Raz lepiej, raz gorzej

Pracuję. Od września 2017 znowu jestem "aktywna zawodowo". Niestety, nie mam stałej pracy. Już za kilka tygodni zakończą się moje 2 umowy o pracę na czas określony. I to tylko ledwie pół etatu. W świetle ZUS-owskich przepisów nie mogę jeszcze ubiegać się o świadczenie pomostowe, mimo ukończonych 55 lat. Dlaczego? Bo nie przepracowałam w sumie 30 lat na umowę o pracę. 4 lata bezrobocia determinują ciągle mój los. Niestety. Mimo to chyba śmielej patrzę w przyszłość. Mam w sobie więcej energii i chęci do działania. I większy dystans do spraw tego świata, który w każdej chwili może nas zaskoczyć czymś dobrym albo złym. Warto więc trzymać za rękę Ciebie, Tato. I nie puszczać.

Czytaj dalej

26.05.2018

Wiele się zmieniło...

Minęło trochę czasu... Wreszcie, po 4 latach smutnego życia z pośredniakiem w tle, ruszyłam do pracy jako... wędrowny nauczyciel! Trochę godzin tu, trochę tam... Ważne, że pracuję w zawodzie, który jest moją pasją. Jednakże nie jest lekko. Całe dni zajęte pracą, struny głosowe - moje podstawowe narzędzie pracy - tracą moc... Ale nie mam wyjścia. Trzeba utrzymać dom, dzieci, spłacić długi. Szkoda, że mój tata nie doczekał tej zmiany. 10 września 2016 r. odszedł od nas do świata bez trosk i zmartwień... Postanowiłam wziąć udział w projekcie SGH "Pamiętniki bezrobotnych". Napiszę o tym za jakiś czas. Teraz idę spać.

Czytaj dalej

02.11.2017

20 lat minęło...

20 lat temu, w 1995 roku, wzięliśmy ślub. Kościelny i cywilny, bo nie było wtedy takich "udogodnień" jak ślub konkordatowy teraz. Było wesele na kilkadziesiąt osób. I upał, ogromny, taki, jak dzisiaj... Czy wtedy, 20 lat temu, byliśmy w stanie przewidzieć, jak potoczą się nasze losy? Oczywiście, że nie. Nie przyszło nam do głowy to, że za dwadzieścia lat będę bezrobotna, sytuacja materialna będzie aż tak trudna, a tato - tak bardzo chory. Nie przewidzieliśmy także, jak cudowne będziemy mieć dzieci i ile miłości i ciepła rodzinnego będzie w naszym domu. Tak więc bilans znowu wychodzi na plus. Nieważne życiowe burze. Istotne jest to, że trwamy w Bożej miłości i z Jego błogosławieństwem. I to On nadaje właściwy kierunek naszej wędrówce po tym przepięknym padole łez... Dziękuję Ci, Ojcze nasz!

Czytaj dalej

22.07.2015

Niełatwo...

Dawno nie pisałam. Tyle się wydarzyło... Dużo trosk i zmartwień, użalania się nad sobą i bliskimi. "I will fight" straciło moc... Jakże mała jest moja wiara! Mój tatuś najukochańszy jest bardzo chory. Niewiele można mu pomóc. Wyraźnie nadchodzi moment, gdy trzeba będzie pożegnać się i wyprawić go w podróż do Pana. Trudno to sobie wyobrazić. Ale taka jest kolej rzeczy i nikt z nas nie może tego zmienić. Nie pomoże smutek i hektolitry wylanych łez. Najgorsza jest bezsilność w cierpieniu. Dlatego modlę się o siłę dla mamy, która pozostała sama przy tacie. Wspaniale sobie radzi! A ja ... pracuję! Powinnam skakać z radości, zresztą tak było na samym początku. Ale... No właśnie, ale. Jestem na tzw. stażu z urzędu pracy. "Uczę się" zawodu. Jednakże nie potrzeba tu wielkich umiejętności. Praca łatwa i lekka. To, co mnie zraża to tzw. środowisko. Ale nie będę narzekać, nawet jeśli płaca jest bardzo niska (płaci urząd pracy, a ja mam nadal status osoby bezrobotnej). Moją radością jest rodzina. Wspaniałe dzieci, które pięknie zaliczyły rok szkolny. Jestem z nich bardzo dumna. Cieszę się, że mimo trudności materialnych, spędzą trochę czasu poza domem i oderwą się od niełatwej rzeczywistości. Wielkim darem Pana Boga jest mój ukochany mąż. Dobry, wyrozumiały, wspierający i bardzo mądry. Rodzice, przyjaciele, dobrodzieje... Mamy wokół siebie wiele osób życzliwych, pomocnych, ofiarujących dobre słowo i modlitwę. Ich obecność to wielka łaska od Boga. I w ten sposób - zupełnie nieświadomie - dokonałam bilansu. Jak widać, wiele jest dobra w naszym życiu. Postaram się o tym pamiętać. Dziękuję Ci, Panie Jezu!

Czytaj dalej

06.07.2015

I will fight!

"I will fight" to znaczy: będę walczyć. Krótki filmik o takim tytule pokazała mi ostatnio moja starsza córka. Radzę go obejrzeć każdemu, kto przeżywa trudne chwile, jest załamany, nie potrafi poradzić sobie z ogromem zła, które go przytłacza. Przekaz tego filmu, zilustrowany rywalizacją sportowców i bardzo energetyczną muzyką, jest krótki: nie poddam się, bo mój Ojciec niebieski, mój Pan i Bóg, jest ze mną. Nie przerazi mnie zło, bo On trwa przy mnie. Zresztą, zobacz sam, drogi Czytelniku, na portalu YouTube. Zobacz i przestań się bać.

Czytaj dalej

14.04.2015

© Copyright 2010; Tato, straciłam pracę. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd