Okruchy Słowa : refleksje filozoficzno - teologiczne

Ecce homo / Unde es tu?

Aleksander Oleś

dodane 2019-04-15 20:42

 

Skarb ten przechowujemy w glinianych naczyniach, po to, aby wiedziano,

że ta przeogromna moc pochodzi od Boga, a nie z nas.

(2 Kor 4, 7)

Dzięki łasce Boga jestem tym, kim jestem.

(1 Kor 15, 10)

„Oto człowiek” (J 19, 5)

25 grudnia 2016 r. Kościół w Polsce rozpoczął uroczyste obchody roku św. Brata Alberta. Adam Chmielowski był malarzem i krytykiem sztuki, był artystą, który porzuciwszy swoje pasje artystyczne, całkowicie poświęcił się pracy na rzecz ubogich i potrzebujących. Fascynacja Chrystusem, Jego monumentalnym pięknem, zaowocowała obrazem „Ecce homo”, który św. Brat Albert namalował – jak można przypuszczać – pod wielkim wpływem doświadczenia wewnętrznego, doświadczenia wręcz mistycznego. „Oto człowiek” - to Chrystus – Król ubogich i poniżonych, Król z koroną z cierni po bolesnym doświadczeniu biczowania, to Król kenotyczny, który stał się posłuszny Ojcu, aż do śmierci i to śmierci krzyżowej.

Karol Wojtyła poświęcił tej niezwykłej i jakże bogatej wewnętrznie postaci dramat religijny: „Brat naszego Boga”. Już w pierwszych słowach „Wstępu” do tej sztuki Ojciec święty pisze, że ów dramat religijny jest „próbą przeniknięcia człowieka”. Jest to zatem utwór antropologiczny o charakterystycznych rysach chrystologicznych.

Poniższe rozważania tworzą także te same pneumatologiczne wątki, które wyrosły z potrzeby sięgnięcia do Źródła (boskiego arche), do duchowych (filozoficznych) i religijnych (teologicznych) strumieni oraz ich poszczególnych, wyodrębnionych elementów, które wszystkie razem wzięte opisują to, co w filozofii zwiemy „faktem człowieczym”, pewną „strukturą antropologiczną.” Chodzi tu przede wszystkim o świadectwo własnej duchowej tożsamości.

„Skąd Ty jesteś?” (J 19, 9)

„Oto człowiek” - Chrystus przed Piłatem, przed sądem świata, przed ludzkim wyrokiem śmierci wydanym na Boga. Jest bowiem coś fascynującego w tej scenie ewangelicznej. Jakiś wybuch myśli sięgających samych korzeni człowieka, głębokich pokładów człowieczeństwa. Piłat świadom swej władzy otrzymanej z nakazu Cesarza Augusta, chce poznać Chrystusa, chce w jakiś sposób „zrozumieć” motywy Jego postępowania. Pyta zatem Chrystusa: Skąd Ty jesteś? To pytanie jest najgłębszym z pytań jakie może postawić człowiek Bogu. Pytać: Skąd Ty jesteś, to pytać o istotę człowieka, o jego duchowe wnętrze, o duchowe źródło pochodzenia. Jest to pytanie o tożsamość religijną Chrystusa i genezę jej pochodzenia. To pytanie ma wyjawić, ukazać na zewnątrz, całą prawdę człowieczeństwa i bóstwa Chrystusa. Przez to pytania, które Piłat zadaje oskarżonemu, właśnie poprzez to pytanie, Chrystus ma zaświadczyć o swej królewskości i współegzystencji z Bogiem, Jego Ojcem. Ta dramatyczna rozmowa – przesłuchanie Boga - kończy się obwieszczeniem przez Chrystusa tego, iż jest Królem, przyznaniem się do swej boskiej i niebiańskiej królewskości: „Jesteś więc królem?” - pyta Piłat. „Tak, jestem królem” – oświadcza Chrystus.

Doświadczenie królewskości jest także udziałem wiernych świeckich. Sobór Watykański II wydobył na jaw nauczanie Ojców Kościoła o powszechnym powołaniu do świętości wszystkich ludzi w jej (świętości) potrójnym wymiarze, w ich (wiernych) byciu ludem kapłańskim, prorockim i królewskim. Każdy wierny obdarzony jest „godnością królewską” uczestnicząc w królewskiej funkcji Chrystusa Króla. Jego panowanie polega na służbie wszystkim ludziom, ubogim, biednym, cierpiącym, grzesznikom. Królować to służyć sprawie zbawienia człowieka i świata, to oddać swoje życie „na okup za wielu”. Tylko z Krzyża Chrystus króluje, i tylko poprzez Krzyż doświadczamy owej „godności królewskiej”.