« O, Panie! Światłości z wysoka »

Uśmiech w stronę Boga

30.06.2018

Nieco o radości, w codziennym życiu wiary i relacji

Tak sobie czasem myślę, że my, chrześcijanie (katolicy), boimy się bycia radosnymi. Nasza wiara jest smutna, żeby nie powiedzieć, przytłaczająca. Dobrze, że myślimy o dramacie Wielkiego Piątku i smutku Wielkiej Soboty, ale zapominamy, że przecież na tym nie koniec! Przychodzimy do świątyni pochmurni, zniechęceni, niekiedy mam wrażenie, że jakby przymuszeni. Próbujemy dać, ofiarować Panu Bogu kawałek, jedną chwilę ze swojego życia, ale nie ma w tym radości, entuzjazmu. Przecież On żyje! Do bycia radosnym, uśmiechniętym, nawiązuje m.in. Ojciec Leon Knabit OSB. Z gębą jak cmentarz, świata nie zbawisz - czołowe przesłanie płynące z mądrości i duchowości Ojca Leona. Pan Bóg chce naszych łez, zwłaszcza w aspekcie pokuty, gdy wylewamy łzy jak rzeka a przynajmniej staramy się to robić. Jednak chroniczny smutek, nie przynosi dobrych owoców. Ciągłe, bez przerwy udręczanie się w większości tym, co tak właściwie się do tego nie kwalifikuje, prowadzi nas bardziej w stronę szatana niż Chrystusa. To diabeł lubi ludzi smutnych, nieustannie przygnębionych, by w ten sposób wmówić im, że Bóg się o nich nie troszczy, więc nie warto w Niego wierzyć, nie warto Mu ufać, bo to do niczego nie prowadzi. I wielu z nas, którzy nie potrafimy się radować chociażby z tego, że jesteśmy z Bogiem na co dzień, ulega taktykom szatana, co w efekcie prowadzi do zaniedbania albo całkowitego zaniechania relacji z Nim. Święty Ojciec Pio - stygmatyk, któremu nieustannie przez całe życie towarzyszyło cierpienie fizyczne, ale też duchowe. Słynął nie tylko ze swoich darów przewyższających ludzkie rozumowanie. Miał pogodne oblicze, któremu towarzyszyło niesamowite poczucie humoru. Wiele anegdot obrazujących bardzo pogodne i radosne oblicze Ojca Pio, można znaleźć w internecie. Diabeł nienawidził Ojca Pio, prawdopodobnie również za to, że ten nie był typowym cierpiętnikiem. Szatan nie znosi ludzi radosnych, bo doskonale wie, że radość pochodzi od Boga. Druga strona tego mojego rozważania jest taka, że nie ma wśród nas nikogo, kto choć jeden raz w życiu, nie płakał z jakiegoś powodu. Gdy przychodzą łzy, które moim zdaniem oczyszczają duszę, zazwyczaj szukamy obecności drugiego człowieka, który będzie nam towarzyszył. Serce potrzebuje innego serca. Zachęcam, głównie samego siebie, do tego abym nie zapominał o dwóch niezawodnych Sercach - którym ludzkie łzy wcale nie są obce...

1 Komentarz

  • Chyba chodzi tą skierowana ku Bogu nadzieję i ufność, które pomimo cierpień i smutku nie powinny "prawdziwego Chrześcijanina" opuszczać... W ten sposób nawet w tych trudnych sytuacjach życia zachwuje on w sobie dostep do tej głębszej niezniszczalnej i nieprzemijajacej radości istnienia.

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Być bliżej Ciebie chcę. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Podróże to moja pasja | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd