Jak po długim zimowym śnie

I wreszcie przyszło przebudzenie.

Powolne, spokojne, bez fajerwerków.

W pewnym momencie zaczęłam sobie po prostu zdawać sprawę z tego, że słyszę, co On do mnie mówi! Do mnie! I na dodatek: nie boję się tego!

 

 

17.06.2012

Kolejny początek

Ostatnio dużo sobie myślę o swoim życiu, o tym, jak się wszystko potoczyło, jaka teraz jestem.

Czy jestem zadowolona z siebie? Nie. Wczoraj zdałam sobie sprawę, żę stałam się zgorzkniała, rzadko się uśmiecham. Często po prostu gram, udaję, że wszystko jest w porządku, a tak naprawdę mam ochotę się rozpłakać. W ogóle płaczę częściej niż kiedyś. Nie przyznaję się przed nikim, że problemy mnie przytłaczają. Wie ylko mój mąż. Zresztą jemu też nie jest łatwo i często jest tak, że nawzajem siebie dobijamy. Jak przy tym wygląda moja modlitwa? Beznadziejnie. Rano tylko znak krzyża, a wieczorem szybkie odklepanie komplety, żeby iść spać, bo późno. Bo któregoś dnia, chcąc jakoś ożywić moją relację z Bogiem, kupiłam sobie brewiarz. Najciekawsze jest to, że naprawdę wierzę w to, że Bóg mnie kocha, że jest blisko mnie i nigdy mnie nie zostawił. To ja nie chcę podejść bliżej, zacząć z Nim rozmawiać, bo przecież potem tyle trzeba będzie zmienić...

Muszę coś zrobić ze sobą. Nie wiem, czy mi się uda. Już tyle razy próbowałam... Zacznę od porządnej spowiedzi. Potem pomyślę, co dalej. Może powinnam od razu opracować sobie plan, ale nie umiem. Czuję, że muszę najpierw się wyspowiadać, pojednać się z Bogiewm, bo wtedy zupełnie inaczej się myśli, zmienia się spojrzenie na wiele spraw. 

Bardzo proszę o modlitwę. 

26.11.2011

Nowy post

Gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem. Wj 34,29

Gdy znalazł jedną, drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Mt 13,46

Mojżesz często rozmawiał z Panem i robił to z zaangażowaniem. Poświęcił całe życie, by Mu służyć. Z modlitwy wychodził z promieniejącą twarzą.

A ja muszę zmuszać do modlitwy, a jak już, to nie wsłuchuję się w głos Boży, nie zadaję sobie trudu, tylko odkładam to na kiedy indziej. Chciałabym, by wszystko było od razu proste i oczywiste w odniesieniu do mojego życia. Modlitwa nie daje mi radości. Ciągle mało ufam Panu Bogu, nie oddaję Mu szystkich swoich spraw, chcę coś zostawić dla siebie.

28.07.2011

Początek Tygodnia

Tuż po rekolekcjach moje serce wciąż jeszcze śpiewa Ci uwielbienie. Tyle mi przez te dni powiedziałeś, tyle mi wybaczyłeś. Wlałeś tak wiele odwagi do zmierzenia się z tym, co złego dzieje się obok mnie i we mnie samej. Dziś kościół wyglądał tak uroczyście. Wszyscy ładnie poubierani, po rekolekcjach, śpiewają Hosanna. Tak jak wtedy, gdy wjeżdżałeś do Jerozolimy. A potem usłyszałam jak mówisz mi to, co powiedziałeś Piotrowi: Nim kogut zapieje, trzy razy się mnie zaprzesz. I co? Przyszłam do domu i prawie pokłóciłam się z mężem i to o jakąś drobnostkę.

A to dopiero początek Tygodnia. Proszę Cię, daj mi siłę, bym ten czas przeżyła w spokoju, czuwając.

17.04.2011

Stęskniony Bóg i spragnione serce człowieka

Chrystus zlany potem i krwią patrzy teraz na mnie i na Ciebie i czeka, aż wreszcie Go zauważymy.

On jest odpowiedzią na wszystkie moje pytania. Potrafi ugasić każde pragnienie mego serca, nigdy nie zraża się moją obojętnością. Wystarczy tylko, bym do Niego podeszła i zaczęła z Nim rozmawiać...

27.03.2011

© Copyright 2010; Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd