

  • Niektórzy, np. bł. matka Teresa z Kalkuty, i przez większość - jakże bogatego, dobrego, owocnego - życia przeżywało tzw. noc duszy. To ciężkie doświadczenie, ale wytrwasz, wierzę w to. Nie rezygnuj. To jest tak jak z dietą - dla mnie bliski temat, bo aktualnie ją aplikuję - czasami jest bardzo ciężko, nie chce się, nie masz sił, zaczynasz się poddawać. I właśnie wtedy trzeba się zaprzeć, jakby przekroczyć siebie. I tego Tobie życzę :)

  • I co, przeszło miesiąc, i nic nie piszesz... ?

  • nie możesz się poddać! życie chrześcijanina wcale nie jest - jak wielu myśli- pasmem niekończących się cudownych doświadczeń duhcowych, ale ciągłą walką. Walczymy ze złym duchem, który nie zawsze chce naszego upadku poprzez wielkie tragedie- czasami sączy jad do naszego serca poprzez zyciową rutynę, problemy, nudną codzienność, ograniczenia wypływające z wiary. Ale mamy siłę żeby z tym walczyć:) pozdrawiam

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd