“Bóg jest MIŁOŚCIĄ” 1J 4, 8 … czyli codzienność i niecodzienność rodzinki Sawickich

A chinese lion statue

FallSeason1.0 is a free, lightweight, tableless, fluid W3C-compliant WordPress Theme by Sadish Bala, based on a design by NodeThirtyThree.

Zagłosuj na nasze zdjęcia :)

Aneczka 10 marzec 2010

Zachęceni przykładem innych postanowiliśmy wziąć udział w konkursie fotograficznym na najsłodszego maluszka. Jako, że konkurs organizowany jest przez producenta chust to i chusty są do wygrania, na które mamy wielka chrapkę. Forma konkursu jest ciekawa: będzie trwał do końca maja i co miesiąc nagrody otrzymują zdjęcia, które uzyskają najwięcej głosów a głos można oddać codziennie na wybrane jedno lub kilka zdjęć, na każde jeden głos na dzień. Na początku nowego konkursowego miesiąca liczba głosów się zeruje i lecimy od początku. Więc jednym słowem chodzi o to by wyklikać sobie jak najwięcej głosów. Zatem mamy prośbę - jeśli nasze zdjęcia Wam się podobają to wejdźcie na linki poniżej i zagłosujcie na nie, a najlepiej róbcie to codziennie :) Ja wrzuciłam dwa następujące nasze zdjęcia:

100_12461.JPG

Tu można na nie głosować: Ramię, na kórym można się wesprzeć
100_3341.JPG

A na to tu: Staś zrobiony na szaro ;)

No i podlinkuję też nasza konkurencję :) To zdjęcie Ani i jej córeczki Różyczki, które też bierze udział w konkursie. Uwielbiam je!!! A skoro możecie oddać jednocześnie i na nie także głos to proszę: tutaj głosuj na Anię i Różyczkę.

Już teraz dziękujemy Wam serdecznie za wszystkie głosy :)

Pierwsze urodziny Stasia

Aneczka 1 marzec 2010

Stało się. Wczoraj nasz mały Staś obchodził pierwszą rocznicę urodzin. Tradycyjnie pytamy siebie: kiedy to minęło? Przecież dopiero co się urodził i był taki malutki, a dziś już zaczyna chodzić. Już nie jest niemowlaczkiem. Jest już małym chłopcem. Wspominaliśmy też poród i czas oczekiwania na niego. Dla odświeżenia pamięci troszkę zdjęć.

Staś po tamtej stronie, czyli wielorybica na brzegu ;)
100_11831.JPG

100_1184.JPG
Staś w dniu narodzin:

100_1189.JPG

100_1193.JPG

100_1194.JPG

W drugim tygodniu życia: Maleńki Staś.

A teraz nasz chłopak wygląda tak:

100_3670.JPG

A oto obiecane chodzikowe filmiki: Staś chodzi cz. 1, Staś chodzi cz. 2.

Ale nam wyrósł!

Obchody urodzinowe były raczej skromne, takie nasze familijne. Był kawałek ciasta ze świeczką i śpiewaliśmy “Sto lat!”. Odbijemy to sobie za tydzień gdy przyjadą do nas dziadkowie, przyjdą ciocie, wujkowie i kuzynki. Wtedy będzie impreza :)

A na razie niech nam Staś dalej tak pięknie rośnie i dzielnie poznaje świat.

PS. Brakujące filmiki  zostaną dołączone jak tylko się załadują.

Rewolucja

Aneczka 23 luty 2010

Dziś nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Siedzieliśmy ze Stasiem na dywanie. W pewnym momencie on, odwrócony do mnie tyłem, w coś wpatrzony, sam, nie podpierając się niczym, po prostu wstał i po sekundzie runął z powrotem na pupę. To było niesamowite. Zupełnie o nic się nie wspierał, nawet rączkami o podłogę. Wstał tak jak zwykle wstaje się z klęczek. WOW! To przecież jest bardzo trudne tak wstać. Ucieszyliśmy się strasznie, śmialiśmy się i biliśmy brawo.

Stwierdziłam, że Staś musi w takim razie przede mną ukrywać coś więcej, że on potrafi więcej niż jest świadom mi pokazać. W związku z tym gdy stanął przy stoliku rozpostarłam ramiona i wyciągnęłam do niego ręce mówiąc “Chodź do mamy.” zachęcając by podszedł do mnie. I… zrobił 4-5 samodzielnych kroków! I znów radość i brawa. Gdy znów po jakimś czasie stanął przy stoliku ja ponownie wyciągam do niego ręce. I znów te kilka kroczków. I tak kilka razy i za każdym razem tych kroczków coraz więcej i za każdym razem radość, duma i brawa. Ostatecznie Stasiowi udaje się samodzielnie przejść około 1,5 metra! Niesamowite!!! Nasz mały synek chodzi. Staszkowi zdarzało się już ustać w jednym miejscu bez przytrzymywania przez chwilkę i na łóżku robił czasami 1-2 kroczki. Andrzejka siostra mówiła, że w takim razie jak już raz się odważy zrobić kilka kroków sam to dalej nauka chodzenia już szybko pójdzie, ale nie sądziłam, że aż tak szybko. Zaskoczenie nasze tym większe, że w ogóle nie staraliśmy się Stasia jakoś tak zbyt wcześnie zachęcać do samodzielnego chodzenia. Na jednej z wizyt lekarz zwrócił nam uwagę, żeby nie podawać dziecku rąk, nie prowadzić za rączkę, bo to może prowadzić do problemów z nogami, więc tego nie czyniliśmy. Staś tyle ile sam chciał i uważał chodził przy meblach i raczkował oczywiście. Miał zacząć sam. No to zaczął. OK, troszkę mu w tym pomogłam, zmotywowałam go, ale przecież nie poprowadziłam za rękę :) Spodziewałam się, że będzie jak zawsze gdy tak robię, czyli przeraczkuje do mnie.

I tak to dzieci lubią radośnie zaskakiwać rodziców. Obiecuję, że jeśli uda się coś nagrać z chodzenia to wstawię do oglądania. Pozdrawiamy Was radośnie!

Brawo, brawo! A kuku!

Aneczka 22 luty 2010

Zacznę od nadrobienia zaległości. Ostatnio obiecywałam kilka filmików ze Stasiem w roli głównej. Niestety nie wszystkie udało mi się umieścić w Internecie. Oto dwa, które mimo problemów się tam znalazły. Najpierw „Staś i ziemniaczek”. Wybaczcie drganie obrazu ale nagrywając nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Myślę, że mnie rozumiecie. Ziemniak był wszędzie,… no dobrze, może na suficie go nie było, ale co najważniejsze kilka kęsów trafiło też do buzi. 

Drugi to „Staś – destrukcja”. Uwielbiam ten błysk w oku, który widać było gdy zauważył aparat. UWIELBIAM!!! Kocham patrzeć na niego gdy się tak sam bawi i gada sam ze sobą, jakby sam sobie opowiadał co widzi, co robi. Dzieje się tak np. gdy stoi przy drzwiach balkonowych i wygląda za okno na świat. To jest rozkoszne! Lubię też razem z nim spać i budzić się. Dziś ja obudziłam się pierwsza i tak sobie patrzyłam jak się obraca z jednego boku na drugi, przeciąga raz i drugi, w końcu otwiera lekko oczy, patrzy na mnie i szybko podnosi się i tymi zaspanymi oczkami patrzy radośnie i mówi do mnie: „Aa! Aa!” czyli takie jego: „Dzień dobry mamo! Już się obudziłem! Też wstawaj!”  Jak tu nie kochać takiego chłopaka?

W zeszłym tygodniu we wtorek Staś ni stąd ni zowąd zaczął klaskać. Często mu ten gest pokazywałam ale bez rezultatów. A tu nagle Staś bije brawo, brawo! Następnego dnia nauczyłam go robić a kuku, czyli dłońmi zasłaniamy oczy, po chwilce szybko odsłaniamy i mówimy „A kuku!”. Oczywiście Staś „a kuku” nie mówi ale pięknie zakrywa oczy, czasami gdy nie trafi to uszy lub nos ;)

Ostatni czas to tak jakby w Stasiu coś się odblokowało i coraz intensywniej zaczyna nas naśladować. Widać, że zaczął już panować nad swoim ciałem. Od około miesiąca robi już tez „papa” i naśladuje kichnięcia oraz kaszlnięcia gdy ktoś przy nim to robi.  I zrobił się troszkę nieśmiały – zaczął się wstydzić gdy kogoś widzi po raz pierwszy lub po długim czasie niewidzenia. W ogóle on już tyyyyyyle potrafi , że mogłabym tylko pisać i pisać. Jest ruchliwy. Jeszcze nie chodzi sam, ale gdy tylko mam jakiś punkt podparcia to natychmiast staje przy nim na nogi i można zaobserwować jak pewnie się czuje. Czasami tylko plecami lub pupą opiera się o coś i macha rączkami. Niekiedy też przy przejściu od jednego przedmiotu do drugiego (np. od sofy do stolika) nie schodzi do raczkowania tylko robi samodzielnie i szybko ten jeden krok.  Około miesiąc temu zaczął też sam schodzić z naszego łóżka. Z wchodzeniem jeszcze jest problem bo jest za wysokie dla niego, podobnie sofy w dużym pokoju. Ale gdy byliśmy przez ostatnie kilka tydzień w Kędzierzynie u rodziców Andrzejka, przekonaliśmy się, że to też potrafi, gdyż bez trudu wchodził na niskie wersalki jakie tam są.

Oh!,… i tak bym mogła bez końca opowiadać o nim… Ooo! Np. nauczyłam go niedawno wkładać mniejszy przedmiot do większego i teraz potrafi już chować klocki do pudełka albo ładuje zabawki na wywrotkę. Ale na razie tyle bo zbliżają się bardzo ważne urodziny i trzeba się na nie przygotować ;)

PS. A niespodzianka, o której tez pisałam niedawno niestety na razie musi poczekać. Za mało czasu, za dużo spraw na głowie.

Znów o zębach - pełna symetria

Aneczka 31 styczeń 2010

Dziś kolejny ząbek zaliczony. W buzi panuje pełna symetria. Teraz będzie się lepiej gryzło (mamę najchętniej) i lepiej zgrzytało ;)

A oto najlepsze dowody na to, że zęby się przydaj.

Staś pewnego dnia był tak głodny, że dobrał się do jabłuszek, które leżały na podłodze w kuchni. Zapomniał tylko je odpakować… ale i tak sobie poradził ;)

100_3610.JPG

Zlitowaliśmy się w końcu nad nim i dostał obrane jabłko by je normalnie zjeść.

100_3618.JPG

100_3619.JPG

100_3624.JPG

Jak łatwo zauważyć samodzielne jedzenie go pochłania. Oto efekty:

100_3626.JPG

Chciałam zamieścić też kilka filmików prezentujących jak Staś samodzielnie je, ale YouTube odmawia posłuszeństwa więc będą następnym razem jeśli uda mi się je załadować na serwer.

Staś to mały rozrabiaka i urwis, który lubi wchodzić i zaglądać tam gdzie nie powinien:

100_3640.JPG

100_3638.JPG

Chwilami zmienia się w słodkiego, eleganckiego chłopczyka, który lubi pozować do zdjęć:

 100_3550.JPG

100_3553.JPG

A najczęściej jest poprostu moim Stasiem! :)

100_36501.JPG

Wpis poświąteczny - Boże Narodzenie 2009

Aneczka 25 styczeń 2010

Zawsze gdy zbliżają się święta pragniemy by był to czas wyjątkowy. Chcemy je jak najlepiej przeżyć. Nam z Andrzejkiem zawsze zależy na tym by się jakoś tak zatrzymać, zamyślić nad ich tajemnicą choć na chwilkę. Czy się to udało w tym roku? Hmmm… Zawsze pozostaje wrażenie, że nie do końca, że tego wyciszenia, tego skupienia było jakoś za mało, że jakoś to tak uciekło.  Zawsze w tym przeszkadzają i to często dość skutecznie całe te przygotowania. I choć jak zwykle jechaliśmy do rodziców więc cały ciężar gotowania, sprzątania itd., nie spadał na nas to i tak ta atmosfera krzątaniny, zdenerwowania by ze wszystkim zdążyć i wszystko zapakować nam towarzyszyła.

Jej! Dość pesymistycznie zaczęłam, jakbym się nie cieszyła tym minionym czasem. Nie jest tak oczywiście! Myślę, że był to czas wyjątkowy, jak zaraz przeczytacie pełen wielu bardzo miłych i radosnych spotkań, których bardzo potrzebowaliśmy, ale ta refleksja jest potrzebna by w następne święta może zatrzymać się na dłużej ;)

OK! To teraz już tak mniej poważnie, żeby nie powiedzieć - nie-poważnie :) Jak już wspomniałam mimo wyjazdu na Wigilię, Święta i Sylwestra do moich rodziców krzątaniny było co niemiara: sprzątanie, mycie okien, wieszanie wypranych firanek, pakowanie prezentów, rozkładanie choinki, itd., itp…. A propos, oto ubrana choinka, jeszcze z prezentami :)

100_3469.JPG

Do tego niestety Andrzejek dłużej w pracy musiał zostawać bo na dni między świętami a Nowym Rokiem wziął urlop więc musiał troszkę nadgonić. No i jeszcze siebie musieliśmy spakować. UFFF! Nie było łatwo, samochód był cały wypakowany, ale udało się i w Wigilię rano wyruszyliśmy w podróż. Dotarliśmy wczesnym popołudniem. Niedługo po nas, nim zasiedliśmy do stołu, pojawili się niespodziewani goście, jak to na Wigilię przystało. Nikogo nie uprzedzając przyjechali do nas ciocia i wujek z Francji. Zrobili prawdziwą niespodziankę! Gdy przed modlitwą przed wieczerzą Andrzej upomniał się o dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa (bo o nim zapomnieliśmy) to żeśmy się śmiali, że przecież już się pojawił i to podwójnie więc tym bardziej już nie trzeba ;) Podzieliliśmy się opłatkiem życząc sobie wszystkiego co najlepsze i wzruszając się tym, że możemy być razem w ten szczególny czas, po czym zasiedliśmy do stołu. A oto zdjęcie przy wigilijnym stole. Nawet mały Staś miał swoje miejsce.

100_3476.JPG

Dzięki wujkowi i cioci była to taka egzotyczna (ananas), polsko-francuska kolacja. Poza naszymi tradycyjnymi potrawami: zupa grzybowa, karpik, i przepyszne kluski z makiem na które wszyscy, a szczególnie tata, czekają cały rok, pojawiła się na przystawkę tłusta wątroba z gęsi albo kaczki (już nie pamiętam), wędzony łosoś i grzanki. Na szczęście zapomnieli o ślimakach. Naprawdę, wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, a szczególnie tata. Kto widział pamiętne nagranie sprzed kilku lat, gdy ciocia z wujkiem też byli u nas na święta i uraczyli tatę ślimakami, ten wie o czym mówię :) :) :)

Po kolacji był czas na prezenty. W tym roku Staś był Mikołajkiem, jako najmłodszy obecny członek rodziny (Zosia niestety jeszcze w szpitalu wtedy była). Ponieważ upominków była cała masa to małemu Stasiowi-Mikołajkowi pomagał Duży Staś-Dziadek.

100_3482.JPG

100_2261.JPG

100_2263.JPG

My ze Stasiem-Mikołajkiem dostaliśmy całą kolekcję książek o przygodach małego Mikołajka :) Bardzo się ucieszyliśmy z tego prezentu i teraz co wieczór Andrzejek czyta nam jedno opowiadanie.

Kolejne dni świąteczne mijały nam dość szybko i obfitowały w wiele rodzinnych i przyjacielskich spotkań. Z racji tego że ciocia z wujkiem zatrzymali się u nas to odwiedzały nas ich dzieci, w tym Kamilka ze swoją trójeczką. Było więc gwarno i wesoło a Staś miał okazję poznać swoja rodzinkę, szczególnie tych młodszych członków. Staszek lubi przebywać z innymi dziećmi, ciekawi go co robią, lubi się przyglądać i bawić razem. Nie trzyma się wtedy kurczowo mojej bluzki tylko idzie do innych.

W pierwszy dzień świat zapoczątkowaliśmy nową świecką tradycję przyjacielsko-kolędowych spotkań z przyjaciółmi u Kamili, Sławka i Antosia. Zebrała się nas niezła gromadka: gospodarze, my ze Stasiem, nasza kochana Agatka i Krzyś, oraz Paulinka i Grześ z Gabrysią i Marysią. Rozmowom nie było końca i jedzonko było przepyszne. Panowie testowali wytrzymałość dziecięcych zabawek, których na szczęście było dużo więc dzieci nie protestowały ;) Co prawda w tym roku nie udało nam się pokolędować, ale za rok zamierzamy poprawić :)

Po świętach kontynuowaliśmy spotykanie się z kim tylko się da. I tak nawiedziliśmy Olę i wraz z nią spotkaliśmy się u nas (czyt. u moich rodziców) z Iwonką i Tomkiem, którzy przyjechali na święta z Londka. Poprawiliśmy spotkanie u Kamilki i Sławka nawiedzając ich powtórnie a także odwiedziliśmy Agatkę w Gackach.

Chyba najmilszym spotkaniem w tym czasie były odwiedziny u Sylwii, Łukasza i Zosi. Dziewczyny, zdrowe i szczęśliwe, że w końcu nadszedł ten dzień, wyszły ze szpitala w niedzielę po świętach. My zawitaliśmy do nich w poniedziałek.  Zobaczyliśmy Kruszynkę-Zosieńkę po raz pierwszy na żywo. Była wtedy taka maleńka, jak laleczka dla małych dziewczynek. Wszystko miała takie maleńkie: rączki, nóżki, paluszki, buzię,… tylko brzuszek taki okrąglutki, bo rodzice regularnie karmią by Maleńka pięknie rosła. I rzeczywiście widać efekty, stąd napisałam, że była. Widziałam ją ostatnio poprzez Skype’a i zauważyłam, że buzia jej się zaokrągliła. Nabiera ciałka :) Choć tak naprawdę to wciąż jest kruszynką, szczególnie w porównaniu ze Stasiem. Zresztą sami przekonajcie się jaka jest śliczna.

100_2310.JPG

100_2320.JPG

100_2322.JPG

Na tym ostatni zdjęciu można zobaczyć jaka jest między Zosią i Stasiem różnica. Poza tym mogliśmy się przymierzyć jak nam będzie z dwójką ;)

Łukasz i Sylwia pięknie dbają o Zosieńkę. Niczego Maleńkiej nie brakuje. Szczególnie należy docenić Łukasza, który mocno angażuje się w opiekę: przewija, karmi, nosi… Ostatnio posłali mi zdjęcia jak Łukasz i Zosia pięknie śpią razem i Zosia się tak śmiesznie wyciąga. Po prostu rewelacja!!!

Przypieczętowaniem całych tych naszych świątecznych ferii był Sylwester. Rodzice oddali nam wielką przysługę i postanowili spędzić noc sylwestrową z wnukiem, a nam pozwolili się wybrać na imprezę. Więc zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy do naszych przyjaciół do ukochanego Krakowa na taneczno-planszową posiadówkę :) Jak dobrze, że choć raz do roku jest taka okazja i możliwość spotkania się w tak licznym gronie i spokojnego pogadania i podzielenia się tym co u nas się dzieje. Odkąd wszyscy skończyliśmy studia, zaczęliśmy pracować i częściowo żeśmy się rozjechali, tych okazji do wspólnych spotkań jest coraz mniej. Wszyscy jacyś tacy strasznie zapracowani i zaganiani jesteśmy. Ech, to już nie to co kiedyś gdy po wtorkowej wieczornej Mszy u Dominikanów szło się nad Wisłę pospacerować lub coś zjeść na mieście albo u kogoś z nas. Hmmm… Gdzie się podziały tamte wtorki, albo niedziele i “dziewiątki” i śniadania po “dziewiątkach” :)

I zakończę dziś taką nostalgiczna nutą. Nic, tylko na studia, do tego czasu by się wróciło… Beztroskiego czasu…

To może jeszcze piosenka, która melodyjnie taka nostalgiczna jest i którą baaaaaarrrrrdzo lubię! ;)

Czesław Śpiewa, Maszynka do świerkania

Komplet jedynek

Aneczka 15 styczeń 2010

Dziś wykluła się nam ostatnia jedynka, więc mamy juz komplet. Teraz będziemy zbierać dwójki. Jedna już jest. A to aktualna Stasiowa paszczęka:

Obiecałam poświąteczny wpis, ale wciąż cierpię na chroniczny brak czasu, więc jak tylko znajdzie się chwilka to obiecuję nadrobić zaległości. I mam nadzieję dołożyć niespodziankę - spełnienie prośby pewnych naszych blogowiczów ;) Ale na razie ciiiii…. Nic więcej nie piszę bo to ma być niespodzianka ;)

Zimowe spacery

Aneczka 5 styczeń 2010

Wczoraj była u nas przepiękna pogoda. Mnóstwo śniegu, mróz, piękne, czyste, błękitne niebo i słońce. W sam raz pogoda na spacer i robienie zimowych zdjęć. Postanowiłam po raz pierwszy od jesieni wybrać się ze Stasiem na lotnisko. To niedaleko naszego domu. Latem bywałam tam codziennie, ale odkąd zrobiło się zimno wolałam trzymać się jak najbliżej domu i chodziłam na spacery tylko po osiedlu. Jest to bardzo dobre miejsce na przechadzki bo jest tam w taki zwykły dzień spokojnie i cicho.A przy takiej pogodzie jak wczoraj to chyba każdy się cieszył że mamy coś takiego jak zima i ani myśli o podróżach w ciepłe kraje. Jest raczej odwrotnie: to ci mieszkańcy krajów wiecznego lata powinni nam zazdrościć. :)

Zrobiłam trochę zdjęć. Te są moim zdaniem najciekawsze.

100_3572.JPG

A to alejka, którą spacerujemy (po lewej teren lotniska a po prawej łąki na których pasa się konie z pobliskiej hodowli). W tle możecioe zauważyć pobliskie góry. Podobno przy dobrej widoczności widac Babią Górę.

100_3573.JPG

(tu na odwrót)

100_3574.JPG

100_3575.JPG

100_3579.JPG

100_3580.JPG

Jak widać mimo zimy krety nie próżnują.

100_3582.JPG

A to my :)

100_3585.JPG

I komin.

100_3587.JPG

A to z dziś z małego parku na naszym osiedlu.

100_3594.JPG

100_3595.JPG

100_3598.JPG

100_3603.JPG

I Staś :)

100_3606.JPG

Kolejne dwa

Aneczka 30 grudzień 2009

Kończymy ten rok z kolejnymi dwoma nowymi zębami. Chociaż,… pozostał jeszcze Sylwester i coś jeszcze może się wykluć. Jak widać wychodzenie nowych ząbków nabrało tempa. Następnym razem pewnie wyjdą 3 nowe albo 4 jeśli to ciąg geometryczny (ech! moja matematyczna natura się odzywa). A stasiowa szczęka wygląda teraz tak:

Nieco krzywo, ale uroczo :) Niestety zaczął zgrzytać tymi swoimi mleczakami. Dźwięk jest przeraźliwy, nie możemy tego słuchać bo aż ciarki po plecach przechodzą.

To taki wpis na szybko. Podsumowanie świąt i sylwestra w nowym roku, gdy się wszystko spokojnie ułoży w głowie :)

Ach, ale może dodam coś do tańczenia w sylwestrową noc. Jedna z piosenek, którą bardzo lubię: Shantel, Disko Partizani

Chrzest

Aneczka 26 grudzień 2009

Dziś wyjątkowy dzień dla mnie - kolejna rocznica mojego chrztu. Kilka lat temu zdałam sobie sprawę jak wyjątkowe i jak piękne było to wydarzenie. Gdy myślę o nim ogarnia mnie wielka radość. Stałam się dzieckiem samego Boga. I tak jak przy chrzcie Jezusa, tak też nade mną wypowiedział on słowa: “To jest moja córka umiłowana, w której mam upodobanie.” I można by powiedzieć, że nie ma w tym nic wyjątkowego, każdy przecież zachwyca się małym ślicznym dzieckiem. Ale On przecież jest poza czasem, ponad czasem, i w tym momencie widział mnie CAŁĄ, całe moje życie, wszystko co dobre, ale też wszystko co złe, wszystkie moje grzechy. I mimo tego wszystkiego wciąż mówi: “To jest moja córka umiłowana!”. Jakże wielka jest miłość Boga.  Ogarnia mnie wzruszenie i radość. Jestem bardzo szczęśliwa gdy wspominam tą chwilę. :)

Kolejnym  momentem uzmysławiania sobie Bożej miłości były narodziny Stasia. Gdy pojawił się na świecie ogarnęła mnie niespodziewanie taka wielka fala uczuć, fala miłości. Ona spadła na mnie tak nagle. Nie jak miłość między kobietą a mężczyzną, która rozwija się powoli choć niektórzy mogą twierdzić, że ona też przychodzi nagle: pierwsze spojrzenie, zakochanie. Ale to jest co innego. Myślę, że wszystkie mamy mnie rozumieją i wiedza o czym mówię. Przy czym muszę zaznaczyć, ze nie chodzi tu o to, że ta miłość do dziecka jest większa. Jest inna i taka totalnie bezwarunkowa i od razu wręcz przytłacza jej ogrom. Zatem, tak jak mówi Pismo Święte, skoro ja, niedoskonały człowiek, potrafię tak kochać moje dziecko, to jakże wielka musi być miłość, którą ma do mnie Ten który jest doskonały?

Pozdrawiamy świątecznie :)

Nastpny »