Anioły, Ojciec Pio i moje sumienie

Mishow

dodane 2017-12-31 00:42

Czas ucieka, wieczność czeka...

Minął Adwent, kończy się rok kalendarzowy. Trwa oktawa świąt Narodzenia Pańskiego. Czas na pewien rachunek sumienia, ale zanim on, parę słów o aniołach. Najwięcej mówimy o nich w Kościele w święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała (29 września) oraz we wspomnienie Świętych Aniołów Stróżów (2 października). Zapominamy o istnieniu aniołów w naszym życiu. Piękne myśli na ten temat, zawarł Ojciec Pio, który za swojego życia, cieszył się wielką, nadprzyrodzoną więzią ze swoim aniołem stróżem. Prenumeruję czasopismo "Głos Ojca Pio". Jakiś czas temu, wraz z kolejnym numerem gazety, otrzymałem piękny obraz Ojca Pio z jego osobistą modlitwą do anioła stróża i kilkoma wspomnianymi myślami. 

Ten dobry anioł modli się za nas., ofiarując Bogu wszystkie nasze dobre czyny i pragnienia. Gdy czujesz się samotny i opuszczony, nie rozpaczaj, że nie ma przy Tobie przyjaznej duszy, przed którą mógłbyś otworzyć serce, powierzyć swe cierpienia i zaufać. 

To jedna z myśli Ojca Pio. Dla mnie, bardzo trafna. Uderza w samo sedno. Ile razy wydaje mi się, że wszyscy mnie opuścili, bo taki jestem nieznośny i trudny we współżyciu. Ale przecież jest On, dany od samego Boga, Anioł, mój Anioł Stróż. Ojciec Pio mawiał, że anioły są szybsze od samolotów. Często posyłał swojego anioła stróża do ludzi, którzy prosili go o modlitwę. Sam kiedyś próbowałem tak robić, wysyłając na modlitwie swojego anioła stróża do bliskich mi osób, u których wiedziałem, że dzieje się źle. Myślę, że miało to dobre korzyści, że wydało dobre, duchowe owoce w tamtym czasie. 

Aniele Boży,

który jesteś moim opiekunem,

Tobie zostałem powierzony

z dobroci Ojca,

oświecaj mnie, strzeż mnie

prowadź teraz i zawsze. 

Tak właśnie do swojego anioła stróża, modlił się kochany Ojciec Pio. Teraz przechodzę do rachunku sumienia po Adwencie. Na Roratach byłem może raz. Czuję, że zaniedbuję uczestnictwo we Mszach świętych. Przez cały ten krótki okres, Panu Bogu i swojej relacji z Nim, poświęciłem może 1% całej aktywności. No nie ma się czym chwalić. Dawniej chyba było inaczej, choć może oszukuję sam siebie. Nie wzrosła moja miłość do bliźnich. W każdym razie, nie czuję aby wzrosła. Doświadczyłem jednak dużo dobrego w tym krótkim Adwencie. Bóg przyszedł. Przychodził i nadal przychodzi codziennie. Choć oczywiście Jego wizyty, nie są po mojej myśli bo wyobrażam je sobie zupełnie inaczej. Przychodzi w ludziach, którzy mnie emocjonalnie doświadczają a za których czuję ciągłą potrzebę modlitwy. Pokazuje mi ich wewnętrzne piękno. Wartość, cudowność ale i dramat z którym się zmagają. Dramat samotności, alkoholizmu, bezradności. Czasami jednak mam wrażenie, że to co robię, z resztą bardzo nieudolnie, nie podoba się Bogu. Żyję czasem w jakimś takim zawieszeniu. Co do świąt, chyba nie poczułem "fajerwerków" ani magii Narodzenia Pańskiego. Choć nie wiem, czy słowo "magia" tutaj pasuje. I znów mam do siebie pretensje. Bo przecież nie tak miało być. Zbliża się koniec roku. Czas następnych podsumowań. W jakim stopniu, ten mijający 2017 rok, był w moim życiu poświęcony Panu? 

I znów przytoczę piękną modlitwę Ojca Pio. 

Przeszłość moją, o Panie, polecam Twemu miłosierdziu

teraźniejszość moją, polecam Twojej miłości 

a moją przyszłość oddaję w ręce Twojej Opatrzności. 

Niech tak będzie. Amen! 

N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Dzisiaj: 17.11.2018