odnośnie mówienia i posługi

kilka rzeczy, które lepiej zrozumiałam

Czytaj dalej

25.03.2017

Zaprosić Boga i z Nim być

Dzisiaj mierzyłam się ze złem we mnie i przyjmowałam to co Jezus zrobił dla mnie na krzyżu i dotarła do mnie ultra super ważna rzecz, że mogę i tego chce Bóg 

skoro Jezus cierpiał za mnie i już tego całego zła we mnie dotykał na krzyżu i za to wszystko już poniósł ofiarę 
i chociaż się wstydzę tego zła przed Nim
(i tego że musiał za to cierpieć poniekąd)

aby dokonało się we mnie Jego zwycięstwo nad grzechem i złem we mnie
to na prawdę mogę i potrzebuję, zaprosić Go teraz, aby był we mnie pomimo tego zła 
w tym wszystkim z czym się zmagam
i kiedy będziemy razem, to razem zwyciężymy

Zmagałam się bowiem z tym złem 
Jakby.. dość samotnie.. nieraz (poniekąd) 
jakby,  uznając, że najpierw muszę wygrać i zrobić Mu miejsce
jakby,  to co złe we mnie, dotyczyło głównie  mnie, zależało głównie ode mnie, jako mój problem i moje zadanie

wstydziłam się tego.. (i nic dziwnego)
i wstydziłam się w takim złym stanie Boga zapraszać .. do tego wszystkiego.. 
jakoś może przedtem nie zrozumiałam o co tu chodzi, może nie dość..

w każdym razie jestem w końcu szczęśliwsza ^^>
Zwyciężamy złego we mnie, będąc razem
dzięki byciu razem
Oddałam i oddaję Bogu to wszystko co we mnie jest, Jezusowi, przez Jego krzyż i Bożą Miłość 

 życzę wam tego, spróbujcie
wierzę , już to, widzę jak wszystko się zmienia!
I jest po prostu mega super, i wszystko jest inaczej ; >

Teraz czuję, że jest w końcu ta komunia z Bogiem,  bo nie czynię (nie żebym wcześniej chciała czynić)  podziału w sobie na to co moje i nasze, ale.. ehh  no miejmy nadzieję że wszystko będzie wspólne z Bogiem .. 
(to jednak nie takie łatwe... ) 

 jeszcze długa droga przede mną..  

Twoja Jest Chwała i cześć i moc, po wsze czasy,  Najwyższy Boże, dzięki Ci !  Bądź uwielbiony i wywyższony !
Amen.

17.03.2017

refleksja ku nawróceniu

Przed chwilą, słuchałam kolejnej części rekolekcji (o. Szustaka)
 
Dzisiaj to wszystko przemawia do mnie znacznie bardziej niż kiedyś..
Jak bardzo jest to smutne, że tak wielu jest ludzi na świecie, którzy nie poznali Boga
 
A skoro nie poznali Boga, to i nie poznali Miłości
 
Zatem nic dziwnego jeśli nie potrafią "czuć na prawdę"
i żyć na prawdę
 
i dlatego czynią nieraz tak wiele zła i nie za bardzo w ogóle to widzą
bo nie czuja że coś jest złe
bo ich serce nie żyje
bo w środku są martwi
 
prawdę mówiąc, wszyscy mamy z tym poważny problem
jeśli nam tego prawdziwego życia Bóg nie da 
jeśli nie poznamy Boga
 
 
różne rzeczy się w życiu przechodziło .. kiedyś, kiedy siedziałam więcej w jakichś formach rozrywki medialnej, (nie tych najgorszych powiedzmy)
pamiętam jak wiele razy płakałam, m.in. z tego powodu, że nie było we mnie prawdziwego życia 
tęskniłam za Bogiem
potem znów byłam nieco bliżej Boga
a potem może tak bardziej gdzieś pośrodku, kiedy moje serce było rozdwojone
i wtedy stało się coś może coś gorszego, bo przestałam płakać.. choć nie byłam na na prawdę blisko Boga,  żyłam po prostu tym co miałam w m. wierze, a było tego za mało, żeby mówić o prawdziwym życiu . 
 
jak łatwo serce obojętnieje .. 
a moje serce było dość zobojętnione, przez chyba większą część życia
nie wiem..
zawsze były jakieś uczucia i emocje, jaasne i było ich w sumie sporo
a jednak.. czego one dotyczyły, głównie.. 
 
wszystko zależy od perspektywy, jeśli spojrzeć na wszystko z punktu widzenia tego co znaczy być z Bogiem
to wychodzi na to, że było zobojętnione
na Boga, na Dobro, na Prawdę, na Miłość, i na ludzi ..
(teraz w sumie też nie jest ze mną jeszcze zbyt dobrze ..)
 
No w każdym razie teraz przynajmniej moje serce jest dzięki Bogu w stanie cokolwiek "zobaczyć" - poczuć
z tego wszystkiego, co tylko w ten sposób można zobaczyć
 
Ehh rozległa jest ta choroba serca, jakże powszechna i tak łatwo opanowuje ludzi  
bo zło nie śpi.. wdziera się do umysłu i serca człeka wszystkimi drogami jakimi się da..
a przecież nikt nie może sam siebie uzdrowić, uwolnić
a przecież tak wiele jest odmian tej choroby w jednym człowieku
 
Jakże jednak wielki i wspaniały jest Bóg
który uzdrawia zeń człowieka : )
 
tylko.. jakże tu teraz przyprowadzić tak wielu ludzi do Boga, aby ich wyleczył
tylko, jakże otworzyć, skierować tak wiele serc i umysłów dla Boga
jak to zrobić jak należy ..
ehh
 
myślę, że najpierw trzeba się własnym sercem zająć..
modlić się, kochać Boga, wejść w cały ten proces leczenia przez Boga
a potem to już pójdzie.. jak Bóg zechce
 
Na początek, powiem tylko tyle, że człowiek musi uznać przed Bogiem swój stan marny, tam gdzie go ma
bo inaczej nic się nie zmieni
nie chodzi tutaj, prawda, o suche słowa, wyliczanie, wymyślanie sobie problemów..
są takie rzeczy, które się widzi tylko przed Bogiem (- Miłością i Prawdą)
 
potem trzeba po prostu postarać się wejść w relację z Bogiem i w niej trwać, modlić się
 
No ok, nie ma co się dołować.. dołowanie się jeszcze nikomu nie pomogło
wręcz przeciwnie
Zatem z nadzieją, moi drodzy, z wiarą i ufnością
(jak z tym postem, niekoniecznie muszą widzieć ludzie jeśli pościsz)
 
jeśli człowiek ma się zmienić, to powinien prawdopodobnie mieć takie usposobienie "z nadzieją i pogodą ducha" do tego wszystkiego
 
Ps. Proszę, pomódlcie się ze mną, jeśli możecie, aby żadne zło nie mogło działać przez nas, aby odeszło od nas i nie wracało nigdy w Imię Jezusa Chrystusa .

16.03.2017

Parę słów o wolnej woli

też o tym dzisiaj chwilę myślałam..

Czytaj dalej

15.03.2017

dotyczące Boga

w zasadzie to może być jedna rzecz..

Czytaj dalej

15.03.2017

© Copyright 2010; Jak to wygląda od mojej strony. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Poranna kawa | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd