“Bóg jest MIŁOŚCIĄ” 1J 4, 8 … czyli codzienność i niecodzienność rodzinki Sawickich

A chinese lion statue

FallSeason1.0 is a free, lightweight, tableless, fluid W3C-compliant WordPress Theme by Sadish Bala, based on a design by NodeThirtyThree.

Znów o zębach - pełna symetria

Aneczka 31 styczeń 2010

Dziś kolejny ząbek zaliczony. W buzi panuje pełna symetria. Teraz będzie się lepiej gryzło (mamę najchętniej) i lepiej zgrzytało ;)

A oto najlepsze dowody na to, że zęby się przydaj.

Staś pewnego dnia był tak głodny, że dobrał się do jabłuszek, które leżały na podłodze w kuchni. Zapomniał tylko je odpakować… ale i tak sobie poradził ;)

100_3610.JPG

Zlitowaliśmy się w końcu nad nim i dostał obrane jabłko by je normalnie zjeść.

100_3618.JPG

100_3619.JPG

100_3624.JPG

Jak łatwo zauważyć samodzielne jedzenie go pochłania. Oto efekty:

100_3626.JPG

Chciałam zamieścić też kilka filmików prezentujących jak Staś samodzielnie je, ale YouTube odmawia posłuszeństwa więc będą następnym razem jeśli uda mi się je załadować na serwer.

Staś to mały rozrabiaka i urwis, który lubi wchodzić i zaglądać tam gdzie nie powinien:

100_3640.JPG

100_3638.JPG

Chwilami zmienia się w słodkiego, eleganckiego chłopczyka, który lubi pozować do zdjęć:

 100_3550.JPG

100_3553.JPG

A najczęściej jest poprostu moim Stasiem! :)

100_36501.JPG

Wpis poświąteczny - Boże Narodzenie 2009

Aneczka 25 styczeń 2010

Zawsze gdy zbliżają się święta pragniemy by był to czas wyjątkowy. Chcemy je jak najlepiej przeżyć. Nam z Andrzejkiem zawsze zależy na tym by się jakoś tak zatrzymać, zamyślić nad ich tajemnicą choć na chwilkę. Czy się to udało w tym roku? Hmmm… Zawsze pozostaje wrażenie, że nie do końca, że tego wyciszenia, tego skupienia było jakoś za mało, że jakoś to tak uciekło.  Zawsze w tym przeszkadzają i to często dość skutecznie całe te przygotowania. I choć jak zwykle jechaliśmy do rodziców więc cały ciężar gotowania, sprzątania itd., nie spadał na nas to i tak ta atmosfera krzątaniny, zdenerwowania by ze wszystkim zdążyć i wszystko zapakować nam towarzyszyła.

Jej! Dość pesymistycznie zaczęłam, jakbym się nie cieszyła tym minionym czasem. Nie jest tak oczywiście! Myślę, że był to czas wyjątkowy, jak zaraz przeczytacie pełen wielu bardzo miłych i radosnych spotkań, których bardzo potrzebowaliśmy, ale ta refleksja jest potrzebna by w następne święta może zatrzymać się na dłużej ;)

OK! To teraz już tak mniej poważnie, żeby nie powiedzieć - nie-poważnie :) Jak już wspomniałam mimo wyjazdu na Wigilię, Święta i Sylwestra do moich rodziców krzątaniny było co niemiara: sprzątanie, mycie okien, wieszanie wypranych firanek, pakowanie prezentów, rozkładanie choinki, itd., itp…. A propos, oto ubrana choinka, jeszcze z prezentami :)

100_3469.JPG

Do tego niestety Andrzejek dłużej w pracy musiał zostawać bo na dni między świętami a Nowym Rokiem wziął urlop więc musiał troszkę nadgonić. No i jeszcze siebie musieliśmy spakować. UFFF! Nie było łatwo, samochód był cały wypakowany, ale udało się i w Wigilię rano wyruszyliśmy w podróż. Dotarliśmy wczesnym popołudniem. Niedługo po nas, nim zasiedliśmy do stołu, pojawili się niespodziewani goście, jak to na Wigilię przystało. Nikogo nie uprzedzając przyjechali do nas ciocia i wujek z Francji. Zrobili prawdziwą niespodziankę! Gdy przed modlitwą przed wieczerzą Andrzej upomniał się o dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa (bo o nim zapomnieliśmy) to żeśmy się śmiali, że przecież już się pojawił i to podwójnie więc tym bardziej już nie trzeba ;) Podzieliliśmy się opłatkiem życząc sobie wszystkiego co najlepsze i wzruszając się tym, że możemy być razem w ten szczególny czas, po czym zasiedliśmy do stołu. A oto zdjęcie przy wigilijnym stole. Nawet mały Staś miał swoje miejsce.

100_3476.JPG

Dzięki wujkowi i cioci była to taka egzotyczna (ananas), polsko-francuska kolacja. Poza naszymi tradycyjnymi potrawami: zupa grzybowa, karpik, i przepyszne kluski z makiem na które wszyscy, a szczególnie tata, czekają cały rok, pojawiła się na przystawkę tłusta wątroba z gęsi albo kaczki (już nie pamiętam), wędzony łosoś i grzanki. Na szczęście zapomnieli o ślimakach. Naprawdę, wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, a szczególnie tata. Kto widział pamiętne nagranie sprzed kilku lat, gdy ciocia z wujkiem też byli u nas na święta i uraczyli tatę ślimakami, ten wie o czym mówię :) :) :)

Po kolacji był czas na prezenty. W tym roku Staś był Mikołajkiem, jako najmłodszy obecny członek rodziny (Zosia niestety jeszcze w szpitalu wtedy była). Ponieważ upominków była cała masa to małemu Stasiowi-Mikołajkowi pomagał Duży Staś-Dziadek.

100_3482.JPG

100_2261.JPG

100_2263.JPG

My ze Stasiem-Mikołajkiem dostaliśmy całą kolekcję książek o przygodach małego Mikołajka :) Bardzo się ucieszyliśmy z tego prezentu i teraz co wieczór Andrzejek czyta nam jedno opowiadanie.

Kolejne dni świąteczne mijały nam dość szybko i obfitowały w wiele rodzinnych i przyjacielskich spotkań. Z racji tego że ciocia z wujkiem zatrzymali się u nas to odwiedzały nas ich dzieci, w tym Kamilka ze swoją trójeczką. Było więc gwarno i wesoło a Staś miał okazję poznać swoja rodzinkę, szczególnie tych młodszych członków. Staszek lubi przebywać z innymi dziećmi, ciekawi go co robią, lubi się przyglądać i bawić razem. Nie trzyma się wtedy kurczowo mojej bluzki tylko idzie do innych.

W pierwszy dzień świat zapoczątkowaliśmy nową świecką tradycję przyjacielsko-kolędowych spotkań z przyjaciółmi u Kamili, Sławka i Antosia. Zebrała się nas niezła gromadka: gospodarze, my ze Stasiem, nasza kochana Agatka i Krzyś, oraz Paulinka i Grześ z Gabrysią i Marysią. Rozmowom nie było końca i jedzonko było przepyszne. Panowie testowali wytrzymałość dziecięcych zabawek, których na szczęście było dużo więc dzieci nie protestowały ;) Co prawda w tym roku nie udało nam się pokolędować, ale za rok zamierzamy poprawić :)

Po świętach kontynuowaliśmy spotykanie się z kim tylko się da. I tak nawiedziliśmy Olę i wraz z nią spotkaliśmy się u nas (czyt. u moich rodziców) z Iwonką i Tomkiem, którzy przyjechali na święta z Londka. Poprawiliśmy spotkanie u Kamilki i Sławka nawiedzając ich powtórnie a także odwiedziliśmy Agatkę w Gackach.

Chyba najmilszym spotkaniem w tym czasie były odwiedziny u Sylwii, Łukasza i Zosi. Dziewczyny, zdrowe i szczęśliwe, że w końcu nadszedł ten dzień, wyszły ze szpitala w niedzielę po świętach. My zawitaliśmy do nich w poniedziałek.  Zobaczyliśmy Kruszynkę-Zosieńkę po raz pierwszy na żywo. Była wtedy taka maleńka, jak laleczka dla małych dziewczynek. Wszystko miała takie maleńkie: rączki, nóżki, paluszki, buzię,… tylko brzuszek taki okrąglutki, bo rodzice regularnie karmią by Maleńka pięknie rosła. I rzeczywiście widać efekty, stąd napisałam, że była. Widziałam ją ostatnio poprzez Skype’a i zauważyłam, że buzia jej się zaokrągliła. Nabiera ciałka :) Choć tak naprawdę to wciąż jest kruszynką, szczególnie w porównaniu ze Stasiem. Zresztą sami przekonajcie się jaka jest śliczna.

100_2310.JPG

100_2320.JPG

100_2322.JPG

Na tym ostatni zdjęciu można zobaczyć jaka jest między Zosią i Stasiem różnica. Poza tym mogliśmy się przymierzyć jak nam będzie z dwójką ;)

Łukasz i Sylwia pięknie dbają o Zosieńkę. Niczego Maleńkiej nie brakuje. Szczególnie należy docenić Łukasza, który mocno angażuje się w opiekę: przewija, karmi, nosi… Ostatnio posłali mi zdjęcia jak Łukasz i Zosia pięknie śpią razem i Zosia się tak śmiesznie wyciąga. Po prostu rewelacja!!!

Przypieczętowaniem całych tych naszych świątecznych ferii był Sylwester. Rodzice oddali nam wielką przysługę i postanowili spędzić noc sylwestrową z wnukiem, a nam pozwolili się wybrać na imprezę. Więc zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy do naszych przyjaciół do ukochanego Krakowa na taneczno-planszową posiadówkę :) Jak dobrze, że choć raz do roku jest taka okazja i możliwość spotkania się w tak licznym gronie i spokojnego pogadania i podzielenia się tym co u nas się dzieje. Odkąd wszyscy skończyliśmy studia, zaczęliśmy pracować i częściowo żeśmy się rozjechali, tych okazji do wspólnych spotkań jest coraz mniej. Wszyscy jacyś tacy strasznie zapracowani i zaganiani jesteśmy. Ech, to już nie to co kiedyś gdy po wtorkowej wieczornej Mszy u Dominikanów szło się nad Wisłę pospacerować lub coś zjeść na mieście albo u kogoś z nas. Hmmm… Gdzie się podziały tamte wtorki, albo niedziele i “dziewiątki” i śniadania po “dziewiątkach” :)

I zakończę dziś taką nostalgiczna nutą. Nic, tylko na studia, do tego czasu by się wróciło… Beztroskiego czasu…

To może jeszcze piosenka, która melodyjnie taka nostalgiczna jest i którą baaaaaarrrrrdzo lubię! ;)

Czesław Śpiewa, Maszynka do świerkania

Komplet jedynek

Aneczka 15 styczeń 2010

Dziś wykluła się nam ostatnia jedynka, więc mamy juz komplet. Teraz będziemy zbierać dwójki. Jedna już jest. A to aktualna Stasiowa paszczęka:

Obiecałam poświąteczny wpis, ale wciąż cierpię na chroniczny brak czasu, więc jak tylko znajdzie się chwilka to obiecuję nadrobić zaległości. I mam nadzieję dołożyć niespodziankę - spełnienie prośby pewnych naszych blogowiczów ;) Ale na razie ciiiii…. Nic więcej nie piszę bo to ma być niespodzianka ;)

Zimowe spacery

Aneczka 5 styczeń 2010

Wczoraj była u nas przepiękna pogoda. Mnóstwo śniegu, mróz, piękne, czyste, błękitne niebo i słońce. W sam raz pogoda na spacer i robienie zimowych zdjęć. Postanowiłam po raz pierwszy od jesieni wybrać się ze Stasiem na lotnisko. To niedaleko naszego domu. Latem bywałam tam codziennie, ale odkąd zrobiło się zimno wolałam trzymać się jak najbliżej domu i chodziłam na spacery tylko po osiedlu. Jest to bardzo dobre miejsce na przechadzki bo jest tam w taki zwykły dzień spokojnie i cicho.A przy takiej pogodzie jak wczoraj to chyba każdy się cieszył że mamy coś takiego jak zima i ani myśli o podróżach w ciepłe kraje. Jest raczej odwrotnie: to ci mieszkańcy krajów wiecznego lata powinni nam zazdrościć. :)

Zrobiłam trochę zdjęć. Te są moim zdaniem najciekawsze.

100_3572.JPG

A to alejka, którą spacerujemy (po lewej teren lotniska a po prawej łąki na których pasa się konie z pobliskiej hodowli). W tle możecioe zauważyć pobliskie góry. Podobno przy dobrej widoczności widac Babią Górę.

100_3573.JPG

(tu na odwrót)

100_3574.JPG

100_3575.JPG

100_3579.JPG

100_3580.JPG

Jak widać mimo zimy krety nie próżnują.

100_3582.JPG

A to my :)

100_3585.JPG

I komin.

100_3587.JPG

A to z dziś z małego parku na naszym osiedlu.

100_3594.JPG

100_3595.JPG

100_3598.JPG

100_3603.JPG

I Staś :)

100_3606.JPG

Kolejne dwa

Aneczka 30 grudzień 2009

Kończymy ten rok z kolejnymi dwoma nowymi zębami. Chociaż,… pozostał jeszcze Sylwester i coś jeszcze może się wykluć. Jak widać wychodzenie nowych ząbków nabrało tempa. Następnym razem pewnie wyjdą 3 nowe albo 4 jeśli to ciąg geometryczny (ech! moja matematyczna natura się odzywa). A stasiowa szczęka wygląda teraz tak:

Nieco krzywo, ale uroczo :) Niestety zaczął zgrzytać tymi swoimi mleczakami. Dźwięk jest przeraźliwy, nie możemy tego słuchać bo aż ciarki po plecach przechodzą.

To taki wpis na szybko. Podsumowanie świąt i sylwestra w nowym roku, gdy się wszystko spokojnie ułoży w głowie :)

Ach, ale może dodam coś do tańczenia w sylwestrową noc. Jedna z piosenek, którą bardzo lubię: Shantel, Disko Partizani

Chrzest

Aneczka 26 grudzień 2009

Dziś wyjątkowy dzień dla mnie - kolejna rocznica mojego chrztu. Kilka lat temu zdałam sobie sprawę jak wyjątkowe i jak piękne było to wydarzenie. Gdy myślę o nim ogarnia mnie wielka radość. Stałam się dzieckiem samego Boga. I tak jak przy chrzcie Jezusa, tak też nade mną wypowiedział on słowa: “To jest moja córka umiłowana, w której mam upodobanie.” I można by powiedzieć, że nie ma w tym nic wyjątkowego, każdy przecież zachwyca się małym ślicznym dzieckiem. Ale On przecież jest poza czasem, ponad czasem, i w tym momencie widział mnie CAŁĄ, całe moje życie, wszystko co dobre, ale też wszystko co złe, wszystkie moje grzechy. I mimo tego wszystkiego wciąż mówi: “To jest moja córka umiłowana!”. Jakże wielka jest miłość Boga.  Ogarnia mnie wzruszenie i radość. Jestem bardzo szczęśliwa gdy wspominam tą chwilę. :)

Kolejnym  momentem uzmysławiania sobie Bożej miłości były narodziny Stasia. Gdy pojawił się na świecie ogarnęła mnie niespodziewanie taka wielka fala uczuć, fala miłości. Ona spadła na mnie tak nagle. Nie jak miłość między kobietą a mężczyzną, która rozwija się powoli choć niektórzy mogą twierdzić, że ona też przychodzi nagle: pierwsze spojrzenie, zakochanie. Ale to jest co innego. Myślę, że wszystkie mamy mnie rozumieją i wiedza o czym mówię. Przy czym muszę zaznaczyć, ze nie chodzi tu o to, że ta miłość do dziecka jest większa. Jest inna i taka totalnie bezwarunkowa i od razu wręcz przytłacza jej ogrom. Zatem, tak jak mówi Pismo Święte, skoro ja, niedoskonały człowiek, potrafię tak kochać moje dziecko, to jakże wielka musi być miłość, którą ma do mnie Ten który jest doskonały?

Pozdrawiamy świątecznie :)

Tak sobie piszę przedświątecznie…

Aneczka 20 grudzień 2009

… bo już dawno nowego wpisu nie było i chyba się trochę stęskniłam ;) Nie żeby nie było o czym pisać bo dzieję się i to dużo i chyba w tym sęk, że jakoś tak czasu brak ostatnio.

Jednym z najważniejszych wydarzeń jest drugi ząb Stasia. Wyszedł niepostrzeżenie, bez gorączkowania i większego marudzenia, tylko bardzo intensywne ślinienie i gryzienie wszystkiego co popadnie. Zauważyłam go w czwartek 18. grudnia więc ten dzień przyjmuję jako dzień jego ukazania się światu. Więc na dziś stasiowa szczęka wygląda tak:

Jak widać z naszego Stasia to niezły oryginał i jak stwierdziło kilku naszych znajomych, mógłby pracować jako kasownik. :)

U nas już świąteczna zawierucha, przynajmniej ja czuję takie parcie, że już czasu niewiele a sporo rzeczy jeszcze do zrobienia. Na szczęście wyjeżdżamy do rodzinki więc takie bardzo gruntowne porządki można odłożyć do wiosny, ale mimo wszystko zlitowałam się nad naszymi oknami, które nie były myte już chyba od roku! (aż wstyd się przyznać!). Jeszcze tylko jedno mi zostało i już uprane firanki do uprasowania i zawieszenia. Poza tym standardowo trochę odkurzania i jakąś podłogę się ścierką przeleci (nie uznaję mopa, mycie podłogi tylko ze ścierą w ręku i na kolanach).

Wczoraj udało nam się za jednym zamachem zrobić zakupy prezentowe. Jest to wyczyn nie lada. Tydzień wcześniej z moją siostrą na konspiracyjnym spotkanku powymieniałyśmy się listami prezentów dzięki czemu wczoraj z gotową listą odwiedzaliśmy sklepy i było dużo, dużo łatwiej. Jedyną osobą dla której nie mieliśmy wybranego prezentu był Staś. Oczywiście jakaś zabawka, tylko jaka??? Ja zgłupiałam. Andrzejek też… Nadludzkimi siłami wybraliśmy coś i zobaczymy jaka bedzie reakcja. Mam jednak nieodparte wrażenie, że kupilismy tak pod nasze upodobania. Powiem Wam, że o wiele łatwiej jest mi wybierać prezent dla cudzego dziecka, nie swojego. Moja mama stwierdziła, że ona miała tak samo więc wnioskuję, że to norma. Ciekawe jak teraz jej się kupuje zabawki dla wnuków.

O właśnie!!! Nasza rodzina powiększyła się!!! Mam małą bratanicę Zosię, która przyszła na świat 30 listopada. Zosieńka jest maluteńka, prawdziwa kruszynka ponieważ niestety musiała się urodzić 2 miesiące przed terminem. Ważyła tylko 1500 gram. Na szczęście jest silną dziewczynką i nie potrzebowała żadnego wspomagania ani poważnych leków. Rośnie karmiona pysznym maminym mlekiem i jak dobije do 2 kg to pozwolą jej i mamie wrócić do domu. Niestety nie uda się to na Święta, ale być może tuż po, może nawet w drugi dzień Świąt. Śmieszne jest to, że Zosia taka mała, Staś taki duży, a to przecież rówieśnicy z jednego roku i za jakieś 3 lata nie będzie między nimi różnicy.

Jej! Jeszcze tyle do zrobienia w domu, coś upiec też bym chciała i sałatkę chcemy zrobić by zabrać ze sobą. I też najprzyjemniejsze przede mną: czyli pakowanie. Uwielbiam to!!! A do tego w tym wszystkim nie można zgubić tego co najważniejsze, czyli swojego ducha, którego też przygotować należycie trzeba. Zatem do spowiedzi jeszcze przed Wigilią trzeba iść, by zrzucić brudy i błoto, by Dzieciątko miało się gdzie narodzić.

Owocnych przygotowań dla wszystkich przede wszystkim tych w środku, reszta nie jest aż tak istotna.

PS. Wiem, że za te ostatnie słowa dostanie mi się od wszystkich pań domu, na których głowach przygotowanie Wigilii dla całej zjeżdżającej się rodzinki i trudno o dystans. Zatem tym wszystkim tego właściwego dystansu życzę.

Spóźniona piosenka imieninowa dla Andrzejka

Aneczka 1 grudzień 2009

Z najlepszymi życzeniami od żoneczki :)

Piosenka o Andrzeju

Staś - wersja czarno-biała, czyli zrobiony na szaro ;)

Aneczka 29 listopad 2009

Ostatnio ze Stasiem troszkę bawiliśmy się aparatem. Oto efekty:

100_3331.JPG

100_3334.JPG

100_3335.JPG

100_3345.JPG

100_3337.JPG

100_3341.JPG

Uwielbiam ten uśmiech :)

Staś skończył wczoraj 9. miesięcy (uzmysłowiła mi to moja mama gdy z nią wczoraj rozmawiałam, ja prawie to przegapiłam). Raczkuje już z zawrotną prędkością, bardzo rzadko pełza i robi już konkretne przymiarki do chodzenia. Udaje mu się przy sofie zrobić kilka kroków do boku, wchodzi na wszystko by przy tym stać i ze wszystkiego potrafi zejść. Ponadto jeśli dwa obiekty są blisko siebie to przemieści się od jednego do drugiego np.: od stolika do mamy, od krzesła do mamy, od pralki do mamy, od wanny do mamy,… i od taty do mamy, hihihi… OK, przyznaję, że w tym wypadku czasami też na odwrót ;) Ponadto rozmawiamy a te rozmowy wyglądają tak:

Staś: A!

Mama/tata: A!

S: Aaaa!

M/T: Aaaa!

……

S: Aa!

M/T: Aaaa!

Nasza przyjaciółka Agatka stwierdziła, że dobrze zaczął - od początku alfabetu. Ja jej odpowiedziałam, że w takim razie boję się kolejnej litery, bo wtedy wszystko będzie na “beeee”. Kilka dni temu rzeczywiście pojawiło się “b” ale w wersji “bababa…” (babcia jest bardzo szczęśliwa ;)) i “bułabułabuła…” (może tak teraz będzie sygnalizował, że głodny jest i porządną bułkę mam mu dać :)). W każdym bądź razie rozgaduje się coraz bardziej.

I jeszcze kilka zdjęć, tym razem w kolorze, bo dziadkowie, którym szczególnie chcę ten wpis zadedykować, od kilkunastu dni usilnie domagali się nowych stasiowych zdjęć.

Po skonsumowaniu kukurydzianych chrupek:

100_3362.JPG

A tu, proszę jaki pobożny

100_3369.JPG

I z maminką (pragnę zwrócić Wasza uwagę, ze Staś ma na plecach zachustowanego zająca, dla wtajemniczonych jest to wiązanie kangurek z tyłu, za chustę służył mój szalik; wiem, trochę nie podociągane ;))

100_3376.JPG
A na koniec filmik: nowa zabawa chłopaków.

http://www.youtube.com/watch?v=YR5HgOL30ZE

Zapraszamy do reklamy

Aneczka 28 listopad 2009

Niniejszym tym wpisem otwieram na naszym blogu blok reklamowy.

Mamy przyjaciół, którzy robią piękne rzeczy i warto by ich i ich usługi tutaj polecić. Są związani z branżą ślubno-weselną, więc jeśli ktoś z Was lub Waszych przyjaciół i bliskich planuje niedługo ślub i wesele, to warto się tym zainteresować.

Bartek jest fotografem. Udokumentował naszą ślubną uroczystość a także naszych wspólnych przyjaciół. Klikając tutaj sami się przekonacie jak piękne zdjęcia robi. Wśród nich można znaleźć także nasze :) Byliśmy bardzo zadowoleni i zachwyceni, szczególnie albumem, który dla nas przygotował.

Tomek jest wodzirejem i wraz ze swoim kolegą tworzą duet Wodzirej-DJ i zajmują się muzyczno-zabawową oprawą wesela. My z Andrzejkiem z doświadczenia wiemy jak dobrze się bawiliśmy na tych weselach, które prowadził wodzirej. Trudno znaleźć zespół muzyczny, który mógłby mu dorównać. A tutaj zobaczycie ofertę Tomka i kilka zdjęć.

Linki do stron znajdziecie też z boku w kategorii Warto skorzystać. Polecamy!!!!

Po reklamie ;)

Nastpny »