« Otwarte oczy. Planowana naprawa ? »

Dobra Nowina o Jezusie.

12.09.2018

niepublikowane tu wpisy 9 września 2018 r. https://www.facebook.com/OlafWalecki/posts/862581183943802?__xts__[0]=68.ARB2zjYmWgZzWFG3raD8lnTyGvCk3d8PvEdZ6XzbhhMT3xnlaFKxTjdnBEyUbBIyKq9wYMhaOcgwV7YZ4VQVxf213pCzyCS11fhlEqiD_ukiKl00oBTq86BKUTaOg-DSYmIabCpatZcPj4QsCHLN47Un-ma-u-Vrr8EtiR_TM6gJS_Lpa-fN&__tn__=-R

Wczoraj rano w rozmowie w budce telefonicznej zwanej prysznicem: tęsknię za doświadczeniem Twojej obecności, gdy dajesz mi okazję, aby świadczyć. Od diagnozy te subtelne poruszenia w momentach, gdy daje mi możliwość łamać mój wstyd, gdy zdecyduję się mówić, niemoc i świadczyć, są chyba czymś za czym najbardziej tęsknię. Świadczyć o tych wszystkich sytuacjach, interwencjach a nade wszytko dotknięciach, których nie udaje się w sposób racjonalny opisać słowami. Doświadczenia tak indywidualne, intymne a jednak zarazem tak silne i zmuszające do dzielenia się tym z innymi. Częsty wspólny mianownik. Boża interwencja w absolutnej ludzkiej niemocy roznieca ogień, który już pali na tyle mocno wewnętrznie, że rozprzestrzenia się na zewnątrz. To przyjęte, na pewno nie idealnie, powołanie. Piąty dzień przedszkola. Dzielnica Rybnika, dokładnie dalej nie sprawdziłem, ale jakieś 15 kilometrów od naszego miejsca zamieszkania. W planie jeszcze wcześniejszy odbiór młodego, zastrzyk w oddalonych również o około 15 kilometrach Żorach. Odstawiam Olafa do przedszkola i wracam do domu. Opada boczna szyba, kantuje się, grozi potłuczenie. Zepsuł się mechanizm szyby. Odstawiam samochód pod dom. Komplikacje i to spore. Wchodzę do domu, rezygnuję z otwarcia sklepu. Sprawdzam komunikację miejską. Za godzinę muszę już wyruszyć w drogę powrotną autobusem. Potem jakieś 2,5 km piechotą i będę na głównej drodze do Żor, gdzie jak sprawdziłem zdążymy z Olafem na kolejny autobus. Docieram do przedszkola, odbieram syna, zmieniamy pod kątem wygody w dalszej podróży spodnie syna na krótkie spodenki. Przechodzimy kilkaset metrów. Macham ręką na stopa. Drugi kolejny samochód się zatrzymuje. Młode małżeństwo. Pytają o kierunek naszej podróży. Krótko opowiadam jak się tutaj znaleźliśmy i gdzie podążamy. Szczera relacja otwiera wszystko. Opowiadam o nawróceniu, o spotkaniu żywego Boga. Mężczyzna pyta, czy Olaf musi dostać zastrzyk o określonej godzinie, jeżeli tak to on nas zawiezie teraz od razu do przychodni. Mówię, że nie i że jeżeli podwiozą nas na główną drogę, to jazda autobusem będzie dla młodego frajdą. Opowiadam w jakim złym stanie był Olaf, o guzie w stopie córki. O Bożej interwencji. O przemianie życia. Słyszę, że warto walczyć. Zawsze walczyć. Pytam czy wierzą w Jezusa ? To co słyszę ściska mi gardło. Wierzymy, teraz chyba jeszcze bardziej. W tym roku umarło nam małe dziecko. Jesteśmy z Limanowej. Mężczyzna: dziś albo jutro, spodziewam się, że umrze moja mama. Potężne doświadczenie Bożej obecności. Przestrzeń samochodu przepełniona czymś naturalnie ludzkim, niezrozumieniem tego co się stało a jednak pełne wiary, że to wszystko jest tylko pewnym odcinkiem czegoś znacznie większego. Proszę wierzyć do końca cedzę przez zaciśnięte gardło. Proszę mieć nadzieję, Bóg może zmienić wszystko. Wysiadając na przystanku autobusowym słyszę od kobiety: my chyba mieliśmy Pana spotkać. Pełna łez twarz. Pomagam synowi wysiąść. Ściskam dłoń mężczyzny na pożegnanie, kolejno dłoń Jego żony. Mówię: nie ma przypadków, Bóg zaplanował nasze spotkanie. Płacze pełna nadziei. Czekamy na autobus, aby kontynuować naszą podróż. Z perspektywy ziemi zepsute auto, kolejne trudne wydatki. Z perspektywy nieba jakiś Boży plan. Dotarłem wczoraj późnym popołudniem bardzo zmęczony, po ciężkim i emocjonującym dniu, jednak to spotkanie było spotkaniem z żywym Bogiem. Doświadczenie, którego nie opiszą żadne słowa. To się po prostu wie. Dziękuję za te zmysły, za to wyposażenie, które pomaga mi odpowiadać na Twoje zaproszenia. Pragnę więcej. Na Twoją chwałę.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Dolina błogosławieństwa.. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd