MAGNIFICAT

Błogosławiony głód?

dodane 20:54

Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił (Łk 1,53)

Zacznę bardzo przyziemnie. Koniec Wielkiego Postu. Zasiedliśmy do stołu, aby zjeść wielkanocne śniadanie. Pyszna szynka, kiełbasy, jajka i wiele innych potraw, które wcześniej zanieśliśmy na „święconkę”. Jakie towarzyszą nam odczucia? Długo wyczekiwana rozkosz dla podniebienia czy rzeczywistość dnia codziennego? Czy śniadanie wielkanocne jest dla nas jeszcze wyjątkowe? Parę lat temu zadałem sobie pytanie o sens tłustego czwartku i ostatków w moim życiu. Po co „żegnać się” z mięsnymi  potrawami, skoro już po kilku dniach pojawią się na moim stole. Jestem z pokolenia, które dzieciństwo przeżywało w czasach stanu wojennego. Pamiętam kupowanie na kartki, kolejki i pamiętam święta, które zawsze były wyjątkowe, również ze względu na pojawiające się tylko wtedy potrawy. Na święta się czekało z utęsknieniem. Święta wnosiły dużo radości. Piękne uczucie wprowadzał „głód” wynikający z braku lub wyrzeczenia. Zastanawiam się jaką radość daje nam dzisiaj śniadanie wielkanocne, skoro wszystko co pojawia się wtedy na stole, towarzyszy nam przez cały Wielki Post. Ktoś może powiedzieć, że to bez znaczenia. Takie czasy. Niestety nieumiejętność rezygnacji z pokarmów (ilościowa i jakościowa) oraz bagatelizowanie tej kwestii świadczy o tym, że nie potrafimy zapanować nad naszym ciałem. Przypominam tu o pierwszej pokusie jakiej został poddany Jezus: A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych» (Mt 4,2-4). Zaspokajanie potrzeb ciała stało się jednym z najważniejszych zajęć współczesnego człowieka. Wiele zachowań, które obserwujemy i oceniamy jako niebezpieczne dla sfery ducha ma tutaj początek. Zaczynając od konsumpcyjnego stylu życia, a kończąc na rozwiązłości seksualnej. Nie umiemy dzisiaj „być głodni”. Z tego bierze się również nasza niecierpliwość. Czy umiemy jeszcze czekać? Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem – mówi Kohelet (Koh 3,1). Nie zauważamy jak łamanie tej zasady dosłownie i w przenośni nas zabija. Żywność hodowana cztery razy szybciej, dorosłość zaczynająca się w wieku 14-15 lat. Czy to jest dla nas dobre? A może „bycie głodnym” ma swoją wartość? I może dotyczy to również sfery duchowej? Bo jeśli jesteśmy istotami cielesno-duchowymi, to również w sferze ducha powinien pojawiać się głód. Głód Boga, głód Jego Słowa. Coś tu jednak się nie zgadza. Skoro w Polsce ponad 90 % deklaruje, że jest wierząca, to dlaczego niecałe 40 % tylko praktykuje? Pozostali nie odczuwają głodu duchowego? Już słyszę odpowiedź lepiej poinformowanych: nie ma żadnego głodu, ksiądz sobie coś wymyśla albo żaden pośrednik (czyli Kościół) nie jest mi potrzebny, żeby zaspokoić ten głód, albo na szczęście żyjemy w nowoczesnym świecie, a chodzących do kościoła ludzi jest coraz mniej, bo nikt nie chce już należeć do Ciemnogrodu. I co tu odpowiedzieć? Na szczęście z pomocą spieszy mi „wujek Google”. Okazuje się, że w Polsce jest zarejestrowanych 15 tys. firm zajmujących się wróżeniem, a wróżek i jasnowidzów jest około 100 tys. (źródło: gazetaprawna.pl). Przypomnę tylko, że w Polsce pracuje niecałe 30 tys. księży. Jeśli człowiek nie odczuwa duchowego głodu, to czego szuka u wróżki? Jeśli nie potrzebujemy pośredników, to dlaczego tyle firm ezoterycznych? I na koniec pytanie do przedstawicieli „nowoczesnego społeczeństwa”: kto żyje w Ciemnogrodzie? Warto jeszcze dodać, że „zamienników” Pana Boga, które wypełnią pustkę w sercu człowieka jest wiele. Kiedyś jeden z myślicieli powiedział, że religia to „opium dla mas”. Skoro religijność wśród ludzi spada, a głód duchowy w człowieku pozostaje, to „masy” sięgają po innego rodzaju „opium” czyli narkotyki, alkohol. Coś co na chwilę „znieczuli” ducha. Można by napisać jeszcze wiele słów, ale czas na podsumowanie. Słuchając słów Maryi: Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił, odnosimy wrażenie, że lepiej mają głodni. Doświadczenie głodu jest dobre, gdy uczy wdzięczności i ufności. W sferze duchowej dodatkowo uczy, że prawdziwie i ostatecznie zaspokoić go może tylko Bóg.

Doświadczyć szczęścia, to szczerze zawołać słowami psalmisty: Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego (Ps 42, 2-3). Maryjo, chcę tak być głodny! 

nd pn wt śr cz pt sb

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

Dzisiaj: 05.04.2020