Świadectwo

Przyj!

dodane 22:30

Nie... to nie historia z porodówki, ale moje wołanie do Boga. Dziwne? No to czytajcie dalej!

Kilka tygodni temu, wzięłam do ręki brewiarz. Ten, który dostałam od babci na 18-ste urodziny. I zaczęłam się modlić. Potem następnego dnia i kolejnego. I wiecie co? W pewnym momencie poczułam taki wewnętrzny głód. Taki straszny, nie do opisania. Duchowy, emocjonalny. Wzięłam do ręki też różaniec. I słowa same zaczęły płynąć. I każdego dnia czuję to samo. Takie coś co każe mi krzyczeć do Boga: "Przyj! Jeszcze mocniej! Chcę znowu być z Tobą! Chcę znowu zanurzyć się w Tobie i poczuć nasycenie" I On napiera. Strasznie mocno. Tak mocno, że każdego dnia mam ochotę biec do Kościoła (a mam do niego naprawdę daleko) i siedzieć tam cały dzień. Każda niedziela jest dla mnie oczekiwaniem na spotkanie z Nim.

Wiecie co? Dawno nie czułam takiego głodu na Pana Boga. Ostatni raz w szkole średniej. Czyli jakieś 10 lat temu. A zobaczcie... On znów się o swoje dziecko upomniał. I mimo tego, że daje mi tak wiele, za tak nie wiele, potrafi się upomnieć z potrójną chyba siłą! To jest tak piękne uczucie, że życzę go każdemu. Naprawdę. 

Być chorym z miłości do Boga? Tak.

Ale teraz przede mną zadanie.... pozostać przy Nim w każdej sytuacji, bo On ze mną jest na pewno. Ale ja czasami wolę się niepotrzebnie schować i płakać w ukryciu.

źródło zdjęcia: facebook

nd pn wt śr cz pt sb

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

Dzisiaj: 20.07.2019

Ostatnio dodane