« Cisza

Węże .

13.03.2018

Czytam trochę o górach, o samotnych wejściach na ośnieżone szczyty, o nieustannym balansowaniu na granicy życia i śmierci. Nie rozumiem tej potrzeby.

Dookoła pełno też informacji o tym jak przedłużyć swoje życie, jak poprawić zdrowie, zadbać o ciało , psychikę .

„Obyśmy zdrowi byli i 100 lat” słyszę przy wszelakich okazjach .

A tu proszę, życie trzeba mieć w pogardzie. Trzeba obumrzeć, znienawidzić swoje życie to jedyna droga do zbawienia. (J 12, 20-33)

Oderwij wzrok od ziemi, od swoich problemów jak wielkie by nie były i popatrz na Niego. Nawet w największym zagrożeniu , kiedy u stóp kłębią się jadowite węże, oderwij wzrok od ziemi, przestań żałośnie podskakiwać, próbując nie nadepnąć na jadowity łeb, popatrz w górę …. . Przestań wreszcie wieżyć w swoje mizerne możliwości …

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Litery.... Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Rzucić ogień | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd