Pismo Święte, Z mojego życia

"Jeśli kto chce pójść za mną..."

dodane 19:39

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Mt 10,24-25

Poszłam na wieczorną Mszę św. z głową nabitą myślami o nowej pracy (która i tak jeszcze nie jest pewna), o planie zajęć na studiach, przeliczeniami, ile mogę zarobić, ile z tego zaoszczędzić... Nie mogłam się skupić na Mszy w ogóle, ciągle o tym myślałam. Ale w końcu zaczęłam myśleć o negatywnych stronach tej pracy. Mogę zarobić całkiem sporo, ale jakim kosztem? Prawdopodobnie będę rzadziej jeździć do domu, bedę miała mniej czasu dla siebie i dla znajomych, niewykluczone też, że odbije się to na zdrowiu. No i nie chciałabym rezygnować z Odnowy.  Myślę, że uda mi sie to jakoś pogodzić, choć będzie ciężko... ale praca jest mi potrzebna. Tak sobie o tym myślałam przez całą Mszę, jednocześnie niezadowolona z siebie, bo przecież nie po to przyszłam do kościoła. Dopiero na koniec przyszła refleksja nad Ewangelią (nie wiem, czemu była inna niż w kalendarzu liturgicznym?). "Jeśli kto chce pójść za mną"... Takie delikatne upomnienie, przypomnienie, co dla mnie jest najważniejsze. Nie praca, nie studia, ale Pan Bóg. Nie pieniądze, nie zadowolenie z siebie, a wola Boża. Więc przeprosiłam Go za to, że przez te pół godziny więcej myślałam o sobie niż o Nim i powierzyłam Mu te wszystkie moje sprawy, żeby to On pomógł mi je poukładać, by wszystko było na swoim miejscu.

nd pn wt śr cz pt sb

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

Dzisiaj: 14.11.2019

Ostatnio dodane